9 kwietnia - Final Countdown
To już jutro - dzień masowych demonstracji opozycji, rocznica wydarzeń z 1989 roku, kiedy to wojsko sowieckie rozbiło manifestujących Gruzinów, Dzień Jedności Narodowej, na który w tym roku wszyscy czekają. Dla kogo będzie on decydujący? Kto okaże się przegranym, a kto ogłosi zwycięstwo?
Przygotowania opozycji to miesiące wytężonej pracy, spotkań z wyborcami w stolicy i regionach Gruzji, agitacji, zbierania podpisów, plebiscytu na temat przyspieszonych wyborów prezydenckich (ostateczne wyniki nie zostały jeszcze opublikowane). Z drugiej strony to również kłótnie w łonie samej opozycji i walka o poparcie społeczne, a także oskarżenia ze strony rządzących m.in. o próby zakupu broni przez jedną z partii opozycyjnych (dokładniej męża przewodniczącej partii).
Zgodnie z planem, demonstracje pod budynkiem parlamentu w stolicy kraju, Tbilisi, mają trwać do osiągnięcia kluczowego celu tj. odejścia urzędującego prezydenta Michaiła Saakaszwiliego. Manifestacje mają rozpocząć się o godzinie 14:00 lokalnego czasu.
Swoją obecność na Alei Rustaweli zapowiedziało większość partii i ugrupowań wraz ze swoimi liderami, którzy w wypadku ewentualnego usunięcia Saakaszwiliego staną do walki o jego stanowisko, w tym m.in. Sojusz dla Gruzji (Irakli Alasania), Razem uratujmy Gruzję - 9 kwietnia, Sojusz dla Wolności (z m.in. synem pierwszego prezydenta Gruzji, Konstantinem Gamsachurdią), Ruch Demokratyczny - Zjednoczona Gruzja (Nino Burdżanadze). Partia Pracy, z Szalwą Natelaszwilim, nie potwierdziła uczestnictwa.
Dziś przed budynkiem parlamentu było spokojnie, panowała tzw. cisza przed burzą. Co nastąpi jutro?
Chyba nikt nie odważy się przewidywać. To tak jak wróżyć z fusów. Większość ekspertów uważa, iż Saakaszwili nie odda władzy, a przynajmniej jeszcze nie teraz. Były gruziński prezydent, którego nota bene w ten sam sposób poprzez masowe protesty opozycji wtedy z Saakaszwilim na czele, pozbawiono władzy - Eduard Szewardnadze w jednej z wypowiedzi stwierdził, iż jeśli jutro zbierze się więcej niż 100 tyś. protestujących żądających odejścia prezydenta, Saakaszwili nie może sprzeciwiać się woli obywateli. Czy w takim razie, w przypadku poczucia zagrożenia dla swojej pozycji, Saakaszwili odważy się użyć siły do rozbicia demonstracji?
Partie opozycyjne podkreśliły już wcześniej, iż biorą na siebie odpowiedzialność za pokojowy i zgodny z prawem przebieg manifestacji. Użycie siły byłoby jak igranie z ogniem. Ombudsman Gruzji zapowiedział wysłanie swoich obserwatorów, których zadaniem będzie monitorowanie sytuacji.
Z drugiej strony rząd powinien być zainteresowany w bezpiecznym przebiegu protestów, gdyż w razie ,,pójścia czegoś nie tak" to on zostanie obwiniony o brak zapobiegnięcia temu, a ponadto o złamanie praw człowieka. Ponadto, co nie byłoby na rękę ekipie rządzącej, to fakt gdy ktoś mógłby zostać przysłowiowym ,,męczennikiem", a takich uwielbia tłum.
W to co przyniesie jutrzejszy dzień, a może i kolejne, zainteresowane jest wiele stron - nie tylko te stojące po przeciwnej stronie to znaczy - opozycja i rządzący, ale także i podmioty trzecie nie widoczne na pierwszy rzut oka - przede wszystkim Rosja oraz osoby, które straciły swoje stanowiska i wpływy za czasów prezydentury Saakaszwiliego.
A więc - Do jutra!


Wydarzenia na Ukrainie oczami naocznego świadka. O rewolucji na Majdanie i wojnie na wschodzie kraju opowiada Michał Kacewicz