„O Trojo, Trojo/ archeolog/ przez palce twój przesypie popiół/ a pożar większy od Iliady/ na siedem strón” Zbigniew Herbert
Nie tak dawno temu poruszałem temat narodzin polityki zagranicznej (zobacz tu) oraz narodzin imperializmu (zobacz tu), zjawisk ściśle związanych ze źródłami historycznymi. Podstawowy wachlarz politycznych narzędzi wykracza jednak poza zakres ludzkiej pamięci obrazkowej i piśmienniczej na co zwrócił mi uwagę Pan Piotr Ostromecki, który napisał, że:
„Historia państwa a za tym dyplomacji, wojen i innych atrakcji mu towarzyszących jest dużo starsza niż źródła które do dziś ocalały i na które się Pan powołuje”
Czytaj wiecej »
Rozmaitego autoramentu ruchy „alterglobalistów", „obrońców praw człowieka", pacyfistów itp. szafują hasłem „wolnego Tybetu". Hasło to odznacza się chwytliwym brzmieniem, co ułatwia jego propagowanie. Problem pojawia się, gdy przychodzi wyjaśnić jego treść. Wszystkie te ruchy polityczne (nierzadko wolące dla niepoznaki nazywać się „ruchami społecznymi") występują przeciw narzuconej Tybetowi obcej władzy - przeciw krwawej okupacji tego samodzielnego niegdyś państwa przez komunistyczną Chińską Republikę Ludową. Lecz co postulują w jej miejsce? Domagają się zaprowadzenia w Tybecie reżimu demokratycznego, prawodawstwa opartego na ideologicznych pryncypiach liberalizmu i „praw człowieka" oraz transplantacji do tego położonego w azjatyckim interiorze kraju reszty kluczowych elementów tego, co można najkrócej określić mianem modelu zachodniego. Realizacja ich postulatów oznaczałaby przeto poddanie historycznej i duchowej tożsamości wspólnotowej Tybetu glajchszaltującemu oddziaływaniu sztucznej, wykorzenionej pseudo-cywilizacji, jaką świat atlantycki wstrzykuje innym kręgom kulturowym w charakterze środka korodującego. Powstanie takiego „wolnego Tybetu" prowadziłoby do analogicznych konsekwencji, co okupacja i inkorporacja Tybetu przez modernistyczne, zokcydentalizowane i coraz bardziej skosmopolityzowane Chiny.
Czytaj wiecej »