ACTA podpisana. !!! ZRÓBMY IM LEKCJE DEMOKRACJI !!!
Można powiedzieć, że nareszcie się człowiek obudził po przejmowaniu przez PO całkowitej kontroli nad krajem.
Fakt, alternatywy brak, ale nie pozwólmy aby czuli się bezkarnie!!! dlatego...
Widać, że nareszcie nasz naród dochodzi do dobrych wniosków. Tylko gdzie był rozum, gdy głosowaliście nad urną na prezydenta i do sejmu. Mądry po szkodzie.
ODWOŁAJMY RZĄD!!! Miód na moje serce. Niestety trochę za późno. Wybory były kilka miesięcy temu. Po drugie wątpie w to, żeby grupka, nawet bardzo duża młodych ludzi mogła ich obalić. W krajach Arabskich się to udało, ale to tylko dlatego, że tam mieli poparcie całego narodu. Natomiast w Hiszpanii..
Jednak spokojnie. Nadchodzi kryzys w skali której jeszcze nikt się nie spodziewa. I nie widział.
Nie wiem jak Wy, ale ja czuję się jak kopnięty pies. Ja się tak już czuję od 4 lat. Bądź co bądź Pan Tusk wydał ponaliardów złotych na przekupienie różnych grup społecznych. I mu sie to płaciło. Tylko, ze ja musz płacić za to niższymi pensjami moich rodziów, wyższymi cenami w sklepie, a niedługo także mniejszą swoją pensją.
Najgorsze jest to, że może jeszcze moje dzieci będą musiały za to płacić. Mało tego. Przez rząd Pana Tuska moi rodzice i ja możemy (jak i wy) nie zarobić w tym miesiącu tych 10 zł. W skali roku to już jest prawie 120 zł na osobę. Ale to się nawarstwia bo trzeba jeszcze dodać kolejne niższe pensje spowodowane mniejszym wzrostem gospodarczym.
A dodatkowo w przyszłym roku, przy wysokim wzroście gospodarczym, podwyżka 5% od wynosiłaby 11 zł. Ponieważ 5% liczone byłoby już od 1010 zł, a nie 1000. Dalej już nie chce liczyć, o serce boli.
I tak zamiast sukcesywnie się bogadzić to wszyscy ....
A wiadomo jak mniejszy wzrost gospodarczy to i mniejsze pensje. Szkoda gadać i myśleć.
Jakie następne pomysły będą przepychać za naszymi plecami
Tego nikt nie wie. do tego bezczelnie mówiąc, że "...młodzi zostali przesadnie zmanipulowani..." Ka my mamy swój rozum i umiemy czytać, w przeciwieństwie do Tuska, Sikorskiego i całej reszty, która próbuje założyć kaganiec na nasz skomlący demokracji i wolności pysk !! Po pierwsze demokracji to my nie mamy. Dlaczego? B jak 38 milionów ludzi może decydować o kraju. Dlatego mamy demokracje pośrednią.
Po drugie kto nas pytał w sprawie: -ACTA -traktatu lizbońskiego -podniesienia podatków (marzy mi się, aby podniesienie podatków musiało być zatwierdzone w drodze referendum jak w Gruzji) - i jeszcze kilku innych rzeczy
Prawda jest brutalna. Jak rządzącym pasuje to nas pytają o zdanie. A jak nie to twierdzą, ze lud jest za głupi. A w końcu to mamy "swoich" reprezentantów. :) Ale to już jest demokracja pośrednia.
Wstydzę się, że żyję w kraju w którym robi się z ludzi hodowlane bydło, które można bezkarnie oszukać, wydoić z godności i już nawet nie chodzi o kasę (złodziejskie wręcz podatki, ceny paliw, akcyza na węgiel za chwię na ...życie?). Oj można, można. My się wstydzimy za Pana Tuska od 4 lat.Teraz leci już 5 i nie sądzimy, ze to się szybko zmieni.Tusk ma za sobą TV, dlatego nawet podczas kryzysu może zrzucić wszystko na PIS.
W końcu zawsze może się wytłumaczyć, że nie załatał dziury w dachu, podczas słonecznej pogody (nie zrobił reform), bo sąsiad mu nie pozwolił swoim krzykiem i zagadywaniem (czyli PIS). A lud słuchając tylko jego kolegi (TV) zawsze mu uwierzy.
Chodzi o chamskie i bezczelne odebranie podstawowych praw człowieka w cywilizowanym kraju: wolności i demokracji. Nijak to się ma w do naruszeń praw twórców!!! Jak pisaliśmy demokracji to my nie mieliśmy i mieć nie będziemy. A niedługo pewnie sie skończy i ta cała fasada wraz z wprowadzeniem armii zawodowej oraz kryzysem. Oj ciekawie będzie.
W następnym wpisie napisze, dlaczego PIS podpisałoby również ACTA i dlaczego to wejdzie w życie.
Dołacz także na twitrze do mnie. Rejestracja nic nie kosztuje, a dużo zyskasz. http://twitter.com/Demokratiapol
Polityka Unii Europejskiej wobec wschodnich sąsiadów opiera się na uznaniu równości ich decyzji i potrzeb. Wspólne działania Białorusi i Ukrainy będą podstawą do kształtowaniapriorytetów a co za tym idzie programów zmian dla tych krajów. Unia Europejska jako cel wybrała budowę komunikacji ponad granicami i podziałami. UE promuje zmiany poprzez edukację administracji i wymianę doświadczeń ludzi różnych kultur. Pierwszy krok to wymiana wiedzy oraz budowa sieci łączącej fachowców, ekspertów, uniwersytetyi instytucje badawcze w Europie.
Ostatnio ukazała się nowa publikacja dotyczącą partnerstwa między UE i krajami Europy Wschodniej. Komisja europejska chce przeznaczyć 30 milionów euro dla budowania sieci internetowej i wspólnych projektów między Unią i wschodnimi sąsiadami.Projekt będzie opierałsię na wymianie wiedzy, doświadczeń i pomysłów poprzez aktywizację studentów i pracowników naukowych – studia i praca za granicą ( programy Sokrates, Erasmus, Leonardo da Vinci, staże firm międzynarodowych, praktyki w instytucjach ponadnarodowych, stypendia, konkursy, szkolenia, wymiana kadry naukowej,współpraca szkół ).
Kłopot z socjalizmem polega na tym — pisał Oscar Wilde — że zabiera on zbyt wiele wieczorów. Wilde był artystą socjalizującym i wydaje się, że miał pewne doświadczenia w tej materii oparte na godzinach przemyśleń spędzonych nad lekturą „Kapitału” Marksa, czy też broszur Engelsa. Nie mniej obaj myśliciele, do spółki z irlandzkim poetą, prozaikiem i dramatopisarzem wiedzieli w jakim świecie żyją, w jakim ustroju, w jakich realiach. My ludzie współcześni takiego przywileju wydaje się nie mamy. Nie będzie to jednak esej na temat zatarcia granic pomiędzy propagandą massmediów, a rzeczywistym obrazem świata demokracji. Wszyscy przecież wiemy w jakim świecie żyjemy, na jakich zasadach jest on oparty i w jaki sposób funkcjonuje. Także my, mieszkańcy Polski możemy powiedzieć o sobie, że mamy tą pewność opartą na tej rzeczonej wiedzy, która jest przecież już dziś powszechna. Wydawałoby się więc, że żyjemy w świecie, którym rządzi prawo i rozsądek. W państwie o ustroju demokratycznym, który to ustrój ze względu na z założenia zagwarantowaną ludziom pewną sferę wolności, opiera swe działanie na zasadach sprawnego, powszechnego i jednakowego dla wszystkich prawa, którego funkcją jest zarówno ochrona państwa przed niedozwolonymi, niezgodnymi z tym prawem praktykami jego obywateli, jak i w drugą stronę, które ma za zadanie chronić obywateli przed patologicznymi, niezgodnymi z zapisami tegoż prawa działaniami zarówno państwa, jak i innych współobywateli. Wydawałoby się… Niestety, prawda ma wiele obliczy, do czego życie z całą stanowczością raz po raz nas przyzwyczaja. Niezaprzeczalnym faktem jest, iż żyjemy dziś w kraju, który nieco ponad 20 lat temu rozpoczął skomplikowaną i niełatwą drogę przeobrażeń od systemu totalitarnego reżimu i państwa policyjnego, do tworu politycznego, jakim jest dziś. I tutaj powstaje pytanie: jakim tworem politycznym jest dzisiejsze Państwo Polskie? Czy jest demokracją w pełnym tego słowa znaczeniu, czy tez może proces przejścia, przeobrażenia się ustroju i wszystkich aspektów jego działania, które za tym idą, utknął gdzieś po drodze, lub też wciąż nie został naturalnie sfinalizowany, czy też dalej jeszcze trwa na naszych oczach? Pytanie wydaje się godne Nobla, niestety ostatnimi czasy Polska nie ma szczęścia co do decyzji kapituły nagrody przyznawanej w Oslo. I tu rodzi się kolejne pytanie, czy ten fakt ma związek przyczynowy z wcześniejszą teza sformułowaną na temat ustroju naszego państwa? Bez wątpienia za niesfinalizowane przedsięwzięcia nagrodę Nobla dostać jest niezwykle trudno. Tak samo jak za przedsięwzięcia zrealizowane na przeciętnym, lub niczym niewyróżniającym się poziomie. Nagrodę z założenia przyznaje się za wybitne osiągnięcia. A takich jak na razie na horyzoncie nie widać. Może poza niespotykana beztroska rodzimej klasy politycznej i kolejnych rządów, które od 89’ roku rządziły Polską. Tym panom Nobla nie dano by nawet gdyby oprócz Polski na świecie istniało jeszcze tylko kilka Państw, bo tez nie ma przesłanek ku temu aby nagradzać bezmyślność i cos jeszcze gorszego, bezrefleksyjność i pewna przypadłość egotyzmu, który przejawia się brakiem empatii, sympatii i działań na rzecz społeczeństwa, które politycy nie tyle maja reprezentować zarówno w kraju jak i za granica, ile dbać o jego rozwój i dobrobyt, które to standardy zachowań cechują tą bogatsza i mądrzejszą część świata, za którą w myśl pewnego przysłowia, jesteśmy sto lat w tyle. Już Lech Wałęsa obiecywał nam drugą Japonię, Donald Tusk cud i drugą Irlandię, ten pierwszy 100 milionów dla każdego, ten drugi 100 milionów od każdego, a więc jako społeczeństwo edukację demokratycznych banialuk, bądź co bądź rodem z przełomu XIX i XX wieku, przerobiliśmy grzecznie na własnej skórze, może nawet zbyt grzecznie, bo w końcu nie jesteśmy już dziećmi ze szkoły podstawowej, a dorosłymi ludźmi walczącymi o zapewnienie sobie jak najlepszego bytu na tym „najlepszym z możliwych świecie”. Albowiem życie jak wiemy, mamy jedno. I zdaje się, że nasza elita z tego ostatniego truizmu al’a naukowa dysputa pary politologów w polskiej telewizji, sprawę zdaje sobie znakomicie. I wyciąga wnioski. Niestety po raz kolejny wygląda na to, iż są to wnioski tyleż jednostronne, co wypaczające dyscyplinę moralną, etyczną i edukacyjną naszych rodzimych polityków, (nie uogólniając, bo i wśród naszych polityków mamy wielu ludzi inteligentnych i kierujących się zasadami), w swej znakomitej większości. Ten smutny obraz niekompetencji, braku odpowiedzialności za losy Państwa i dobrobyt oraz idące za tym bezpieczeństwo własnych obywateli, dopełnia polski system prawny, który dalej do złudzenia, pomimo poważnych zmian i modyfikacji, przypomina ten z epoki poprzedniego ustroju i wydaje się, iż tak samo jak wyżej wymieniony daje on pewne ogromne przywileje i pole do nadużyć wąskiej grupie społeczeństwa, która wie doskonale jak z zawartych w nim luk korzystać, w celu czerpania oczywistych korzyści. Zarzut ten jest prosty do obrony w tak silnie rozbudowanym systemie korporacji zamkniętych dla ludzi z zewnątrz, jaki mamy dziś w Polsce. I oczywiście nie jest niczym nowym jako zjawisko i jednocześnie problem poza państwowych ośrodków władzy, wręcz przeciwnie, od wielu lat stanowi nierozwiązywalny dylemat dla kolejno następujących po sobie rządów, prawodawców, do dziś dnia pozostając w sferze pobożnych życzeń vel wyborczych obietnic naszych polityków z wszystkich stron Okrągłego Stołu. Ku nieszczęściu pozostałych trzydziestu kilku milionów Polaków, którzy z tych niewątpliwych przywilejów nie korzystają, co więcej, wydają się być zwykłym narzędziem w rękach warstw uprzywilejowanych z racji wykształcenia, pozycji materialnej i właśnie owych niepisanych układów korporacyjnych, które to narzędzie z każdym rokiem wydaje się być coraz bardziej odczłowieczane, aż do stanu upodlenia godności jednostki ludzkiej, który przejawia się finalnie następującymi lawinowo po sobie patologiami społecznymi. Co też możemy obserwować na własnych oczach ostatnimi laty. Wniosek wypływa stąd jeden, brak w naszym kraju mądrego i sprawiedliwego oraz równego dla wszystkich prawa, skutkuje zacofaniem we wszystkich dziedzinach życia społecznego, oraz wywołuje patologie społeczne, na które następnie klasy posiadające z ubolewaniem narzekają na łamach poczytnych krajowych dzienników i tygodników. System upodlenia działa niczym sprawnie skonstruowana i naoliwiona turbina, spychając słabszych i mniej zaradnych życiowo na samo dno przepaści ludzkiego losu i życia. O którym to fakcie zdajemy się zapominać będąc zaprzęgniętymi do owej bezdusznej i nigdy niezwalniającej machiny pogoni za pieniądzem, którą w obecnych warunkach skończyć może jedynie materialny sukces, bądź też bardziej lub mniej naturalna śmierć. Ale mniejsza o to. Wiele spraw wymaga głębokiego namysłu i analizy. Niestety czasami nasz umysł nie potrafi zmierzyć się z faktami, zwłaszcza jeśli są one niewygodne. Lecz właśnie po to, między innymi, mamy umysł. Problem z naszym społeczeństwem polega być może przede wszystkim na tym, iż jesteśmy jako ogół jednostek tworzących społeczność zbyt tolerancyjni. Zbyt tolerancyjni, aby uściślić, dla naszych polityków i tzw. elit… Na koniec pozwolę sobie przytoczyć pewną anegdotę, dotyczącą tolerancji. Gilbert Keith Chesterton, angielski pisarz, który stworzył teorię tzw. dystrybucjonizmu, odrzucającą zarówno kapitalizm, jak i socjalizm, głoszącą potrzebę budowy społeczeństwa opartego na upowszechnieniu drobnej własności, tak w swoich wspomnieniach relacjonował przyjazną debatę, jaką w czasie lunchu odbył ze znajomym, człowiekiem „tolerancyjnym”: „Mój przyjaciel powiedział, że otwiera swój intelekt tak, jak słońce otwiera palmowe wachlarze, otwierając je dla samego otwarcia na nieskończoną wieczność. Natomiast ja powiedziałem, że otwieram swój intelekt tak, jak usta — po to, by je ponownie zamknąć, gdy znajdzie się w nich jakiś stały pokarm". A więc rodacy, czytelnicy, bądźmy tolerancyjni, podczas każdego kolejnego wieczoru spędzonego z demokracją, ale niech owa tolerancja dostarczy nam wymiernych korzyści w postaci sprawnego Państwa, a nasz intelekt niech otwiera się tylko wtedy, gdy ma po temu prawdziwie uzasadnione przesłanki. I na koniec … panowie politycy, fragment o pokarmie dedykuję … wam wszystkim.
Amerykański felietonista porównał stosowaną w Kongresie USA procedurę obstrukcji parlamentarnej do „polskiej zasady”, czyli liberum veto z I RP. Czytaj wiecej »
Pamiętam, kiedy pod koniec 1993 roku powstały pierwsze sądy przysięgłych w Rosji, tliła we mnie jakaś drobna nadzieja, że jednak z demokracji w Rosji za jakiś czas coś pozytywnego wyniknie, bo od 2010 roku miały one obowiązywać nawet w Czeczenii. Wiem, naiwny byłem. Teraz prezydent Federacji Rosyjskiej Dmitrij Miedwiediew ogłasza z całą powagą, że te namiastki demokracji nie radzą sobie ze sprawiedliwością. Ale ... po kolei.
Prezydent Rosyjskiej Federacji D. Miedwiediew ostatnio jest bardzo - bardzo zaniepokojony wyjątkowo wysokim poziomem korupcji na Północnym Kaukazie! W sumie Pan prezydent jest również zaniepokojony ogólnym stanem korupcji wszędzie w Rosji, ale najbardziej zmartwiony jest akurat tym regionem. Przynajmniej tak podała Państwowa Informacyjno - Analityczna Agencja Wiadomości RIA „Nowosti" 19 sierpnia b.r.
Szczerze mówiąc byłem bardzo zaskoczony: skąd to nagle zainteresowanie korupcją i na dodatek na Północnym Kaukazie. Jakby to dziwnie nie zabrzmiało, w tej materii nie ma nic nadzwyczajnego - na Kaukazie korupcja była odkąd Kaukaz istnieje, jest i będzie aż do końca świata, a nawet o rok dłużej. Jest to nierozłączny element pięknego, dumnego i serdecznego krajobrazu kaukaskiego! I skoro występuje też społeczna aprobata (swoista legitymizacja), to nikt na Kaukazie nie dziwi się z powodu „brania w łapę", lecz z powodu niebrania. Koniec! A tu nie stąd nie zowąd Miediwediew „odkrył", że na Północnym Kaukazie korupcja jest znacznie bardziej rozpowszechniona i zintegrowana w strukturach władzy, niż w innych regionach Rosji. Z tego co wiem, Miedwiediew parę lat temu przekroczył 40-stkę. Więc powinien jeszcze z czasów ZSRR pamiętać słynne kaukaskie powiedzenie „Bratok, problem nietu" i towarzyszący temu gest ocierania palca wskazującego z kciukiem - znak pieniądza. Walka z łapówkarstwem (na miejscu to się nazywa jedynie „załatwianie") na całym Kaukazie, jest po prostu walką z wiatrakami, bo sama korupcja przekracza wszelkie granice. Aby dostać stanowisko skorumpowanego urzędnika, trzeba skorumpować wyżej stojącego, by móc potem samemu mieć dostęp do źródeł brania. To jest po prostu walka miedzy urzędnikami i przedstawicielami różnych instytucji: kto więcej zgarnie pieniędzy jako łapówkę (nazywają to również bakszyszem lub magaryczem)albo jako procent od kwoty inwestycji ze środków publicznych.
Jako główny argument przemawiający za głosowaniem przez internet, podawany jest brak czasu wyborców. Wybory prowadzone w sieci miały ten problem rozwiązać. Zagłosować można bez wychodzenia z domu czy z pracy. Co więcej, specjalny newsletter przypomni o terminie wyborów i przedstawi sylwetki kandydatów.