Wiadomym jest, że osoba Ministra Spraw Zagranicznych reprezentuje majestat państwa, a słowa wypowiadane są przez niego uznawane są za oficjalne stanowisko danego kraju, w tym przypadku jedyne co można zarzucić Radosławowi Sikorskiemu i jego wypowiedzi to brak komunikacji i wcześniejszego poinformowania o tym prezydenta, który współuczestniczy w kreowaniu polityk i zagranicznej państwa.
Wystąpienie ministra było przedstawieniem polskiej koncepcji rozwoju zjednoczonej Europy i przedstawieniem pomysłów na rozwiązanie kryzysu w jakim znalazł się nasz kontynent.
Było wyrazem dojrzałości politycznej Polski, która odrzuciła zaszłości historyczne i wzywa niegdysiejszego wroga do odpowiedzialności za wspólną przyszłość. Niemcy jako najsilniejsze gospodarczo państwo Unii nie powinno stawiać tak wielkich wymagań zadłużonym państwom, za siłą gospodarczą i polityczną idzie odpowiedzialność, której mamy prawo wymagać od Niemiec, które przez dekady pretendowały do tytułu lidera Europy. Dziś, w dobie kryzysu, to one jako gospodarczy potentat muszą ratować Unię.
Czytaj wiecej »
Trzeci tydzień lutego rozpoczął się od zainscenizowanej wizyty Bronisława Komorowskiego na przejściu granicznym w Kuźnicy Białostockiej, zlokalizowanym na granicy polsko-białoruskiej. Urzędujący prezydent zjawił się tam, aby w świetle fleszów skrytykować władze Białorusi za zwlekanie z ratyfikacją zawartej z Polską umowy o tzw. małym ruchu granicznym, a także oskarżyć je o grzechy przeciw światowej demokracji i „prawom człowieka". Wygłosił ponadto szereg tez dotyczących polskiej polityki wobec wschodniego sąsiada. Wśród nich na pierwszym miejscu wypada postawić buńczuczną zapowiedź: „Będziemy stawiać na relacje z Białorusinami, a nie z państwem Białoruś".
Czytaj wiecej »
31 stycznia b.r. obradująca w Brukseli Rada Unii Europejskiej wydała decyzję o ukaraniu Białorusi za pacyfikację grudniowych wystąpień tamtejszej „opozycji demokratycznej", wspieranej przez rządy, służby specjalne i media państw unijnych. Kara ma polegać na objęciu sankcjami wizowymi i dolegliwościami majątkowymi (blokadą środków finansowych) stu pięćdziesięciu ośmiu wybranych „przedstawicieli reżimu Białorusi", czyli, mówiąc normalnie, funkcjonariuszy białoruskiego państwa. Ponadto rada upoważniła Wysokiego Przedstawiciela Unii Europejskiej d.s. Wspólnej Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa do stosowania w porozumieniu z poszczególnymi państwami członkowskimi represji wobec białoruskich przedsiębiorstw i biznesmenów. „Wyobrażamy sobie, że będą one skierowane wobec firm, które dają się używać do represji albo stanowią finansowe zaplecze dla reżimu." - oznajmił polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Chciałoby się dodać: z mściwą satysfakcją.
Sikorski powiedział też między innymi, że celem zaplanowanych szykan wobec państwa białoruskiego jest „powrót Białorusi do europejskiej rodziny narodów", co wypada odczytywać jako wyjątkowo ponury żart. Białoruś należy do Europejskiej rodziny narodów - niezależnie od opinii i pozwolenia p. Sikorskiego, jego mocodawców ani brukselskich biurokratów. Warto przypomnieć, iż to nie pierwszy kiepski żart, jakim popisuje się minister Sikorski, wykładając swoje poglądy na politykę wschodnią. Swego czasu polityk ten udzielił należącemu do katolicko-kościelnego mainstreamu tygodnikowi „Gość Niedzielny" wywiadu, w którym określił się jako zwolennik idei jagiellońskiej, doprecyzowując od razu rozumienie idei jagiellońskiej „w nowoczesnej wersji" jako szerzenia we wschodnioeuropejskich państwach postkomunistycznych liberalnej demokracji i doktryny „praw człowieka". Najwyraźniej p. Sikorski odniósł sukces w przekonywaniu władz UE do swojej karykatury idei jagiellońskiej, ponieważ Rada w przyjętej przez siebie deklaracji uzależniła zaprzestanie szykan nie tylko od uwolnienia aresztowanych „opozycjonistów demokratycznych", ale także od przeprowadzenia na Białorusi reform w zakresie prawa wyborczego, przepisów dotyczących zgromadzeń publicznych czy działalności mediów. Innymi słowy, państwa unijne usiłują szantażem wymusić na Mińsku zmianę systemu politycznego. Dodajmy, że polskie MSZ już w grudniu zeszłego roku domagało się od władz UE kroków odwetowych względem naszego wschodniego sąsiada.
Czytaj wiecej »