Ostatnie zamachy na Północnym Kaukazie przypomniały opinii publicznej o problemie islamskiego terroryzmu. Czeczenia, Dagestan, Inguszetia to nazwy, które brzmią znajomo choć zakres skojarzeń jakie wywołują u statystycznego Polaka jest dość ubogi i zamyka się właściwie w schemacie zamachowiec- bomba- ofiary. Czasem przebłyski pamięci wydobywają na światło dzienne zapomniane już nazwy takie jak teatr w Dubrowce, szkoła w Biesłanie etc. Geneza tych zjawisk nie jest w Polsce analizowana i zamyka się właściwie w terminologii walk o niepodległość (z rosyjskim okupantem). Tymczasem rzeczywistość znacząco odbiega od naszego wyobrażenia.
Źródło terroryzmu
Mimo ogromu tragedii jaki wiąże się z kaukaskim terroryzmem nie należy zapominać o tym, że jest on świadomie wyolbrzymiany przez władze rosyjskie. Idea walki z terroryzmem podchwycona przez premiera Putina jeszcze w czasach jego prezydentury doskonale zaciemnia obraz rzeczywistej sytuacji na Kaukazie Północnym, który boryka się z biedą, wojennymi zniszczeniami i walkami rodzimych klanów kontrolujących jego poszczególne regiony. Moskwa z lubością przypisuje wszelkie etniczne niepokoje na tym terenie aktom międzynarodowego terroryzmu, zręcznie odwracając wzrok światowej opinii publicznej od rzeczywistego źródła problemu, które tkwi na Kremlu…
W rzeczywistości zjawisko terroryzmu na Kaukazie Północnym nie wynika bezpośrednio z dążeń niepodległościowych jego mieszkańców ani z obecności Rosji na tym terytorium. Miejscowa ludność podbita przez Rosję już w XIX wieku po dekadach oporu zaakceptowała ostatecznie wprowadzaną centralnie modernizację Kaukazu. Budowa dróg, miejsc pracy, oświata i nowinki techniczne jakie dotarły do tego peryferyjnego regionu za pośrednictwem Moskwy z czasem doprowadziły do identyfikacji ludności kaukaskiej z państwem radzieckim. Wszystko zmieniło się wraz z upadkiem ZSRR i chaosem jaki wytworzył się na tym terenie, gdy zabrakło siły zdolnej kontrolować ten obszar.
Czytaj wiecej »