O serbskim rozłamie opozycyjnym, o „dniu flagi" w rejonie Preševa i o c zarnogórskich aspiracjach wstąpienia do NATO, czyli o Bałkanach słów kilka.
Opozycyjna słabość
Vladimir Goati, serbski politolog, podjął dziś w wywiadzie dla „Danas" niezwykle istotny problem, z którym Serbii, jako krajowi aspirującemu do UE przyjdzie się zmierzyć już niedługo. Sprawa tyczy się rozłamu, jaki jego zdaniem, jest aż nadto widoczny wśród serbskiej opozycji. Największe jej partie (Serbska Partia Postępu SNS i Serbska Partia Radykalna SRS) powinny porozumieć się w najważniejszych kwestiach, aby po wygranych wyborach móc tworzyć silny sojusz w serbskiej Skupsztinie. Według Goatiego ową „najważniejszą kwestią" pozostaje obecnie perspektywa integracji europejskiej Serbii. Przy rosnącym społecznym poparciu dla wstąpienia do UE, trudno wyobrazić sobie aby w najbliższych wyborach zwyciężyć mogły siły anty - unijne. Goati zauważa również ogromną trudność, jaka stoi przed największą partią opozycyjną SNS, której przewodzi Tomislav Nikolić (w niedawnych sondażach wykonywanych na zlecenie dziennika „Blic" to właśnie SNS wygrałaby wybory) . Chodzi tutaj o sojusz jaki łączy SNS i SRS. Biorąc pod uwagę stosunek SRS do serbskiej integracji europejskiej (radykałowie opowiadają się za silnym sojuszem z Rosją) faktycznie trudno wyobrazić sobie „prounijną" koalicję ewentualnych zwycięzców. Goati zauważa tutaj możliwość pojednania się z Partią Demokratyczną Vojislava Koštunicy (DSS), posiadającą nadal dość ugruntowaną pozycję wśród wyborców. Stworzenie „prounijnego" rządu z demokratami Koštunicy byłoby jak najbardziej możliwie i zapobiegłoby z pewnością możliwemu kryzysowi politycznemu w państwie.
Czytaj wiecej »

Ostatnie wydarzenia w południowych rejonach Serbii mogą napawać pewnymi obawami. Na szczęście jednak mieszkający tam Albańczycy nie mają już takiego poparcia i siły przebicia jak w 1998 roku.
Wszystko zaczęło się od dwóch ataków terrorystycznych w dolinie Preševa, kiedy to podczas zamachu bombowego i ostrzału moździerzowego ranni zostali najpierw dwaj cywile, a później dwaj serbscy funkcjonariusze policji. Serbowie zareagowali tak jak uczyniłoby to każde suwerenne państwo w podobnej sytuacji. Wzmożone działania policji w rejonie, mające na celu ujęcie sprawców i przywrócenie bezpieczeństwa oburzyły tamtejszą społeczność albańską - bo podobno policjanci są zbyt brutalni! Polityczni przywódcy Albańczyków poszli jeszcze dalej i wystosowali oficjalny apel do Belgradu aby ten wycofał swoich funkcjonariuszy z tego regionu. Idąc za ciosem kilka dni temu Ci sami politycy wysłali do rządu serbskiego wniosek, w którym domagają się utworzenia z rejonu Preševa, Bujanovaca i Medvedja oddzielnego regionu na pewnych zasadach autonomii. Przypomnę tylko, że w rejonie tym zdecydowaną większość etniczną stanowią Albańczycy, a najbliższym sąsiadem jest utworzone niedawno Kosowo. Czyżbyśmy byli zatem świadkami kolejnych działań mających na celu zdobycie następnego elementu układanki o nazwie „Wielka Albania" ? To z pewnością przesada, jednak mimo wszystko pewne obawy są zasadne. Ostatnio w mediach pojawiły się informacje na temat domniemanej propozycji (nie podano kto komu zaproponował) wymiany doliny Preševa za serbską część Kosowskiej Mitrowicy i pobliskie jej tereny. Dzięki temu obie strony byłby (chyba?) zadowolone. Ostro na tego typu insynuacje zareagował współpracownik Marttiego Ahtisaariego, Albert Rohan, który stwierdził kategorycznie, ze taka wymiana jest nie do przyjęcia. Pośrednio w tej sprawie zabrał głos również Belgrad. Przewodniczący specjalnego organu koordynującego działania w dolinie Preševa, Milan Marković w odniesieniu do albańskiego wniosku o utworzenie „Regionu doliny Preševa" stwierdził, że jego rząd nie dopuści do tego typu działań. Wspomniana wymiana byłaby niezwykle korzystnym interesem z punktu widzenia Albańczyków z Kosowa i Preševa. Dzięki temu zyskaliby kolejne tereny, bez zbytniego wysiłku a co najważniejsze bez użycia nawet jednego naboju.

Czytaj wiecej »