Doktryna Sikorskiego czy koncepcyjny chaos?
Tekst przygotowany dla serwisu 
Kolejne przecieki nie schodzącej z czołówek gazet witryny Wikileaks przedstawiają nam postać Radosława Sikorskiego w zupełnie innym świetle. Wizerunek szefa polskiego MSZ kreowany w mainstreamie znacząco odbiega od obrazu wyłaniającego się z poufnych depesz amerykańskich dyplomatów. Czy uśmiechnięty i koncyliacyjny „Radek” to jedynie medialne alter ego znanego polityka?
Bardzo ciekawie wyglądają działania Sikorskiego dotyczące Wojny Pięciodniowej jaka toczyła się pomiędzy Rosją i Gruzją w 2008 roku. Sikorski zwołał 13 sierpnia spotkanie szefów MSZ krajów członkowskich UE przełamując prorosyjskie trendy czołowych graczy Wspólnoty. Jak zaznaczono w depeszy ambasady amerykańskiej w Warszawie Sikorski forsował również propozycję zastąpienia rosyjskich sił pokojowych w Gruzji siłami kierowanymi przez UE. Był to projekt torpedujący działania rosyjskie zmierzające do okupacji Abchazji i Osetii Południowej w roli misji pokojowej lub sił rozjemczych. Z pewnością dlatego nie zyskał szerszego poparcia. Polskie MSZ jeszcze w sierpniu zabiegało w Waszyngtonie o kontynuowanie integracji Gruzji z NATO w ramach MAP. Warszawa była już zatem w pełni świadoma znaczenia pięciodniowego konfliktu dla Tbilisi i próbowała powstrzymać odpływ zachodniego poparcia dla Saakaszwilego. Oprócz wsparcia dyplomatycznego Gruzja otrzymała od Polski także broń (m.in. rakiety ziemia- powietrze typu GROM).
Sikorski - w konsekwencji konfliktu sierpniowego- przyśpieszył w 2008 roku wiele inicjatyw, które miały poprawić bezpieczeństwo Polski. Rosnące zagrożenie ze wschodu zaowocowało wieloma konkretnymi projektami polskiego MSZ. Pierwszym było stanowcze żądanie opracowania planów obrony polskiego terytorium w ramach NATO. Ostatecznie powstał on pod operacyjnym tytułem „Eagle Guardian”, ale - na co zwracał uwagę podwładny Sikorskiego, Adam Kobieracki- Sojusz próbował go „rozwodnić” dokooptowaniem krajów bałtyckich. Tymczasem Warszawa – tak jak przed II Wojną Światową- zażądała gwarancji bezpieczeństwa tylko dla siebie nie ufając planom obronnym dotyczącym obszarów międzypaństwowych. Przecież kazus regionalnego planu bezpieczeństwa NATO dla wszystkich pomadryckich członków Sojuszu mógł okazać się rozstrzygający także w kwestii rozmieszczenia sojuszniczych sił wojskowych na terenie Polski.
Sikorski nie od dziś próbuje podważyć postanowienia szczytu w Madrycie (1997 rok), który nieoficjalnie przyobiecał Moskwie, że w nowych krajach paktu nie będzie rozmieszczana broń ani liczące się agendy NATO. Poufne depesze jasno definiują podporządkowanie np. wielomilionowych przetargów na broń polskiej racji stanu. Polska kupiła F-16 a nie francuskie Mirage bo chciała przyjaźnić się z sojusznikami, którzy „działają a nie dużo mówią.” Kluczowa dla Polski była także sprawa rekompensaty za koszty polityczne poniesione w wyniku poparcia amerykańskiej tarczy antyrakietowej. Wzrastająca irytacja naszego MSZ, która osiągnęła apogeum po otrzymaniu nieuzbrojonych baterii patriotów przezwanych przez Warszawę „doniczkami” ewoluowała w stronę konwencjonalnych sił amerykańskich stacjonujących w Polsce. W depeszach taki obrót sprawy obrazują słowa „chcemy amerykańskich butów nad Wisłą”. Rozwinięciem tych koncepcji są obecne newsy, wedle których w Polsce mają stacjonować amerykańskie myśliwce F-16 i samoloty transportowe Herkules. W tym kontekście – choć opór na Zachodzie jest nadal duży- nasz kraj najskuteczniej spośród nowych członków NATO zabiega o przełamanie szkodliwych postanowień madryckich, które pośrednio zaakceptował także szczyt w Lizbonie.
Rosnące poczucie zagrożenia w Warszawie w pełni obrazują przecieki Wikileaks związane ze słowami Sikorskiego jakie padły podczas Rady Atlantyckiej w 2008 roku. Zgodnie z depeszą szef polskiego MSZ miał powiedzieć, że „każda próba zmiany granic w Europie siłą powinna być traktowana przez Europę jako zagrożenie dla swego bezpieczeństwa i spotkać się z proporcjonalną odpowiedzią całej wspólnoty transatlantyckiej”.
W przeciekach znajdziemy większość koncepcji, które wielokrotnie wykładałem w swoich tekstach. Zdjęcie sankcji z reżimu Łukaszenki przez Polskę i wzmacnianie dyktatora jakie postulowałem np. w „Perspektywie rozwoju stosunków rosyjsko- białoruskich” czy tekście „Rosja warta mszy?” jest już faktem. Warszawa wspomaga swój miński bufor, który pozwala trzymać się jej z daleka od Moskwy. Formę cywilizacyjnej dywersji Warszawy na obszarach postradzieckich jest także Partnerstwo Wschodnie o czym pisałem z kolei w analizie „Złoty wiek na wschodzie?”. Serdeczne relacje z Kremlem i postępująca odwilż to zdaniem doniesień Wikileaks próba złagodzenia reakcji FR na polskie działania na wschodzie umacniające naszą rację stanu. W podobnym tonie wypowiadam się od wielu miesięcy a do poufnych dokumentów dostępu nigdy nie miałem. Dlatego z całą stanowczością ponownie twierdzę, że Radosław Sikorski to dobry szef MSZ. Chaotyczne działania polskiego MSZ to stereotypy lansowane przez partyjne ośrodki, które bazują na niewiedzy polskich obywateli.
Piotr A. Maciążek
PROMUJ NOTKĘ! PROMUJ BLOG! DOŁĄCZ DO FANÓW NA FACEBOOKU!
Grafika: Wikipedia


Wydarzenia na Ukrainie oczami naocznego świadka. O rewolucji na Majdanie i wojnie na wschodzie kraju opowiada Michał Kacewicz