W dziwnych żyjemy czasach, w pełnych niepokoju, przemocy i nienawiści.
W czasach kiedy okrutnego dyktatora, jakim niewątpliwie był pułkownik Kaddafi, morduje się z zimną krwią i profanuje jego ciało przy aplauzie całego cywilizowanego świata. Zrównuje to świat i jego morderców z nim samym. Poszanowanie praw człowieka i ich godności należy się nawet największym mordercom i tyranom, bo to nas różni od nich. Widać standardy demokratyczne są zmienne jak moda.
W dziwnych żyjemy czasach, kiedy świat raduje się z zasłużonej śmierci dyktatora, który podniósł rękę na swój naród, na swoich obywateli, na dyktatora kraju, który jest zasobny w ropę. Szkoda, że narodowi syryjskiemu nie poszczęściło się tak jak Libijczykom, może gdyby mieli ropę, ktoś by się zainteresował ich losem. Może Francuzi, bo jak wiemy z przykładu libijskiego, oni ropę lubią. Baszar Al-Assad ropy nie posiada, może spać i mordować spokojnie.
W dziwnych żyjemy czasach, kiedy oburzeni ludzie wychodzą na ulice opowiadając o swoim oburzeniu i zwąc się oburzonymi. Krzyczą o przemianach i ewolucji czy też rewolucji, ale nie posiadają żadnego programu, żadnych haseł. Chcą przemian, chcą by banki przestały dbać o siebie, a zaczęły dbać o obywateli. Ja mówię: puste slogany, każda rewolucja pełna takich pustych haseł, pozbawiona programu i wizji jest śmiertelnie niebezpieczna. Masy ludzi, szukających swojej rewolucji, swojej wielkiej wojny są niebywale łatwe do manipulacji i kontrolowania.
W dziwnych żyjemy czasach, kiedy oburzeni ludzi wychodzą na ulice opowiadając o swoim oburzeniu i zwąc się oburzonymi. Oburzonymi na kryzys finansowy i bezczynność banków. Zatem sami biorą sprawy w swoje ręce i na ulicach Rzymu zaprowadzają nowy ład społeczny, kosztujący dwa miliony euro i jedną figurkę Matki Boskiej z Lourdes, ale mają do tego prawo – są oburzeni. To daje im prawo do rozboju i niszczenia mienia i przedmiotów kultu religijnego.
W dziwnych żyjemy czasach.
jzk



