Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Kongres Czeczenów- ku kondominium?

Kongres Czeczenów- ku kondominium?


16 wrzesień 2010
A A A

Już jutro na terytorium RP ma się odbyć kongres Czeczenów. W związku z tym wydarzeniem szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow stwierdził, że "Według naszych informacji, jest cały szereg osób objętych międzynarodowymi listami gończymi, które zamierzają w tej imprezie [Kongresie Czeczeńskim] uczestniczyć. Liczymy, że nasi polscy partnerzy z pełną odpowiedzialnością odniosą się do konieczności uwzględnienia tych aspektów". W związku z tym oświadczeniem oraz wcześniejszą wypowiedzią ambasadora rosyjskiego w Polsce Pana Aleksiejewa, który oskarżył część uczestników kongresu o terroryzm podniosło się w Polsce straszliwe larmo. Reakcję części polskich środowisk intelektualnych bardzo trafnie oddaje cytat portalu wPolityce, na którym zresztą zamieszczane są przedruki moich artykułów: „Warszawa staje przed najważniejszym od lat testem. Zatrzymanie któregokolwiek  delegatów czeczeńskich będzie sygnałem o naszej daleko posuniętej wasalności wobec Rosji.”Czy taka opinia ma jakiekolwiek uzasadnienie?

Dość trafnie stan rzeczy oddaje moje rozmowa na wspomnianym portalu. Stwierdziłem w niej, że polityka to bilans zysków i strat. Jakie zyski mamy z wspierania Czeczenów? To jest oficjalne podważanie integralności terytorialnej sąsiedniego państwa . Odpowiedź, była natychmiastowa i zawierała się w zdaniu „a jaki zysk masz z byciem kondominium niemiecko-ruskim?”. Niestety nawet przyjmując teorię o kolonialnym charakterze państwa polskiego nie byłem w stanie zakreślić potencjalnych zysków jakie otrzyma Warszawa w zamian za pomoc okazaną Czeczeńcom. Skoro już jesteśmy kondominium to moralne wsparcie dla nieistniejącego państwa poprawi nasz status? Taka pomoc trafi w próżnię na stopie realnych stosunków międzynarodowych, przyniesie za to szkodę ze strony rosyjskiego sąsiada. Parafrazując słowa blogera Chavaliera zadałem pytanie o umiejscowienie Bielska- Białej w strefie bilateralnych wpływów kondominialnych. Jeżeli moje miasto należy do strefy niemieckiej, to i w tym przypadku wspieranie Czeczenów jest pozbawione sensu. No chyba, że rosyjski kondominator jest dominujący?

Trzeba też pamiętać, że Czeczenia nie jest uznawana na arenie międzynarodowej za osobne państwo. Z punktu widzenia prawa międzynarodowego rozróżnianie chwalebnych terytoriów separatystycznych (Czeczenia) od sztucznie utworzonych quasi państw godnych potępienia (Abchazja) jest niebezpieczne. Zresztą wsparcie udzielone nieistniejącemu państwu, które de facto jednak funkcjonuje (np. Rosji dla Abchazji) jest mniej kompromitujące od wspierania integralnej części kraju uznawanego na arenie międzynarodowej (Polski dla Czeczeni).

Wątpię, by opinia międzynarodowa rozumiała tę subtelną różnicę, trzeba też pamiętać, że postrzeganie „faktów” politycznych jest relatywne. Czym innym jest wyprawa kijowska dla Polaków (uderzenie wyprzedzające), Ukraińców (obłudne poszukiwanie rekrutów w dogorywających państwach ukraińskich przez niedawnych agresorów) i Rosjan (imperialistyczna agresja). Czym innym Czeczenia jest dla „orientujących się” Polaków a czym innym dla narodowości dalekich, które pozostają pod wpływem idei wojny z terroryzmem. Sentymenty w polityce zagranicznej są oznaką słabości (polskie, romantyczne szczególnie). Tak zbudowany jest ten świat.

Tekst podsumuję słowami Giedroycia, który sugeruje by „porzucić utrwalony od pokoleń  stereotyp Rosjanina – pół Azjaty- o niewolniczej mentalności, przestać patrzeć na Rosję tylko przez pryzmat Katynia i piekła Kołymy, a dostrzec w niej potencjalnego partnera”. W obecnej sytuacji politycznej wspieranie Czeczeni jest pozbawione sensu stanowi ona część Rosji, z którą trzeba budować sąsiedzkie relacje. Polska jest sama, Zachód zapomniał o Kaukazie czego najlepszym świadectwem była wojna pięciodniowa w Gruzji. Zachód przymknie oko na prawa człowieka, byle w zamian uzyskać stabilną Moskwę i polityczne korzyści, Polska powinna postąpić tak samo. Wydarzenia na Kaukazie wskazują, że na wiele lat zapanuje tam niepodzielnie Kreml. NATO i UE wycofały się z tego regionu, rosyjskie bazy wojskowe znajdują się już w Osetii, Abchazji, Armenii na Krymie. Czeczenia jest w jeszcze gorszej sytuacji w dodatku islamski kontekst jej ruchu niepodległościowego źle rzutuje na przyszłość. Polska nie wyciągnie zysków z kongresu dlatego ze zrozumieniem podchodzę do słów Radosława Sikorskiego, który stwierdził że MSZ analizuję tę sytuację, ale o wszystkim przesądzi prokuratura. Sikorski zapewnił, że Polska potępia terroryzm pod każdą postacią, nawet w imię słusznych idei.

Piotr A. Maciążek