Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Gori

Gori


20 marzec 2009
A A A

Widziałam to miasto tuż przed wybuchem sierpniowego konfliktu i teraz w ostatnią niedzielę. W przeciwieństwie do mojej pierwszej wizyty, teraz Gori wywarło na mnie dziwne wrażenie. Choć nie ma już śladów po bombardowaniach, to jednak wydaje się jakby wyludnione, smutne, bez życia. Jedno co pozostało bez zmiany to pomnik Stalina wciąż górujący nad miastem i jego muzeum, do którego wciąż przychodzą turyści, jak powiedział mi przewodnik. 

Miejsca, które ucierpiały w skutek sierpniowych bombardowań m.in. plac wokół pomnika Stalina i cywilne obiekty, przede wszystkim domy mieszkalne, już we wrześniu i październiku zostały odbudowane. Tylko gdzieniegdzie widać żołnierzy gruzińskich.

Z ruin fortecy, która kiedyś broniła miasta, a teraz jest atrakcją turystyczną, można w oddali zobaczyć Osetię Południową z Cchinwali. To również sprawia dziwne wrażenie. Tak blisko, a jednocześnie tak daleko, że prawie nierealnie, mieszkają ludzie, którzy kiedyś z Gruzinami stanowili jeden naród, jedno państwo, żyli razem. Dziś wielu Gruzinów, mieszkających po drugiej stronie, których krewni pozostali w Osetii, próbuje nielegalnie przedrzeć się przez granicę, aby ich odwiedzić. Granica jest prawie nieprzejezdna. Z relacji znajomych Gruzinów, jedynym punktem jej przekroczenia jest miejsce - skupisko kilku wiosek, nad którymi nikt nie sprawuje kontroli, ani Gruzini ani Rosjanie. Będąc na wzgórzu, na którym znajduje się forteca, spotkałam młodego Gruzina, który walczył w Cchinwali, a teraz ze łzami w oczach patrzył w tamtym kierunku. 

  Widok z ruin fortecy na Osetię Płd.

Ostatnie, co pozostaje w pamięci to obozy dla uchodźców, które mija się po drodze do Gori. Obozy zostały zbudowane, zaraz po załagodzeniu konfliktu. Mieszkają tam głównie uchodźcy z Osetii. W odległości stu kilometrów, jaka dzieli Tbilisi od Cchinwali, zauważyłam trzy lub cztery takie obozy, wyglądające jak miniaturowe osiedla mieszkalne.

  Jeden z obozów dla uchodźców w drodze do Gori