Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie UŚCISK GAZOCIĄGOWY

UŚCISK GAZOCIĄGOWY


29 grudzień 2011
A A A

Czasem człowiek dowiaduje się więcej z nudów, niż z ciekawości. A więc siedzę sobie przed TV i, jak to się mówi, pstrykam pilotem, aż … słyszę po rosyjsku jakąś rozmowę o gazie. Wiadomo, gdzie jest gaz, tam Rosja, gdzie Rosja, tam nasze, polskie interesy. Więc zatrzymuję się na rosyjskiej telewizji Planeta RTR, ale … chyba coś mi się pomyliło, bo teraz jakiś wąsaty coś po turecku mówi o gazie. Dopiero tłumaczenie tej mowy na rosyjski budzi mnie, bo słyszę, że odwieczny sojusznik USA, Wielkiej Brytanii, Rosji, Chin, Polski, Francji, Niemiec itd., itp., Turcja wyraziła zgodę na budowę tzw. Południowego potoku rosyjskiego gazociągu z Federacji Rosyjskiej do Austrii. Natychmiast przypominam sobie, że my tez mieliśmy jakieś plany pt. Nabucco. I wcale nie chodzi o tego Nabuchodonozora z Babilonii, lecz o tzw. gazociąg Nabucco, którym miał by być (kiedyś w przyszłości) transportowany gaz ziemny z Iranu, Azerbejdżanu, Rosji czy też wschodniej części Turcji do UE. Tylko kiedy? Żaden szanujący się ekspert nie odpowiedziałby na to pytanie, bowiem zanim Unia Europejska policzy efekty i koszty ekonomiczne, musi dopracować wspólne stanowisko w tej sprawie, albo i … nie. Choć nie wykluczone, że przy okazji najpierw zajmie się prawami człowieka tu i tam, a potem tu i ówdzie znajdzie pilniejsze sprawy i… I tak w kółko! Zresztą, teraz już nie ma co płakać nad wylanym mlekiem. Był(o) Nabucco i zniknęło jak Babiloński monarcha (po tym ostatnim chociaż opera Verdiego została).
A ja tu widzę, że Miller (nie ten nasz – kudy tam naszego do ruskiego?), szef Gazpromu Aleksiej Miller, podaję rękę tureckiemu ministrowi energetyki i ogłasza, że pierwsze dostawy komercyjnego gazu z Rosji do Europy, Południowym potokiem (czy jak tam się nazywa), zaczną się pod koniec 2015 roku. 
Trochę oszołomiony i dezorientowany zastanawiam się kiedy rosyjsko-niemiecki Północny potok złączy się z rosyjsko-tureckim Południowym potokiem i ściśnie nam cienkie (i zachrypnięte od krzykackiego politykierstwa) gardełko? Ale to była dopiero połowa strachu.
Jak każdy współczesny człowiek, jestem uzależniony od Internetu (nie palę i nie piję, ale bez Internetu palnę sobie w łeb!). A więc „otwieram” internet i na stronie Biznes TV РБК (rbctv.rbc.ru/archive/main_news/text/562949982416161.shtml) czytam czarno na białym, że 28 grudnia Moskwa i Ankara dogadały się w sprawie dostarczania rosyjskiego gazu do Turcji aż do 2021 i 2025 roku. Na domiar złego portal show-biz.novostimira.com/news_1451166.html bardzo uprzejmie i tak samo radośnie informuje, że już 16 września w Soczi Gazprom, włoskie ENI, francuskie EdF oraz niemieckie Wintershall podpisali porozumienie akcjonariuszy morskiego odcinka w sprawie projektu Południowy potok, i, że zgodnie z tym dokumentem Gazprom ma 50%, ENI 20% a reszta 15%. Choć źródła rosyjskie nie podają komu należy się reszta (15%), to i tak nie ma znaczenia, bo orientacyjna cena tego potoku (czy gazociągu, czy też rurociągu itd.) wynosi co najmniej 15,5 mld euro.
I tutaj top.rbc.ru/economics/08/11/2011/624072.shtml mnie (ale to całkowicie) dobija tytułem pewnego artykułu! Rosja „przywiązała” Europę pierwszą linią Nord Stream. Po rosyjsku ładnie i łagodnie brzmi „pierwszą nitką”. Ta nić, to … jak sznur na szyi! I to narzucony nie przez Rosję lub innych akcjonariuszy Południowego czy też Północnego potoku (w sumie to są prawie te same firmy), lecz przez nieudolną politykę energetyczną naszych rządów! Wszystkich rządów! Nie umieliśmy się dogadać z kim trzeba? No to inni to zrobili!
Dobrze, już przestaje denerwować. Powiem tylko, że dostaliśmy niezły prezent sylwestrowy! W sumie, może i to ma sens, przecież Św. Mikołaj pochodzi z Turcji, prawda?