co z tym gazem
Jakiś czas temu, słyszałam wypowiedz byłego ministra z któregoś z wcześniejszych rządów (chyba SLD), który sam będąc geologiem zaczął interesować się polskimi lupkami. Odkrywki kosztują ogromne pieniądze. wiec zgodził się na wpuszczenie obcych firm, które pokrywając koszta same, w zamian ządają licencji na wydobycie i to jest zrozumiale. On jednak wydal licencje w tzw. strategicznych punktach, żeby się dowiedzieć, jak to naprawdę jest z tym gazem (bo nie wszystkie lupki go maja wystarczająco, pomijając już koszta wydobycia w zależności od pokładów, głębokości, itd). Następcy tego ministra jednak rozszerzyli te działalność i wydali bezmyślnie cala masę licencji, już nie „strategicznych” i to na warunkach niezbyt korzystnych dla Polski. O ile sobie przypominam, to ponad 70% dla kompanii posiadającą licencje, a niecałe 30% dla nas (przy podziale „zyskow”). Podawał porównawcze dane z innych krajów, które mają układy o wydobyciu gazu z tymi i podobnymi kompaniami i proporcje były niemal odwrotne. Bardzo mnie to zaniepokoiło, bo to są umowy, z których tak łatwo nie da się wycofać. Druga niepokojąca sprawa. to ze do wydobywania gazu z łupków potrzebna jest słodka woda w ogromnych ilościach, a Polska nie jest bogata w wodę, wiec bardzo szybko wyczerpać się mogą nasze zasoby, w międzyczasie uzyskamy niewielki dochód, ze nie wspomnę o wielkich zniszczeniach środowiska tzw. collateral damage. Jest to jakoś niepokojące. Postaram się w wolnej chwili odnaleźć wypowiedz tego ministra, chociaż nie pamiętam jego nazwiska.
To, ze opozycja powinna takich rzeczy pilnować to jest dobrze, to jest ich wlasciwa rola, chociaż te licencje zostały już wcześniej rozdane, również za ich rządów. Teraz jest trochę musztarda po obiedzie, ale lepiej późno niż wcale.



Wydarzenia na Ukrainie oczami naocznego świadka. O rewolucji na Majdanie i wojnie na wschodzie kraju opowiada Michał Kacewicz