Merkel po wyborach w NRW
Trwające od kilku dni rozmowy nad powołaniem koalicji Socjaldemokracji (SPD) z Zielonymi oraz Die Linke zostały zerwane. Wszystko wskazuje na to, że w Nadrenii dojdzie do nowych wyborów lub powołania wielkiej koalicji. To dobra wiadomość dla Merkel.
Kanclerz Merkel nie ma ostatnio łatwego życia. Zarówno szalejący na europejskim parkiecie kryzy wokół Grecji i euro jak jej wewnątrzniemieckie problemy po raz kolejny wystawiają szefową CDU na próbę sprawnego rządzenia. Czy Merkel sobie z tym poradzi? Wybory do Landtagu w Nadrenii Północnej Westfalii (NRW) miały być nowym otwarciem rządów koalicji CDU/CSU-FDP. Już dziś wiemy, że tak nie będzie.
Od kilku miesięcy w Berlinie mówiło się, iż rząd CDU nie będzie podejmował żadnych zdecydowanych ani trudnych politycznie decyzji z uwagi na zbliżające się wybory w NRW. Doskonale widzieliśmy to na przykładzie kryzysu greckiego, gdzie Merkel zwlekała z podjęciem, a raczej z ogłoszeniem, decyzji do czasu lokalnych wyborów. Podobnie zachowywała się w odniesieniu do Afganistanu i reformy podatków. Tylko nie denerwować najbardziej zaludnionego niemieckiego landu - NRW, by dać szansę reelekcji premierowi tego kraju związkowego Jürgenowi Rüttgersowi (CDU). Ten plan nie przyniósł jednak sukcesu. CDU zdobyła największą liczbę głosów jednak nie jest wstanie z nikim utworzyć większościowej koalicji.
Ale to nie jest zła informacja dla Merkel. Wbrew pozorom brak rządu CDU w tym landzie stwarza pani kanclerz kilka ciekawych możliwości do rozegrania w polityce berlińskiej. Przede wszystkim chodzi o unikanie trudnych tematów dotyczących reform promowanych przez liberałów. Jeżeli CDU nie wejdzie do wielkiej koalicji w NRW, rozmowy rozpoczęły się w zeszłym tygodniu, to straci większość w Bundesracie. Będzie to automatycznie oznaczało, iż w kluczowych decyzjach Merkel będzie musiała szukać porozumienia z opozycję, by przegłosować własne projekty. Ale jest też drugie wyjście. CDU nie będzie podejmowało tematów korzystnych dla FDP a winą za to obarczy słabą pozycję w Bundesracie.
Dodatkowo słaby wynik FDP w landzie może spowodować, że Guido Westerewelle nie będzie w stanie wywierać silnego wpływu na koalicyjnego partnera w Berlinie. Spadająca popularność wicekanclerza i szefa niemieckiej dyplomacji powinna skłonić Westerwelle do zmiany taktyki z promowania swojej partii na rzecz prezentowania się jako niemiecki mąż stanu, co wychodzi politykowi FDP nienajlepiej.
Najważniejszy w powyborczych rozważaniach jest jednak fakt, iż pani kanclerz czeka w NRW na swoją ulubioną wielką koalicję. Najchętniej również w Berlinie rządziłaby z socjaldemokratami, których na każdym kroku chwali za dobre cztery lata wzajemnego sprawowania władzy.


Wydarzenia na Ukrainie oczami naocznego świadka. O rewolucji na Majdanie i wojnie na wschodzie kraju opowiada Michał Kacewicz