W takim dniu jak dziś pozostaje jedynie pochylić głowę i oddać hołd wszystkim ofiarom ataków terrorystycznych na świecie. Ataków, których symbolem są nieistniejące już dziś wieże Światowego Centrum Handlu, symbolu kapitalizmu, ale z pewnością już nie demokracji. Czy zasadne są zatem głosy mówiące, iż był to zamach na demokrację? W pewnym istotnym sensie tak. Pewnym jednak również jest to, że akt terroru skierowany przeciwko Ameryce, był aktem wymierzonym w obecny system ekonomiczny świata. W system, który nie wszystkim wydaje się sprawiedliwym.
Prawdopodobnym jest również, że do mających miejsce zamachów nigdy by nie doszło, gdyby nie prowadzony od wieków na narodach arabskich rabunek ich naturalnych bogactw, który prowadziły kraje Zachodu w czasach tzw kolonializmu i który niestety prowadzą w wielu miejscach świata nadal. Pytaniem pozostaje, dlaczego Ameryka nie podążała dotąd drogą mogącą to zmienić? Odpowiedź wydaje się prosta. Ponieważ Ameryka wcześniej w swojej historii, miała tylko jednego polityka formatu Baracka Obamy. Ale czy 44 prezydent USA odważy się to zmienić, idąc za głosem swego wielkiego poprzednika, Johna F. Kennedy'ego?
Struktura, która jest dziś u władzy w Polsce tłumaczy się " że, jest w trakcie " i " potrzebuje czasu ". Ale czasu brak. Widać jak na dłoni, co w ciągu czterech lat zrobiono. Dla członków PO i reprezentowanej przez to ugrupowanie Oligarchii cztery lata to zbyt krótkie wakacje, na koszt podatników chciałoby się dłużej. Niestety czas jest kryterium nie okrążalnym, nie do ominięcia. Czasu nie da się pożyczyć,(to co rząd lubi najbardziej), czasu nie da się oskarżyć o przeszkadzanie (też lubi), czasu nie da się cofnąć tak jak obietnic reform. Co PO i koalicjant zrobili w trakcie trwania kadencji da młodych ludzi? Wprowadzili już oficjalnie w "świetle prawa" "umowy śmieciowe" na miejsce umów o pracę. Spowolnili wzrost gospodarczy nie wykorzystując koniunktury dla tworzenia nowych miejsc pracy, ugruntowując pozycję nieuczciwych pracodawców. Wsparli "obozy pracy tymczasowej", dodatkowo wprowadzają zakaz handlu "na chodnikach" bez pozwoleń - urzędniczych, tworząc sytuację "podwyższonego ryzyka korupcji" i legalizując "potencjalne nadużycia" władzy na poziomie lokalnym. Jednym słowem ten rząd, któremu na wszytko poza zajmowaniem się samym sobą brakuje czasu, zabija w Polsce kapitalizm. Dobijając innowacyjność i potencjał Polaków twardymi ustawami umacniającymi pozycję Oligarchii, kosztem ogólnonarodowego sukcesu przedsiębiorczości, który miałby miejsce, gdyby choć trochę zmienić prawo. Zadłużając nas dodatkowo na gigantyczne sumy, którymi żywi się głównie ten "polski, rozbuchany, zdeprawowany postkomunistyczny Wersal". Czas się skończył. Panowie "Corleone"
Skoro byli opozycjoniści - internowani domagają się zadośćuczynień - słusznie, to czy również my, jako pokolenie urodzone niedługo przed, w trakcie oraz niedługo po wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego nie powinniśmy domagać się od dzisiejszego Państwa zadośćuczynienia za nasz brak lepszych perspektyw, emigrację i wszystko co jest związane z obrazem zapóźnionej cywilizacyjnie Polski, w jakiej przyszło nam dziś żyć? Oczywiście, że powinniśmy. Postawmy Państwo przed Trybunał Stanu. Niech odda nam nasz rozkradziony kapitał narodowy, podzielony między siebie przez cynicznych cwaniaków i politycznych złodziei. Nawet gdyby zaraz po tym miało przestać istnieć, bo po co nam tak nieudolne i nieuczciwe Państwo?
Na temat stosunków polsko - litewskich w ostatnich dniach mówi się wiele, wiele głupot. Zarówno pani Staniszkis jak i pani z "Kultury liberalnej" wypowiadające się dziś na antenie tvn 24 na ten temat są w błędzie. Litwa nie boi się Polski, ale właśnie integracji z UE. I ma ku temu swoje powody. Z kolei działania polskiej dyplomacji, jak i wypowiedzi typu "Mała Litwa boi się Polski" to karygodny przejaw braku wyobraźni polskich elit i jakby żywy powrót do XVIII wiecznych tradycji magnackich wybryków i wielkopańskiej buty, w najgorszym wydaniu. Osamotnionej dziś Litwie choćby w imię wspólnej historii należy pomóc, nie uciekając się do niezrozumiałych w świetle choćby obecnej pozycji Polski w świecie, metod dyscyplinowania jej za pomocą argumentu "mniejszości", który gdyby poszukać w historii, szczególnie polskiej, może się bardzo źle kojarzyć.
Wiele jest wizji Piekła. Od chrześcijańskich, po muzułmańskie, hinduistyczne i wiele innych. Nie wątpliwie różnią się one między sobą. Nie mniej wydaje się, iż istnieje jedna, wspólna wszystkim ludziom wizja namacalnego, ziemskiego Piekła, wspólna im bez względu na wyznawaną przez nich religię, narodowość, czy kolor ich skóry. Jest nią Piekło odrzuconego piękna, Piekło niespełnionej miłości...
Z ostatniej chwili: Dwóch największych oryginałów, żeby nie powiedzieć "dziwolągów" polskiej polityki: Palikot i Korwin - "zwiera szyki." Do czego to może doprowadzić ? Być może otworzą nową filię starego ZOO w tym CYRKU? Kto wie, być może nawet wraz z legalną już wówczas bronią zaczną w firmowych punktach sprzedawać instrukcje aborcyjne i poradnik "małego, ściennego zdzieracza krzyży" jako dodatek do broni oraz gumowych atrybutów kota, który wyraźnie zbyt wiele pali, sprzedawanych społeczeństwu już teraz w pakiecie?
PiS to partia wściekłych, głodnych władzy populistów, jak już widać na wstępie. Ganianie czarownic i palenie stosów to inkwizycyjny rys charakterologiczny liderów tej partii, a także skrywana pod płaszczykiem pseudo-patriotyzmu pogarda dla Polaków (patrz np. strajk pielęgniarek pod sejmem z czasów rządu PiS- Samoobrona-LPR). SLD zdominowana przez oderwanych od polskiej rzeczywistości działaczy spod znaku "tęczy" zamieniło się w cierpiących na wiele kompleksów społecznych Zielonych i wydaje się nie mieć żadnej treści, jak i programu dla zwykłych ludzi, ośmieszając tzw. Lewicę w ogóle. Niedorzeczność polskiej polityki w obu wymienionych przypadkach polega na widocznym gołym okiem przeroście formy nad treścią, oraz na roszczeniowym podejściu wobec społeczeństwa - bo "'im się należy". Otóż jeśli coś się komuś należy to z pewnością nie politykom, a właśnie społeczeństwu, od lat oszukiwanemu pięknymi hasłami skrywającymi genetyczną nieudolność w rządzeniu Państwem w przypadku obu partii.