Inwestea Konsultea Wschod24 Afryka24 Pe24
Blogi psz.pl

Tag >> obama
Piotr Maciążek

Ameryka straciła ideologiczny fundament, który przez dwa wieki dawał jej siłę. Powszechne zepsucie i moralna zgnilizna zapowiadała jednak nadejście Bożego Królestwa. Nie wszyscy Amerykanie dostrzegli znaki czasu i bardzo wielu z nich nie domyślało się, że amerykańską Galileą okaże się stan Illinois a Mesjasz będzie czarny… Na szczęście republikańskie „znamię bestii”, którym naznaczony był McCain przeważyło na decyzji ludu i Barack Husajn został zaprzysiężony na nowego prezydenta. Czy dostosuje ideologię Stanów Zjednoczonych do potrzeb teraźniejszości?

W imieniu Boga!

Moralna siła Ameryki, była od początków jej istnienia siłą napędową prowadzonej przez nią polityki zagranicznej. Sprawiedliwość zawsze stała po stronie amerykanów: podczas zrzucania obcego, brytyjskiego jarzma, wojen światowych i zimnej wojny. Stany głęboko wierzyły w swoją misję ratowania świata, którą powierzył im sam Bóg błogosławiąc amerykańskim poczynaniom. Wojny, w których uczestniczyli Amerykanie zawsze były sprawiedliwe, wrogowie Waszyngtonu konsekwentnie stali natomiast po stronie diabła: Cesarz Wilhelm, Hitler, Stalin, „państwa zła” Reagana i w końcu zaczerpnięta z jego przemówień „oś zła” Busha Juniora. Konsekwencją takiego stanu rzeczy, było nie tylko niechętne wplątywanie się w konflikty (do czasu), ale również moralna odpowiedzialność Ameryki za powołanie nowego, sprawiedliwego ładu na świecie po wojnie prowadzonej z konieczności (Liga Narodów, ONZ). Imperializm amerykański w opinii mieszkańców kraju nad Potomakiem, był zawsze nietypowy, stojąc konsekwentnie po stronie sprawiedliwości. Ameryka przywiązuje zresztą niezwykłe znaczenie dla religii: 89% Amerykanów wierzy w Boga, 78% uważa modlitwę za ważną część swojego życia. Na tym gruncie ideologia państwowa Stanów Zjednoczonych ulegała coraz większej sakralizacji. Troska o globalny „boży ład” znalazła swoje współczesne dopełnienie w słowach Sekretarza Stanu Jamesa Bakera, który oświadczył w Kongresie, że „Stany Zjednoczone objęły rolę przywódczą, nie dlatego, że tego chcemy, ale dlatego, że niema nikogo innego, kto mógłby ją przejąć”. Takie wypowiedzi  polityczne są charakterystycznym dla USA zjawiskiem. Ameryka otrzymała swoją pozycję od Boga i tylko ona może a nawet musi zapewnić światu ład, w którym jak powiedział Bush Senior „władza prawa zastąpi panowanie prawa dżungli. Świat, w którym narody uznają wspólną odpowiedzialność za wolność i sprawiedliwość. Świat, w którym silni będą respektować prawa słabszych”.

Czytaj wiecej »
Piotr Maciążek, 18 Jul, 2010 Kategorie: USA  oś zła  obama  Irak  ideologia  Bush  Ahmadineżad  
Piotr Maciążek

Nihil novi

Kwestia Afganistanu rozpala namiętności po obu stronach Atlantyku. Jak zakończyć militarną obecność w tym kraju a jednocześnie nie zdestabilizować całego regionu azjatyckich Bałkanów? Takie i inne pytania zadaje sobie z pewnością administracja Baracka Obamy a w Polsce premier Donald Tusk i prezydent- elekt Bronisław Komorowski. W 2006 roku koszt utrzymania polskich sił ekspedycyjnych w Afganistanie wynosił 40 mln zł, by wraz z kolejnymi latami osiągać kwoty 115, 300 i wreszcie 680 mln zł w 2009 roku (podając za tvn24). Kraj nad Wisłą coraz dotkliwiej odczuwa obecność wojskową w prowincji Ghazni, zarówno finansowo jak i w daninie polskiej krwi a przecież stacjonuje tam tylko 2500 naszych żołnierzy. Tymczasem sytuacja 100 tysięcznych wojsk amerykańskich w Afganistanie cały czas się pogarsza a nowe plany dotyczące prowadzenia tego militarnego przedsięwzięcia nie istnieją. Senat USA desygnując na nowego dowódcę operacji afgańskiej generała Petraeusa włączył zielone światło strategii jego autorstwa wcielanej w życie w Iraku. Strategii pozornego sukcesu i powierzchownej stabilizacji.

Kontrolowanie obszaru

Paradoksalnie z braku alternatywy plany Petraeusa wcielał w życie także zdymisjonowany niedawno generał Stanley McChrystal. Zwiększenie liczebności amerykańskich sił zbrojnych do 100tys żołnierzy, szkolenie afgańskiej policji i wojska oraz „wielka” ofensywa wojsk NATO, którą skierowano na południe kraju służyła jednemu strategicznemu celowi: kontrolowaniu obszaru. Ten podstawowy wojskowy dogmat sprowadzający się w zasadzie do powszechnie znanego terminu „okupacja” ma w założeniach doprowadzić do rozciągnięcia realnej władzy Kabulu na penetrowane przez Talibów obszary. Budowa afgańskiego wojska i policji trwa w Afganistanie już przeszło dekadę, niepowodzenia tego procesu wynikają z braku kontroli nad obszarami nominalnie zarządzanymi z Kabulu. To kontrolowany obszar przekłada się na siłę i żywotność państwa, to państwowa domena dostarcza rekruta, żywność, zasoby i podatki. W obliczu etnicznego kotła (Pasztuni, Tadżycy, Hazarowie), który jest pozostałością po sowieckiej interwencji wojskowej i długotrwałej wojnie partyzanckiej tylko centralizacja i kontrola obszaru może wzmocnić prezydenta Karzaja i dać oddech Amerykanom. Przedstawiona powyżej teza ma swoje racje i rzutuje na polityczne decyzje Waszyngtonu takie jak podniesienie liczebności wojsk amerykańskich, apel o zwiększenie kontyngentów wojsk NATO, ofensywy które próbują zepchnąć Talibów na terytoria pakistańskie etc. Trzeba jednak postawić sprawę jasno- w najlepszym przypadku taka taktyka pozornie ustabilizuje Afganistan, by po wycofaniu zachodnich wojsk przekształcić go w Irak epoki Husajna. O konsolidacji wieloetnicznego państwa decyduje bowiem nie tylko kontrola obszaru, ale także spójna ideologia integrująca lub spajająca strachem ogół ludności. Po interwencji sowieckiej taką rolę przejęła wśród Afgańczyków religia. Czy Amerykanie mają dla niej jakąkolwiek alternatywę? W ich mniemaniu jest nią demokracja.

Demokracja w warunkach afgańskich

Demokracja to system, który nie łatwo narzucić pokonanej stronie. Owoce przeszczepionych idei demokratycznych na bliskim wschodzie zaskoczyłyby wielu komentatorów globalnej sceny politycznej. Demokracja może w patologicznej formie legitymizować fundamentalizm, ekstremizm i nacjonalizm. Społeczeństwa pozbawione tradycji republikańskich mogą dokonywać przecież legalnego wyboru frakcji antydemokratycznych, tu tkwi paradoks którego amerykańska administracja nie potrafi uchwycić. Najlepszym przykładem może być Irak, w którym doszło do pozornej stabilizacji dzięki wdrażanej strategii generałaPetraeusa, ale wyborczy wynik często wskazywał na radykalne stronnictwa, które bez obecności amerykanów zdestabilizowałyby państwo. Analogiczna sytuacja nastąpi w przyszłości także w Afganistanie, państwie które nie jest gotowe na przyjęcie demokracji tkwiąc w plemiennej strukturze społecznej. Skoro demokracja nie jest ideologicznym rozwiązaniem problemu militarnej obecności państw zachodnich w sercu Azji trzeba zadać sobie pytanie: jakie środki powinien przedsięwziąć prezydent Obama w Afganistanie?

Czytaj wiecej »
Piotr Maciążek, 16 Jul, 2010 Kategorie: Petraeus  obama  McChrystal  Karzaj  Afganistan  
Piotr Maciążek

No entangling alliances!

Jesienią 1823 roku brytyjski minister spraw zagranicznych George Canning zaproponował wspólne oświadczenie brytyjsko-amerykańskie, które miało być ostrzeżeniem dla Francji. Wszelka interwencja francuska na terytorium Ameryki miała spotkać się z kontrakcją obu państw. Widmo Napoleona krążyło jeszcze w umysłach amerykańskich polityków i nawiedzało okolice Luizjany od której wielki Cesarz miał rozpocząć przywracanie kolonialnej potęgi Paryża, więc propozycja wspólnego oświadczenia mogła paść na podatny grunt. Czasy, były niespokojne, król francuski Ludwik XVIII wysłał właśnie do Hiszpanii wojsko, które miało przywrócić Burbonom pełnię władzy w tym kraju. W Waszyngtonie zastanawiano się czy Francja nie pomoże Hiszpanii odzyskać kolonii w obu Amerykach, które kilka lat temu ogłosiły niepodległość. Stany Zjednoczone czuły nadchodzącą burzę, niepokój odczuwał zarówno urzędujący prezydent Monroe jak i sekretarz stanu Adams. Tak narodziła się pierwsza w historii USA doktryna polityczna, zbudowana na bazie sprzeciwu wobec brytyjskiej propozycji postawiła sobie za cel kilka punktów. Stany miały się trzymać daleko od europejskich wojen, miały gwarantować nienaruszalność kolonii europejskich w Ameryce, ale jednocześnie reagować na każdy atak wymierzony w niepodległe państwo, które powstało w Nowym Świecie (czyli de facto zbuntowaną kolonię). W pewnym sensie, był to zaczątek roszczeń mocarstwowych i kres europejskiej polityki kolonialnej w obu Amerykach. Prezydent Monroe zwieńczył proces, który narastał w USA od narodzin tego państwa. Już pierwszy prezydent Stanów Zjednoczonych Jerzy Waszyngton stwierdził, że USA „rzuci własny ciężar na wagę imperiów”, jego następca John Adams wybiegał myślami w przyszłość przepowiadając, że republika przyciągnie do siebie cały kontynent. George Jefferson, który zastąpił Adamsa, dostrzegł w szybkim przyroście Amerykanów czynnik, który zdominuje Nowy Świat. Jego następca James Madison stwierdził, że „Kuba spadnie Stanom na łono jak dojrzałe jabłko”, gdy urząd objął po nim Monroe dopełniła się jedynie wizja, którą snuli założyciele USA. Doktryna, którą zarysował Monroe ewoluowała nieustannie w kierunku Ameryki dla Amerykanów. Już w 1845 roku prezydent James Polk powiedział, że nie życzy sobie żadnej zbrojnej interwencji mocarstw europejskich w Ameryce Północnej. W 1870 Ulysses Grant poszedł w swoich przemyśleniach jeszcze dalej stwierdzając, że nie zgodzi się na żadne przywłaszczanie sobie Ameryki (przez obce państwa), nawet jeśli chcieliby tego jej mieszkańcy. „Kropkę nad i” postawił sekretarz stanu USA Olney, który wysłał w 1895 roku do Londynu notę, w której zastrzegał dla swojego kraju prawo do interwencji, jeśli Waszyngton dojdzie do przekonania, że jakieś państwo w Ameryce jest zagrożone przez mocarstwo pozaamerykańskie. Doktryna Monroea znalazła swój kres wraz z 1906 rokiem, w którym Wielka Brytania rozwiązała swoją flotę karaibską, która przez 400 lat „osłaniała” rozwój gospodarczy Ameryki Północnej. Tym samym ostatnie mocarstwo europejskie wycofało się militarnie i politycznie z Ameryki (1867 rok to autonomia dla Kanady). USA stało się hegemonem całego Nowego Świata, budując swoją pozycję w myśl słów Jerzego Waszyngtona: „no entangling alliances!”

Monroe a amerykańska polityka wschodnia

Czytaj wiecej »
Kamil Frymark

Hucznie zapowiadane zamknięcie amerykańskiego więzienia Guantanamo przez amerykańskiego prezydenta nie będzie możliwe bez europejskiej pomocy. Kilka krajów zadeklarowało chęć przyjęcia osadzonych tam osób. Dlaczego tak długo nad tą decyzją zastanawia się Berlin i na co liczy?

Kilka tygodni temu doszło do niecodziennej wizyty przedstawicieli niemieckiego rządu na Kubie. Nie chodziło jednak o rozmowy o prawach człowieka czy gospodarce z władzą Raula Castro. Tym razem celem było amerykańskie więzienie Guantanamo, w którym przetrzymywanych jest obecnie 190 osób o różnym statusie. Urzędnicy ministerstwa spraw wewnętrznych, prokuratury oraz urzędu ds. imigrantów przepytywali trzech osadzonych: Palestyńczyka, Syryjczyka i Jordańczyka. Prawdopodobnie rząd Merkel zgodzi się na zaproszenie ich do Niemiec, które staną się nową ojczyzną dla tych osób.

 

Czytaj wiecej »
Kamil Frymark, 19 Apr, 2010 Kategorie: obama  Merkel  Guantanamo  
Magdalena Górnicka Słowo "cool" nie jest już cool od długiego czasu. Trendy, jazzy, sexy przyjęły się średnio.
"UCLA Slang" to książka publikowana co cztery lata przez lingwistkę Pamelę Munro z UCLA.
W 160-stronnicowej publikacji Munro opisuje najnowsze trendy żywego, mówionego języka.
Słownik slangu zawiera definicję, przykładowe sposoby użycia sformułowań, a także ich pochodzenie.
Czytaj wiecej »
Magdalena Górnicka, 06 Aug, 2009 Kategorie: słownik  obama  lingwistyka  cool  brand  al ries  
Magdalena Górnicka

David Plouffe, były menedżer prezydenckiej kampanii Baracka Obamy, wraca do konsultingu politycznego. W 2010 roku poprowadzi kampanię Devala Patricka, gubernatora Massachusetts.

Czytaj wiecej »
Magdalena Górnicka, 05 Jun, 2009 Kategorie: PR  Plouffe  obama  kampania  Axelrod  
Magdalena Górnicka

BlackBerry - ulubiony gadżet prezydenta Baracka Obamy, pokochali także sami Amerykanie. Smartphone'y tej marki wyprzedziły pod względem sprzedaży bezkonkurencyjnego do tej pory iPhone'a.  

Czytaj wiecej »
Magdalena Górnicka, 06 May, 2009 Kategorie: obama  marka  iPhone  BlackBerry  
Magdalena Górnicka Z okazji 100 dni sprawowania prezydentury, Barack Obama doczekał się wielu okolicznościowych portertów.
Jednym z nich jest obraz "The Truth" autorstwa Michael D'Antuono przedstawiający prezydenta w pozie Chrystusa na krzyżu, z cierniową koroną na głowie.
'The Truth'
Praca D'Antuono będzie wystawiona na South Plaza nowojorskiego Union Square.

Jak możemy przeczytać w oświadczeniu, autor "The Truth" ma nadzieję, że kontrowersyjny portret prezydenta przyniesie każdemu z oglądających "indywidualne wrażenia".
Malarz stwierdza też, że obraz Obamy jest pewnego rodzaju protestem przeciwko mediatyzacji polityki, która "dokonała niebezpiecznego zwrotu" w stronę wszystkiego tego, co przyczyniło się do obecnych kłopotów Ameryki.

Praca D'Antuono - choć kontrowersyjna - z jednej strony wyśmiewa ubóstwienie obecnego prezydenta jako remedium na całe zło. Z drugiej natomiast - pokazuje, że najłatwiejszym sposobem dostania się na czołówki gazet (i portali internetowych) w USA ciągle jest wymieszanie dwóch świętości: kraju i religii. Barack Obama - jako prezydent trudnych czasów, pamiętając o jego momentami mesjanistycznej retoryce z czasów kampanii - stał się zakładnikiem własnego wizerunku i społecznych oczekiwań.

Wbrew pozorom - Obama mocno stąpa po ziemi. W książce dziennikarza "Newsweeka" -  E.Thomasa "A long time coming", jeszcze wtedy kandydat na prezydenta - Barack Obama - stwierdza, że czasami nie poznaje "tego" Obamy, o którym piszą media. I zdaje sobie sprawę z tego, że tworzą one bardziej narodowy ekran tęsknot i potrzeb, niż realny (no, nawet lekko podkoloryzowany) portret polityka.
Magdalena Górnicka, 27 Apr, 2009 Kategorie: wizerunek  religia  obraz  obama  
Magdalena Górnicka

Książka urugwajskiego dziennikarza Eduardo Galeano  - "Open Veins of Latin America: Five Centuries of the Pillage of a Continent", którą prezydent Wenezueli podarował Barackowi Obamie, podbija amerykańskie listy bestsellerów. Dotychczas książka zajmowała 54 295. pozycję na liście księgarni Amazon.com. Najwyższa pozycja na jaką do tej pory awansowała - to numer 14.

Czytaj wiecej »
Magdalena Górnicka, 19 Apr, 2009 Kategorie: obama  książka  Galeano  Chavez  bestseller  amazon.com  
««  start « poprz. 1 2 3 nast.  » koniec »»
Zaloguj sie
         
     
SERWIS SPECJALNY
Dyplomacja_specjalny

Blogi psz.pl


Blogowa platforma psz.pl.

Blogi psz.pl (RSS)

Tagi w blogach

Przeszukaj blogi

Lista blogów