Sojusz z Zachodem
Dekadę temu Zbigniew Brzeziński zapowiedział, że jedyną szansą dla Rosji jest jej zbliżenie z Zachodem. Odtrącenie Zachodu, byłoby równoznaczne z „fatalizmem [rosyjskiej] antyzachodniej sytuacji geopolitycznej” i właśnie dlatego zbliżenie niedawnych adwersarzy w obliczu wzrastającego potencjału Chindii jest nieuniknione. Ten wątek futurologii politycznej jest dziś powszechnie znany dzięki zręcznym działaniom prezydenta Medwiediewa, który z modernizacji i zbliżenia ze światem Zachodu uczynił priorytet rosyjskiej polityki. Realne działania Kremla nie pokrywają się jednak z tezą Brzezińskiego, który stawiał ewentualnemu ociepleniu relacji Rosja- Zachód kilka warunków. Wyzbycie się imperializmu przez Moskwę i demokratyzacja, bez której modernizacja to jedynie karykaturalne innowacje jakie miały w Rosji miejsce w epoce Piotra Wielkiego i Józefa Stalina to najważniejsze z warunków Brzezińskiego. De facto oznacza to upodobnienie się Federacji do zachodniego wzorca, jest ono według Zbiga nieuniknione w obliczu braku wiary Zachodu „w zdolność Rosji do odbudowy imperium” oraz „chińską konkurencję” na terenie rosyjskiego dalekiego wschodu.
Czytaj wiecej »
Wedle znanej formuły Oswalda Spenglera (1880-1936), historiozofa kojarzonego z niemiecką Rewolucją Konserwatywną, fundamenty wspólnot politycznych tworzą „krew i ziemia" (Blut und Boden). Formułę tę od chwili jej ogłoszenia wielokrotnie poddawano krytyce. Interesujące stanowisko prezentuje współczesny rosyjski myśliciel konserwatywny, prof. Aleksandr Dugin (ur. 1962), zdaniem którego należy ją jednoznacznie odrzucić, ponieważ wspólnota polityczna może się opierać albo na fundamencie krwi, albo na fundamencie ziemi. W teorii państwa wybór krwi prowadzi konsekwentnie do absolutyzacji znaczenia czynnika ludnościowego (lub demograficznego, etnicznego, rasowego itp.), przejawiającej się w takich formach, jak uznanie „suwerenności ludu", koncepcja oddolnej genezy władzy czy wreszcie idee i rozwiązania demokratyczne. Z drugiej strony, deprecjonuje on znaczenie zakorzenienia wspólnoty w określonym terytorium, skoro jej metapolityczną podstawą ma być to, co ruchome-zmienne (ludność), nie zaś nieruchome-trwałe (ziemia). W Polsce kierunek ów wytyczony został w szczególnie wyrazisty sposób w opublikowanych w 1902 r. pracach twórców nowoczesnego ruchu narodowo-demokratycznego: „Egoizm narodowy wobec etyki" autorstwa dr Zygmunta Balickiego (1858-1916) oraz „Myśli nowoczesnego Polaka" pióra Romana Dmowskiego (1864-1939), gdzie autorzy podjęli celową próbę redefinicji patriotyzmu, odrzucając jego tradycyjne pojmowanie, zgodnie z którym przedmiotem patriotyzmu pozostawał historycznie ukształtowany byt terytorialny (ojczyzna, Rzeczpospolita), natomiast jako właściwy przedmiot patriotyzmu wskazując ludność (polską zbiorowość narodową). Wybór krwi na podstawę dla wspólnoty politycznej owocuje przyjęciem przez tę wspólnotę orientacji, dającej się niezbyt może wdzięcznie, lecz zrozumiale określić mianem anty-tradycjonalistycznej.
Czytaj wiecej »
Rozmaitego autoramentu ruchy „alterglobalistów", „obrońców praw człowieka", pacyfistów itp. szafują hasłem „wolnego Tybetu". Hasło to odznacza się chwytliwym brzmieniem, co ułatwia jego propagowanie. Problem pojawia się, gdy przychodzi wyjaśnić jego treść. Wszystkie te ruchy polityczne (nierzadko wolące dla niepoznaki nazywać się „ruchami społecznymi") występują przeciw narzuconej Tybetowi obcej władzy - przeciw krwawej okupacji tego samodzielnego niegdyś państwa przez komunistyczną Chińską Republikę Ludową. Lecz co postulują w jej miejsce? Domagają się zaprowadzenia w Tybecie reżimu demokratycznego, prawodawstwa opartego na ideologicznych pryncypiach liberalizmu i „praw człowieka" oraz transplantacji do tego położonego w azjatyckim interiorze kraju reszty kluczowych elementów tego, co można najkrócej określić mianem modelu zachodniego. Realizacja ich postulatów oznaczałaby przeto poddanie historycznej i duchowej tożsamości wspólnotowej Tybetu glajchszaltującemu oddziaływaniu sztucznej, wykorzenionej pseudo-cywilizacji, jaką świat atlantycki wstrzykuje innym kręgom kulturowym w charakterze środka korodującego. Powstanie takiego „wolnego Tybetu" prowadziłoby do analogicznych konsekwencji, co okupacja i inkorporacja Tybetu przez modernistyczne, zokcydentalizowane i coraz bardziej skosmopolityzowane Chiny.
Czytaj wiecej »