Korea Północna znów przykuła uwagę świata. Kilka prób rakietowych, jeden wybuch atomowy i ponownie media na całym świecie rozdmuchują problem tego kraju. I o to reżimowi chodziło. Korea Północna działa na takiej samej zasadzie jak terroryści - poprzez spektakularne akcje przyciągnąć uwagę opinii publicznej i zasiać strach. Koszt takiego działania jest relatywnie niski, a efektywność - zadziwiająca.
Reżim potrzebuje międzynarodowej pomocy. Mógłby wdawać się w żmudne dyplomatyczne negocjacje, podczas których darczyńcy naciskaliby na przejrzystość dystrybucji pomocy lub też wpuszczenie obserwatorów. Jednak ryzyko dla reżimu byłoby zbyt wielkie. Wszelkie szczeliny w izolowaniu własnego społeczeństwa muszą być skrupulatnie kontrolowane, by nie za wiele szkodliwych idei przedostało się do umysłów poddanych. Dlatego też od wielu lat Phenian stosuje metodę wyłudzania pomocy poprzez eskalację strachu.
Sytuacja gospodarcza w Korei Północnej jest fatalna już od lat. Komunistyczna gospodarka jest niewydolna sama w sobie, a w połączeniu z klęskami żywiołowymi, zacofaniem technologicznym i izolacją międzynarodową, nie ma najmniejszych szans na zaspokojenie potrzeb kraju. Brakuje wszystkiego - od ryżu, który jest podstawą wyżywienia, po energię elektryczną i paliwa, którego nieliczne zasoby i tak są marnowane w przemyśle zbrojeniowym.
Czytaj wiecej »