Polityka Unii Europejskiej wobec wschodnich sąsiadów opiera się na uznaniu równości ich decyzji i potrzeb. Wspólne działania Białorusi i Ukrainy będą podstawą do kształtowaniapriorytetów a co za tym idzie programów zmian dla tych krajów. Unia Europejska jako cel wybrała budowę komunikacji ponad granicami i podziałami. UE promuje zmiany poprzez edukację administracji i wymianę doświadczeń ludzi różnych kultur. Pierwszy krok to wymiana wiedzy oraz budowa sieci łączącej fachowców, ekspertów, uniwersytetyi instytucje badawcze w Europie.
Jakiś czas temu, słyszałam wypowiedz byłego ministra z któregoś z wcześniejszych rządów (chyba SLD), który sam będąc geologiem zaczął interesować się polskimi lupkami. Odkrywki kosztują ogromne pieniądze. wiec zgodził się na wpuszczenie obcych firm, które pokrywając koszta same, w zamian ządają licencji na wydobycie i to jest zrozumiale. On jednak wydal licencje w tzw. strategicznych punktach, żeby się dowiedzieć, jak to naprawdę jest z tym gazem (bo nie wszystkie lupki go maja wystarczająco, pomijając już koszta wydobycia w zależności od pokładów, głębokości, itd). Następcy tego ministra jednak rozszerzyli te działalność i wydali bezmyślnie cala masę licencji, już nie „strategicznych” i to na warunkach niezbyt korzystnych dla Polski. O ile sobie przypominam, to ponad 70% dla kompanii posiadającą licencje, a niecałe 30% dla nas (przy podziale „zyskow”). Podawał porównawcze dane z innych krajów, które mają układy o wydobyciu gazu z tymi i podobnymi kompaniami i proporcje były niemal odwrotne. Bardzo mnie to zaniepokoiło, bo to są umowy, z których tak łatwo nie da się wycofać. Druga niepokojąca sprawa. to ze do wydobywania gazu z łupków potrzebna jest słodka woda w ogromnych ilościach, a Polska nie jest bogata w wodę, wiec bardzo szybko wyczerpać się mogą nasze zasoby, w międzyczasie uzyskamy niewielki dochód, ze nie wspomnę o wielkich zniszczeniach środowiska tzw. collateral damage. Jest to jakoś niepokojące. Postaram się w wolnej chwili odnaleźć wypowiedz tego ministra, chociaż nie pamiętam jego nazwiska. To, ze opozycja powinna takich rzeczy pilnować to jest dobrze, to jest ich wlasciwa rola, chociaż te licencje zostały już wcześniej rozdane, również za ich rządów. Teraz jest trochę musztarda po obiedzie, ale lepiej późno niż wcale.
Zawsze myślę, poszukaj rozsądku u rządzacych, bo to ich polityka a nie opozycji ma główny wpływ na sytuację gospodarczą w kraju. Jeśli Pan uważa, ze tak nie jest, to zadaję pytanie: po co mamy rząd, skoro nic od niego już nie zależy(nie będę rozwijał wątku bo wiadomo o czym piszę)? Argument mówiący o tym, że rząd miał rację, a nie opozycja czy p. Kołodko, bo ponoć przeszliśmy suchą stopą przez kryzys, mnie nie przekonuje. Nie wie Pan, co by się stało gdyby rząd posłuchał krytyków i uczynił to co zalecali i ja też nie wiem. Napewno było to ryzykowne, a rząd wybrał „funkcję” przeczekać, że jakoś to będzie i poszli haratnąć w gałę. Tak samo jak zrobiła pani minister zdrowia z zastrzykami pamiętnej epidemii. Zagrała w rosyjską ruletkę i wygrała, ale następnym razem może się to tragicznie skończyć . Nie dla pani Minister. Dla pacjentów.
I jeszcze o sondażach dotyczących poparcia partii politycznych. Prosiłbym, aby w wynikach sondaży podawano prawdziwe dane, bo sondaż mówiący, że PO ma 40%, PiS- 30%, SLD- 15%, inne partie- 15% mnie nie przekonują. Należy podawać dane sondażowe wszystkich badanych. A według mnie wyglądają one następująco: Ok 50% – absencja wyborcza Ok 20% – t.zw. głosy nieważne (i tu się nie zgadzam ze stwierdzeniem „głos nieważny”. Każdy głos wrzucony do urny jest ważny!) Ok 12% – PO Ok 9% – PiS Ok 5% – SLD OK 4% – reszta kanap I to jest prawdziwe poparcie (lub nie) polskich partii politycznych wśród Polaków posiadających prawo wyborcze.
Kabaret oparty na kpinie z polityków to łatwizna. Masz rację, że wtedy, za komuny, Pietrzak się podobał, bo dowalał. Jestem wielbicielem Kabaretu Starszych Panów i Laskowika, którego niektóre numery powinny być wzorem dla następców. „Siostro, siostro!(…)” sam przeżyłem w szpitalu.
Jestem z natury człowiekiem nieśmiałym, poważnie! nie piszę tego, aby zrobić wrażenie propagandowe na blogu, , wykazując, że jest jeszcze zdrowy rozsądek na blogu opróćż propagandy partyjno-ideologicznej.
Nie wiem czy IPN należy zlikwidować, wszak utworzono go z różnych instytucji historycznych dobrze służących. Może należy zmienić program i kierownictwo, na historyka rzecz jasna. Oczywiście lustracja w 2005 r. została wykorzystana w budownictwie IV RP, która jednak upadła. Nadal się ją propaguje, ale horyzont historyczny skrócił się jakby, TW już nikogo nie chwyta za serce. Tamten artykuł DP nie miałby dzisiaj większego sensu. Na szczęście temat się zdezaktualizował.
Historycy na rządowych posadach to zupełnie inna historia. Faktycznie tak się w PRL podziało w ostatnich latach jej przydługiej agonii, że kto miał opozycyjnego ducha ten walił na studia historyczne. W normalnym kraju w rządzie dominują prawnicy, ew. ekonomiści, ale reguły nie ma. Budowanie teorii o nieprzygotowaniu historyków do rządzenia, czy o potrzebia dyplomów, ukończenia jakichś wybitnych szkół jest jajcarstwem, niczym więcej.
We wtorek ukazała się książka Karla Rove'a, zatytułowana "Courage and Consequence: My Life as a Conservative in the Fight” ("Odwaga i konsekwencja: Moje życie jako walczącego konserwatysty", w której były strateg poprzedniego prezydenta - ciągle broniąc dorobku swojego dawnego szefa, sam częściowo przyznaje się do błędów. Czytaj wiecej »
Dobiegająca końca wizyta prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki, przebiega na bardzo wysokim szczeblu. Jest to bowiem wizyta państwowa. Niestety więcej płynie z niej gestów propagandowych, aniżeli zapowiedzi realnych poczynań i skutecznych działań.
Polityczny maj zdominowały wybory prezydenckie, dwie konwencje partyjne oraz ratowanie Opla. Przed nami równie ciekawy miesiąc.
Pozycja głowy państwa w ustroju RFN jest czysto reprezentacyjna. Jednak tegoroczne zmagania o ten urząd między obecnym prezydentem Horstem Köhlerem a socjaldemokratyczną kandydatką Gesine Schwan były wyjątkowo emocjonujące. Największe partie widziały w nich rozgrzewkę i sprawdzenie jedności swoich szeregów przed „prawdziwą" kampanią wrześniową. Teoretycznie kandydaci na fotel prezydenta nie prowadzą kampanii wyborczej, jednak i w tym punkcie rok 2009 przejdzie do historii.
Köhler korzystając z lepszej pozycji jako głowa państwa w ostatnich kilku tygodniach odwiedzał wiele miejsc stając po stronie „zwykłych" ludzi, co jest szczególnie dobrze widziane w dobie kryzysu. W swoich wystąpieniach mówiąc o politykach często posługiwał się zwrotem „oni" zamiast „my", podkreślając dystans jaki dzieli go od klasy politycznej. Prezydent dał wyraz swojej aktywności postulując, w ostatnich dniach przed swoją reelekcją, zmianę zasad wyboru głowy państwa przekształcając je w głosowanie bezpośrednie przez obywateli. Obecnie wyboru dokonuje Zgromadzenie Parlamentarne złożone z Bundestagu oraz przedstawicieli delegowanych przez Landy. Pomysł głowy państwa skrytykowała socjaldemokracja oraz większość komentatorów politycznych przypominając, iż wprowadzona sześćdziesiąt lat temu zasada jest jednym z fundamentów niemieckiej Ustawy Zasadniczej.
Zaczęło się od kapitulacji Berlina w 1945 roku, gdy świętowali zwycięzcy. Później radowanie przybierało bardziej powszechny wymiar. Berlińska majówka od zawsze naznaczona była politycznie, jednak od kilku lat coraz bardziej przybiera wymiar zbiorowej bijatyki.
Historia 1-go maja w niemieckiej stolicy różni się znacząco od Święta Pracy obchodzonego w innych częściach Europy. Kapitulacja Berlina przed Armią Czerwoną dokonana drugiego maja jest wielce symbolicznym skojarzeniem dat z najważniejszym świętem w całym bloku wschodnim. Już rok później, po raz pierwszy od rządów Hitlera, Berlińczycy mogli obchodzić święto ludzi pracy. Po zmaganiach ze straszliwą zimą oraz próbą normalizacji życia w zniszczonej stolicy była to upragniona chwila wytchnienia.
Cztery lata później, gdy zimna wojna rozgorzała już na dobre a most powietrzny łączący Berlin Zachodni z sektorami aliantów w RFN, który przez rok dostarczał mieszkańcom zachodnich stref podzielonego miasta wszelkich niezbędnych produktów do życia zakończył się sukcesem USA, Wielkiej Brytanii i Francji, odbyła się w Berlinie Zachodnim największa demonstracja polityczna w powojennych czasach. Ponad pół miliona osób zebrało się 1-go maja na Placu Republiki, gdzie do mieszkańców (zarówno wschodniej jak i zachodniej części) przemawiał burmistrz Ernst Reuter. Mottem wystąpienia było zdanie: „Przeciwko zjednoczeniu w łańcuchach, dla pokoju i wolności". Podczas tej mowy Reuter powiedział słynne zdanie: „Spójrzcie na to miasto!", chcąc w ten sposób zwrócić uwagę aliantów na sytuację podzielonej metropolii.
Niemcy wybierają swojego kanclerza w telewizyjnym show! Nie możliwe? A jednak.
„Ich kann Kanzler" to jeden z najnowszych pomysłów publicznej telewizji ZDF by przyciągnąć przed ekrany szeroką publiczność a młodzież zachęcić do aktywności politycznej i społecznej.
Do programu zgłosiło się ponad 1 800 uczestników. Na swoich wideo prezentacjach starali się wypaść jak najbardziej wiarygodnie, przekonująco i zachęcająco, by to właśnie na nich oddać swój głos w wyborach (co prawda organizowanych w telewizji, głosowanie oczywiście przez sms) 19 czerwca o godzinie 21. Z rzeszy kandydatów, jury w skład którego wchodzą zarówno przedstawiciele polityki, w osobie byłego burmistrza Bremen Henninga Scherfa jak i świata mediów, prowadzący Milionerów Günther Jauch, wybrało szczęśliwą czterdziestkę, której wideoblogi umieszczono na oficjalnej stronie programu.
Choć do wyborów parlamentarnych pozostało jeszcze sporo czasu (25 września) niemieckie partie zaczęły już nieoficjalną kampanię by przekonać jak największą grupę nieprzekonanych.