W dniu, w którym kreślę te parę słów, białoruski rząd poprosił polskiego ambasadora w Mińsku (a z nim przedstawiciela Unii Europejskiej) o opuszczenie terytorium swojego państwa. Jednocześnie wezwał do kraju „na konsultacje" przedstawiciela dyplomatycznego Białorusi z Warszawy (a także drugiego z Brukseli). Mińsk reaguje w ten sposób na kolejne „sankcje", jakie Unia Europejska samozwańczo „nakłada" na Białoruś. Niektórzy polscy politycy zdążyli już odpowiedzieć na jego krok obraźliwymi wypowiedziami pod adresem białoruskich władz (poseł Robert Tyszkiewicz z PO porównał Białoruś pod rządami prezydenta Łukaszenki do „obozu koncentracyjnego") oraz publicznymi wezwaniami do zintensyfikowania przez Polskę dotychczasowego kursu politycznego wobec tego państwa (poseł Paweł Kowal, PiS-owski „ekspert od polityki wschodniej"*). Polskojęzyczne media o orientacji liberalnej (są jeszcze w ogóle inne w naszym Kraju?), niezawodne jak zawsze, natychmiast podniosły larum, oskarżając rząd Białorusi o uprawianie agresywnej polityki i, przede wszystkim, o wrogość do Polski. (Zawsze wprawia mnie w rozbawienie, gdy po taką retorykę sięgają zawodowi kosmopolici.). Zwolennicy zachodniactwa, których w Polsce nie brakuje także na luźno pojętej prawicy, oczywiście powtórzą za politykami głównego nurtu i mediami głównego nurtu ich wątpliwe mądrości jak za panią matką. „Pożyteczni idioci" nie słyną ze sztuki rozumienia, dlatego spróbujmy wyjaśnić sytuację tak, aby i oni tym razem nie mieli z tym problemów. Zacznijmy od czegoś w rodzaju bajki.
Czytaj wiecej »
Anna Fotyga stwierdziła w jednym z wywiadów, że politykę zagraniczną w wykonaniu jej podwładnych „można porównać z muzyką klasyczną. MSZ to taka grupa kameralna, w której zapewne Rostropowicz albo Paganini siadłby i grał. Każdy ma w niej jakiś swój instrument i na pewno zrezygnowałby z gwiazdorstwa na rzecz interesu Polski”. Nasz kraj czekają wielkie wyzwania tymczasem każdy kandydat do prezydenckiego fotela przedstawia wizję polskiej polityki zagranicznej biorąc przykład z Anny Fotygi. Brak konkretów z pewnością razi wyborców, spróbuję zatem wyjść naprzeciw ich zapotrzebowaniu. Analizując poczynania rządu PiS i tragicznie zmarłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego postaram się odpowiedzieć na następujące pytanie: jaką politykę zagraniczną będzie prowadził Jarosław Kaczyński jeżeli zostanie prezydentem?
Choć Polska należy do UE i NATO to właśnie wschodni moduł polskich działań politycznych, był zawsze priorytetem środowiska PiS. Polityka zagraniczna tej partii pod wieloma względami chce nawiązywać do idei Marszałka Piłsudskiego i przedwojennego obozu sanacyjnego. Najlepszym tego przykładem był tragicznie zmarły prezydent Lech Kaczyński, który starał się urzeczywistniać idee międzymorza i prometeizmu w realiach XXI wieku. Dlatego właśnie całość polityki wschodniej, którą realizował została podporządkowana idei stworzenia przeciwwagi dla Rosji oraz wspierania tendencji odśrodkowych w tym państwie. Rosyjskie obawy PiS trafnie oddają przemyślenia Zbigniewa Brzezińskiego, który pisał, że łatwiej jest zrozumieć Rosję „wychodząc z założenia, że jest jednym z ostatnich imperiów. Brak wyraźnie określonych granic był zawsze pretekstem do niemal całkowicie swobodnej ekspansji. Ta zaś wzmagała w Rosji poczucie zagrożenia, które usprawiedliwiało dalsze podboje”.
Intermaryzm polityczny Lecha Kaczyńskiego, był odpowiedzią na imperializm, który według niego cechował państwo rosyjskie. Prostym przełożeniem takiej postawy, były bardzo dobre relacje Polski z krajami bałtyckimi i ekskluzywne stosunki z Ukrainą Juszczenki oraz Gruzją Saakaszwilego. Ekskluzywność wynikała z rewolucyjnego, antyrosyjskiego sposobu przejęcia władzy w tych krajach, co bardzo dobrze wpisywało się w nurt polskiego prometeizmu. Kaczyński uważał, że także historia uzasadnia jego podejście do polityki wschodniej. Na przestrzeni ostatnich 500 lat aż 3 wieki są okresem protektoratu rosyjskiego nad naszym krajem, w tym czasie powierzchnia Polski zmniejszyła się z 900tys km2 do 300tys km2. 12 milionów ludzi zamieszkujących przedrozbiorową Rzeczpospolitą rozrosło się do 38 mln obywateli w tym samym czasie Rosja z 20mln mieszkańców zwiększyła swój potencjał do 140 mln…
Czytaj wiecej »