Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Obama myślicielem numer dwa na świecie

Obama myślicielem numer dwa na świecie


29 listopad 2009
A A A

Magazyn "Foreign Policy" ogłosił listę "100 największych myślicieli współczesności".

O ile w poprzednich latach wygrywali filozofowie i naukowcy niezbyt dobrze znani w zachodnim kulturowym, tym razem dwa pierwsze miejsca zajęli Amerykanie, i do tego - mężczyźni, na szczęście: nie WASP. [Poprawności politycznej stało się zadość przy okazji brązowego medalu dla Zahry Rahnavard, żony Mira Husajna Mousawiego: tutaj trzeba przyznać, <parytet> w pełni uzasadniony - Zahra Rahnavard zdecydowanie odmniła stereotyp irańskiej żony]


Kto jest największym myślicielem na świecie?
Ben Bernanke, szef Rezerwy Federalnej. Został wybrany, ponieważ "nie tylko umiał przełożyć doświadczenie w pracy akademickiej na realną działalność i nie tylko za to, że zapobiegł ruinie amerykańskiej gospodarki. Ale za to, że uczynił to wszystko w przeciągu zaledwie kilku miesięcy.

Przejdźmy jednak do numeru dwa: Barack Obama.
"Gdy wkraczał do Białego Domu, cały nawał spraw: dwie wojny de facto nie do wygrania, największa zapaść gospodarcza od 1930 roku i wielkie bitwy w Kongresie dotyczące reformy służby zdrowia sprawiły, że pomimo swojej porywającej retoryki, wydaje się bardziej <naprawiaczem> niż wizjonerem".

Zaraz potem czytamy: "Ale jest tym i tym."
Właśnie za połączenie obu tych ról - "złotej rączki", która ma naprawić amerykańskie problemy dnia codziennego, i wielkiego przywódcy, który odnowił wizerunek Ameryki na świecie. Wojując słowem, a nie samą siłą militarną.
Jego przepis na amerykańską potęgę to nie tylko nowoczesna armia, ale nowoczesna armia plus "smart power". I najcenniejsza "innowacyjność" wprowadzona przez Obamę do arsenału: umiejętność słuchania.