Stabilność Merkel
„Konserwatyzm oznacza stabilność w postępie". Taką definicję ukuli delegaci na zjazd partyjny niemieckiej CDU wybierając jednocześnie Angelę Merkel ponownie na swoją przewodniczącą.
Obyło się bez niespodzianek zarówno w sprawie wyboru władz partii jak i poruszanych zagadnień na zjeździe w Karlsruhe. Kanclerz Merkel otrzymała wprawdzie mniejsze poparcie niż w 2008 r. ale głosów opowiadających się za kontynuowaniem przez nią obranego kursu partii było aż 90 proc. Wprawdzie jak skrzętnie wyliczył FAZ, gdyby liczyć również głosy nieważne oraz wstrzymujące się, wtedy poparcie spadłoby do 85 proc. to jednak można przyznać, iż jest to wynik zadowalający samą kanclerz.
Obecna sytuacja Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU) jest jednak daleka od ideału. W ostatnich latach chrześcijańscy demokraci nie za bardzo potrafili odnaleźć się ideologicznie na niemieckiej scenie politycznej. Co prawda nie przeszkadzało im to wygrywać wyborów, jednak oznaczało to również częstsze niż dotychczas chodzenie na kompromisy. Wyrazem tego było zawarcie wielkiej koalicji z socjaldemokratami oraz początkowe problemy w relacjach z nowym koalicjantem, liberałami. Głośna krytyka Merkel przełożyła się także na bardzo niskie poparcie społeczne w sondażach, niedające obecnej koalicji CDU-CSU/FDP większości.
Kierowana przez Merkel partia starała się przez ostatnie lata ulokować werbalnie w centrum sceny politycznej, jednak praktyczne działania rządu kierowanego przez CDU zatracały charakter chrześcijański i konserwatywny. W obliczu kryzysu bliżej było partii Adenauera i Kohla do socjaldemokratycznych reguł wspomagania rynku niż do zmniejszania podatków, co byłoby ukłonem w stronę liberałów. Również na polu stosunków z kościołem katolickim doszło do pewnego zachwiania, gdy kanclerz publicznie potępiła Benedykta XVI za zdjęcie ekskomuniki z lefebrystów. Taka reakcja spotkała się z krytyką wewnątrz CDU oraz jej siostrzanej partii bawarskiej CSU. Zmianę widać było na spotkaniu partii w Karlsruhe, gdzie Merkel zdecydowanie zaakcentowała chrześcijańskie korzenie CDU i opowiedziała się za zakazem diagnostyki preimplantacyjnej jako praktykami nie do pogodzenia z profilem chrześcijańskiej partii.
Podczas zjazdu Merkel musiała przekonać członków CDU do propozycji reformy Bundeswehry przygotowanej przez popularnego polityka CSU Karla-Theodora zu Guttenberga, ministra obrony. Zdecydowana redukcja armii z obecnych 251 tys. do 163 tys. żołnierzy oraz jej praktyczne uzawodowienie napotykają na ostry sprzeciw w konserwatywnym skrzydle partii. Wynika to przede wszystkim ze znaczenia społecznego Bundeswehry jako łącznika armii ze społeczeństwem oraz jej roli jako pracodawcy. Reforma zu Guttenberga, którą popiera kanclerz, jest jedynym sposobem by dostosować niemiecką armię zarówno do dzisiejszych zagrożeń, ale również do wzrastającej roli Niemiec na arenie międzynarodowej. Ostatecznie większość CDU poprze plany ministra obrony będzie to jednak kolejny kompromis z profilem partii.
Przy tej okazji warto wspomnieć o problemach z Eriką Steinbach i jej marzeniach o założeniu nowej partii bardziej konserwatywnej od CDU. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami Steinbach nie kandydowała do władz partii na kolejną kadencję, co musiało spodobać się Merkel, której nie w smak były ostre wypowiedzi przewodniczącej Związku Wypędzonych. Niemiecki rząd odcinał się wielokrotnie od ostatnich poglądów Steinbach odnośnie przygotowywania się przez Polskę do II wojny światowej w marcu 1939 oraz o charakterze prof. Bartoszewskiego. Niemiej kładło się to cieniem na dobre relacje między Berlinem a Warszawą. Większość polityków również CDU nie podzielała poglądu jakoby było miejsce na scenie politycznej RFN dla bardzo prawicowej partii. Tym samym można zakładać, iż przypadek Steinbach nie będzie krzyżował politycznych planów przewodniczącej CDU.
Obecnie największym zmartwieniem Merkel są bardzo niskie notowania partii oraz szybko wzrastająca sondażowa pozycja Zielonych. Ostatnio popularne stało się mówienie o Zielonych jako o nowej partii ludowej. Dotychczas takie określenie zarezerwowane było tylko dla CDU i SPD jako głównych rozgrywających i dobierających sobie koalicjantów. Najnowsze badania pokazujące ponad dwudziestoprocentowe deklarowane poparcie dla Zielonych dowodzi przede wszystkim dużego niezadowolenia z dotychczasowego establishmentu politycznego RFN. Ciężko przewidzieć czy przełożyć się ono na realny wynik w wyborach ale przyznać trzeba, że masowe protesty w Stuttgarcie oraz niezadowolenie części społeczeństwa z przedłużenia przez rząd CDU/CSU-FDP obowiązywania ustawy o energii atomowej znajdują swoją kanalizację w partii Zielonych.
Uważam, że warto zakończyć te przemyślenia nową definicją konserwatyzmu zaprezentowaną przez jedną z delegatek zjazdu CDU w Karlsruhe. Otóż o ile według internetowego słownika języka polskiego PWN słowo to oznacza „silne przywiązanie do tradycji i niechęć do zmian" to według członkini CDU „konserwatyzm oznacza stabilność w postępie". Jeżeli przyjąć tę definicję za dopuszczalną to chrześcijańskim demokratom brakuje przede wszystkim postępu. Stabilność jest bowiem zagwarantowana przez 90 proc. poparcia dla kanclerz Merkel.


Wydarzenia na Ukrainie oczami naocznego świadka. O rewolucji na Majdanie i wojnie na wschodzie kraju opowiada Michał Kacewicz