Polityka Unii Europejskiej wobec wschodnich sąsiadów opiera się na uznaniu równości ich decyzji i potrzeb. Wspólne działania Białorusi i Ukrainy będą podstawą do kształtowaniapriorytetów a co za tym idzie programów zmian dla tych krajów. Unia Europejska jako cel wybrała budowę komunikacji ponad granicami i podziałami. UE promuje zmiany poprzez edukację administracji i wymianę doświadczeń ludzi różnych kultur. Pierwszy krok to wymiana wiedzy oraz budowa sieci łączącej fachowców, ekspertów, uniwersytetyi instytucje badawcze w Europie.
Tytuł - co muszę przyznać sam przed sobą- brzmi dość prowokacyjnie. Mimo to - bez względu na krytykę jaka spadnie na ten tekst- czuję się zobligowany wyjaśnić dość powierzchowne opinie jakie krążą o spuściźnie Marszałka w Polsce. W naszym kraju powszechnie uważa się za kontynuatora polityki zagranicznej Piłsudskiego świętej pamięci Lecha Kaczyńskiego. Tymczasem sprawa wygląda zgoła inaczej.
Pole porównawcze
Polem bazowym mojej analizy uczyniłem okres Przewrotu Majowego i kilku lat jakie po nim nastąpiły. W tym czasie ster polskiej polityki dzierżył Piłsudski a wyrazicielami jego woli aż do nieszczęsnego roku 1939 było zaledwie dwóch szefów MSZ.
Podobieństwa układów politycznych
Układ polityczny jaki otaczał II RP w 1926 roku bardzo przypominał konstelację, w której funkcjonujemy obecnie. Polska aspirowała do roli rozgrywającego na europejskiej scenie politycznej, czasem mówiono wręcz o jej mocarstwowych dążeniach. Przy czym trzeba zaznaczyć, że w latach 20 stych mocarstwowość oznaczała po prostu możliwość prowadzenia polityki zgodnej z własnymi interesami. Trzonem działań II RP stała się polityka odprężenia z „dwoma stołkami” Piłsudskiego to jest Niemcami i ZSRR. Dobre relacje łączyły porozbiorową Polskę także z Francją (proszę porównać kierunek pierwszej wizyty zagranicznej Komorowskiego). Marszałek zaraz po zamachu próbował aktywizować ponadto polityczny wektor brytyjski. Spotkały go za to liczne zarzuty związane z ewentualnym finansowaniem zamachu majowego przez Londyn. Przedwojenną rolę i pozakontynentalne położenie Zjednoczonego Królestwa można porównać do pozycji jaką dziś zajmują Stany Zjednoczone. Zresztą w polskiej polityce tego okresu Londyn pełnił podobną rolę, co współcześnie Waszyngton. Równoważył relacje z europejskimi potęgami, (a w niedalekiej przyszłości) stanowił także „gwarant” bezpieczeństwa kraju nad Wisłą.
Myśl polityczna Józefa Piłsudskiego a współczesność
Trzonem myśli politycznej Marszałka stało się polepszanie relacji z największymi sąsiadami Polski tzn. Niemcami i ZSRR. Główna oś polityczna Radosława Sikorskiego wygląda dziś podobnie. Także określenia obu kreatorów polskiej polityki wyglądają w opinii rodaków zdumiewająco podobnie: Sikorski to niemiecki agent wpływu, podobnie Marszałek Piłsudski (według relacji Hansa von Beslera). Zresztą polskiemu czytelnikowi nie mieści się w głowie, że można być jednocześnie współpracownikiem Hauptkundschaftstelle i polskim patriotom o czym świadczy retoryka związana z współpracą Lecha Wałęsy z SB. W każdym z wymienionych powyżej przypadków mamy do czynienia z kłopotliwym, spolaryzowanym światopoglądem czarno- białych motywacji politycznych.
Stawiając tytułowe pytanie trzeba wziąć po uwagę także politykę kreowaną przez świętej pamięci Lecha Kaczyńskiego. Jego „prometejski” nurt dla opinii publicznej dość powszechnie kojarzy się z osobą Piłsudskiego. Tymczasem cytując prof. Czesława Brzozę, wybitnego specjalistę historii międzywojennej: „ koncepcje prometejskie [ za Piłsudskiego] jako nierealne przypominano najczęściej jako przedmiot teoretycznych studiów wyspecjalizowanych organów wojskowo- politycznych”. Sam Marszałek dzierżąc ster polityczny nie brał koncepcji prometejskiej pod uwagę, uznając ją za niepoważną.
Radosława Sikorskiego powszechnie krytykuje się także za zacieśnianie kontaktów bilateralnych kosztem np. NATO. Jego starania o polepszenie relacji polsko- rosyjskich i polsko- niemieckich niektóre środowiska polityczne konkludują terminem kondominium. Zwracają przy tym uwagę, że lepiej przyjmować twarde stanowisko w stosunku do Moskwy i budować swoją pozycję w ramach północnoatlantyckiego sojuszu wojskowego. Tymczasem Piłsudski „ niechętnie i z nieufnością odnosił się do wszelkich instytucji międzynarodowych uznając je za niezbyt skuteczne, bo ograniczone najróżniejszymi zastrzeżeniami (proszę porównać zastosowanie artykułu 5 NATO)”.
Chciałbym zwrócić uwagę jeszcze na jeden fakt związany z politycznym tłem porównawczym jakie przyjąłem w moim artykule. Rok 1926, był szczytowym okresem poprawnych relacji polsko- litewskich w latach 20 stych. Oba kraje podpisały przecież układ o nieagresji i neutralności. W 1927 roku do władzy na Litwie doszli jednak nacjonaliści z prezydentem Smetaną i premierem Voldomarasem na czele. Cytując prof. Brzozę „nastąpił gwałtowny, w znacznym stopniu sterowany wzrost nastrojów antypolskich. Najwyraźniej odbiło się to na położeniu licznej mniejszości polskiej w tym kraju”. Piłsudski zareagował twardo stawiając sprawę na ostrzu noża. Sikorski postępuje w stosunku do Grybauskaite i Kubiliusa podobnie, ale za obronę polskich interesów spotyka go jedynie krytyka. Wiele osób insynuuje, że szef MSZ wykonuje jedynie polecenia Ławrowa…
Czy negatywna ocena Sikorskiego dokonywana przez liczne środowiska polityczne w Polsce jest właściwa? Cóż, ja dokonałem jedynie analizy porównawczej. Opinię musicie sobie Państwo wyrobić sami.
Tytuł - co muszę przyznać sam przed sobą- brzmi dość prowokacyjnie. Mimo to - bez względu na krytykę jaka spadnie na ten tekst- czuję się zobligowany wyjaśnić dość powierzchowne opinie jakie krążą o spuściźnie Marszałka w Polsce. W naszym kraju powszechnie uważa się za kontynuatora polityki zagranicznej Piłsudskiego świętej pamięci Lecha Kaczyńskiego. Tymczasem sprawa wygląda zgoła inaczej.
Pole porównawcze
Polem bazowym mojej analizy uczyniłem okres Przewrotu Majowego i kilku lat jakie po nim nastąpiły. W tym czasie ster polskiej polityki dzierżył Piłsudski a wyrazicielami jego woli aż do nieszczęsnego roku 1939 było zaledwie dwóch szefów MSZ.
Podobieństwa układów politycznych
Układ polityczny jaki otaczał II RP w 1926 roku bardzo przypominał konstelację, w której funkcjonujemy obecnie. Polska aspirowała do roli rozgrywającego na europejskiej scenie politycznej, czasem mówiono wręcz o jej mocarstwowych dążeniach. Przy czym trzeba zaznaczyć, że w latach 20 stych mocarstwowość oznaczała po prostu możliwość prowadzenia polityki zgodnej z własnymi interesami. Trzonem działań II RP stała się polityka odprężenia z „dwoma stołkami” Piłsudskiego to jest Niemcami i ZSRR. Dobre relacje łączyły porozbiorową Polskę także z Francją (proszę porównać kierunek pierwszej wizyty zagranicznej Komorowskiego). Marszałek zaraz po zamachu próbował aktywizować ponadto polityczny wektor brytyjski. Spotkały go za to liczne zarzuty związane z ewentualnym finansowaniem zamachu majowego przez Londyn. Przedwojenną rolę i pozakontynentalne położenie Zjednoczonego Królestwa można porównać do pozycji jaką dziś zajmują Stany Zjednoczone. Zresztą w polskiej polityce tego okresu Londyn pełnił podobną rolę, co współcześnie Waszyngton. Równoważył relacje z europejskimi potęgami, (a w niedalekiej przyszłości) stanowił także „gwarant” bezpieczeństwa kraju nad Wisłą.
Myśl polityczna Józefa Piłsudskiego a współczesność
Trzonem myśli politycznej Marszałka stało się polepszanie relacji z największymi sąsiadami Polski tzn. Niemcami i ZSRR. Główna oś polityczna Radosława Sikorskiego wygląda dziś podobnie. Także określenia obu kreatorów polskiej polityki wyglądają w opinii rodaków zdumiewająco podobnie: Sikorski to niemiecki agent wpływu, podobnie Marszałek Piłsudski (według relacji Hansa von Beslera). Zresztą polskiemu czytelnikowi nie mieści się w głowie, że można być jednocześnie współpracownikiem Hauptkundschaftstelle i polskim patriotom o czym świadczy retoryka związana z współpracą Lecha Wałęsy z SB. W każdym z wymienionych powyżej przypadków mamy do czynienia z kłopotliwym, spolaryzowanym światopoglądem czarno- białych motywacji politycznych.
Stawiając tytułowe pytanie trzeba wziąć po uwagę także politykę kreowaną przez świętej pamięci Lecha Kaczyńskiego. Jego „prometejski” nurt dla opinii publicznej dość powszechnie kojarzy się z osobą Piłsudskiego. Tymczasem cytując prof. Czesława Brzozę, wybitnego specjalistę historii międzywojennej: „ koncepcje prometejskie [ za Piłsudskiego] jako nierealne przypominano najczęściej jako przedmiot teoretycznych studiów wyspecjalizowanych organów wojskowo- politycznych”. Sam Marszałek dzierżąc ster polityczny nie brał koncepcji prometejskiej pod uwagę, uznając ją za niepoważną.
Radosława Sikorskiego powszechnie krytykuje się także za zacieśnianie kontaktów bilateralnych kosztem np. NATO. Jego starania o polepszenie relacji polsko- rosyjskich i polsko- niemieckich niektóre środowiska polityczne konkludują terminem kondominium. Zwracają przy tym uwagę, że lepiej przyjmować twarde stanowisko w stosunku do Moskwy i budować swoją pozycję w ramach północnoatlantyckiego sojuszu wojskowego. Tymczasem Piłsudski „ niechętnie i z nieufnością odnosił się do wszelkich instytucji międzynarodowych uznając je za niezbyt skuteczne, bo ograniczone najróżniejszymi zastrzeżeniami (proszę porównać zastosowanie artykułu 5 NATO)”.
Chciałbym zwrócić uwagę jeszcze na jeden fakt związany z politycznym tłem porównawczym jakie przyjąłem w moim artykule. Rok 1926, był szczytowym okresem poprawnych relacji polsko- litewskich w latach 20 stych. Oba kraje podpisały przecież układ o nieagresji i neutralności. W 1927 roku do władzy na Litwie doszli jednak nacjonaliści z prezydentem Smetaną i premierem Voldomarasem na czele. Cytując prof. Brzozę „nastąpił gwałtowny, w znacznym stopniu sterowany wzrost nastrojów antypolskich. Najwyraźniej odbiło się to na położeniu licznej mniejszości polskiej w tym kraju”. Piłsudski zareagował twardo stawiając sprawę na ostrzu noża. Sikorski postępuje w stosunku do Grybauskaite i Kubiliusa podobnie, ale za obronę polskich interesów spotyka go jedynie krytyka. Wiele osób insynuuje, że szef MSZ wykonuje jedynie polecenia Ławrowa…
Czy negatywna ocena Sikorskiego dokonywana przez liczne środowiska polityczne w Polsce jest właściwa? Cóż, ja dokonałem jedynie analizy porównawczej. Opinię musicie sobie Państwo wyrobić sami.
Komentarz dla ECAG dotyczący „katyńskiej uchwały” rosyjskiej Dumy
Jeszcze 9 kwietnia bieżącego roku krajowe media rozpisywały się na temat znaczenia zaplanowanej na następny dzień wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Rosji. Leci aby przemówić na umęczonej ziemi w imieniu prawdy, leci aby skierować na Katyń spojrzenie świata- szeptano w kręgach bliskich głowie państwa. Czy 9 kwietnia ktokolwiek mógł spodziewać się dzisiejszej uchwały rosyjskiej Dumy? Nie. Nie mógł, bo procesy historyczne gwałtownie przyśpieszyły w związku z tragedią jaką była katastrofa prezydenckiego Tupolewa.
Odnosząc się do uchwały potępiającej zbrodnię dokonaną w Katyniu trzeba pamiętać o jednym… Gwałtowny skok, którym można pokonać dekady przemian, które dokonują się w obrębie świadomości narodów to epizody. Rozgrzani gwałtownością zmian jakie dokonały się w relacjach polsko- rosyjskich po kwietniowej katastrofie musimy pamiętać o tej prawidłowości. Bieg procesów historycznych szybko powraca do normy, nurt przemian traci wiele ze swojej gwałtowności. Dziś, jutro, za rok polskie i rosyjskie gesty będą mniej spektakularne i widoczne, co nie oznacza jednak że bilateralna odwilż nie będzie kontynuowana.
W tym kontekście uchwała zatytułowana wymownie: „ O tragedii katyńskiej i jej ofiarach” jest wydarzeniem ważnym dla Polaków, dla Rosjan przełomowym. Dzisiejszy czytelnik nie pamięta już jakim wydarzeniem, był w Rosji niedawny pokaz filmu Andrzeja Wajdy? Nie pamięta dla ilu obywateli FR był szokiem. Doceńmy gest, za którym mogą iść następne. Czy nasza percepcja nie została zdominowana przez wybujałe oczekiwania i ową gwałtowność przemian dokonywających się w „ciasnym” okresie kilku posmoleńskich miesięcy? Myślę, że tak.
Uważam, że uchwała Dumy potępiająca zbrodnie katyńską to ważny krok w pojednaniu polsko- rosyjskim. Nie zaprzepaśćmy pozytywnych zamian jakie dokonują się w relacjach z naszym wschodnim sąsiadem. Mocno stąpajmy po drodze pojednania polsko- rosyjskiego, które wyznaczają ważne wydarzenia. Jednym z nich jest przylot Miedwiediewa na prezydencki pogrzeb, o którym zwolennicy kondominium już nie pamiętają. W obłokach wulkanicznego pyłu, w którym utknął Obama, Sarkozy, Merkel, był to promyk. Czy pamiętamy? Drugim z ważnych wydarzeń jest zmiana retoryki historycznej w Rosji, która na naszych oczach strąca Stalina z piedestału. Klamrą spinającą pierwszy etap poprawy bilateralnych stosunków będzie grudniowa wizyta prezydenta FR. Przypomnę tylko, że wizyty rosyjskich prezydentów w Polsce to rzadkość, dlatego tegoroczna urasta do rangi symbolu.
Nie prowadźmy dumnego, rosyjskiego narodu do Canossy, bo i nas może taki los spotkać. Mamy swoje narodowe grzechy, mamy historyczne mity. Mamy własną, polską wersję historii. Każdy ją ma, bo wbrew pozorom jest to nauka relatywna a świadczą o tym liczne międzynarodowe komisje historyczne. Oczywiście rosyjskie pojmowanie historii ma więcej wspólnego z ideologią niż muzą Klio, ale przecież ten trend się odwraca na naszych oczach. Dziś przewodniczący rosyjskiej Dumy do spraw zagranicznych Konstantin Kosaczow stwierdził, że spłaca dług wobec ojców i dziadów. Dodał, że zagłosuje za uchwalą, bo nie chce się wstydzić przed swoimi dziećmi i wnukami. Nie do pomyślenia- powiedziałby Polak przedsmoleński. Doceńmy zatem gesty rosyjskie, pielęgnujmy relacje. Nie obarczajmy uchwały rosyjskiej Dumy oczekiwaniami natychmiastowych odszkodowań jak chciałby tego prezes Kaczyński. Nie tędy droga!
Łatwo coś zniszczyć, trudno budować. I jeszcze jedno- budowa jest mniej spektakularna.
Spór o kształt polskiej polityki wschodniej wkracza w nową fazę. Pierwszą publiczną dyskusję na temat aktualności doktryny Giedroycia rozpoczął Bartłomiej Sienkiewicz na łamach Tygodnika Powszechnego w tekście „ Pochwała minimalizmu” (2002), dziś za sprawą tego samego autora spór odżywa na nowo. W maju Rzeczpospolita opublikowała jego tekst „Pożegnanie z Giedroyciem”, w którym stwierdził, że polityka wschodnia ostatnich lat to „karykatura prometeizmu”. Nawiązując do tej dyskusji chciałem przedstawić zdanie profesora Richarda Pipesa na ten temat. Pipes znany jest w Polsce z wielu książek, swojej doradczej roli u boku prezydenta Reagana oraz polskiego pochodzenia (urodził się w Cieszynie).
Profesora Pipesa charakteryzuje „polski” punktu widzenia na sprawy Rosji, co udowodniła prezydentura Reagana oparta o przemówienie skierowane w stronę „imperium zła”. Jego oponentem jest Sołżenicyn, który oskarża go o perspektywę skażoną polskimi trendami politycznymi i historycznymi. Sam Pipes twierdzi, że „jako człowiekowi urodzonemu w państwie sąsiadującym z Rosją zostały mi oszczędzone romantyczne złudzenia na temat owego wielkiego kraju, tak powszechne wśród ludzi, którzy mieszkają odeń o tysiące mil”.
Rok temu szef MSZ Radosław Sikorski na łamach Gazety Wyborczej postulował pożegnanie się Polaków z „polityką jagiellońską” na rzecz „polityki piastowskiej” i modernizacji kraju. Według Sikorskiego Polska powinna wyzbyć się ambicji czynnego kształtowania geopolityki Europy Wschodniej a skupić na wzmacnianiu swojej pozycji w ramach Unii Europejskiej. Swoim niedawnym wywiadem Pipes wkomponował się w polski spór dotyczący aktualności zagadnień polskiej polityki wschodniej po stronie przeciwników założeń wypracowanych przez środowisko Maisons- Lafitte. Zdaniem profesora znanego z „twardej” polityki wobec Rosji i „polskiej perspektywy” w postrzeganiu tego kraju polski prezydent i rząd nie powinni (cytuję za PAP):
Oto odpowiedź jaką otrzymałem od Andrzeja Olechowskiego kandydata na prezydenta RP w związku z zapytaniem o jego koncepcję polityki zagranicznej:
Szanowny Panie,
Dziękuję za list. Pytanie Pana jest jednym z kluczowych dla naszej polityki zagranicznej. I jako minister spraw zagranicznych, i jako polityk oraz biznesmen byłem i jestem pragmatykiem. W naszym interesie jest mieć jak najlepsze stosunki z Rosją, oczywiście nie za wszelką cenę. Chciałbym przede wszystkim oddalić paraliżującą i nas, i Rosję atmosferę nieufności, podejrzliwości, szukania "dziury w całym". Jesteśmy w Unii, jesteśmy w NATO i doprawdy nie musimy ustawicznie szukać śladów rosyjskich matactw przeciwko Polsce. Bądźmy wreszcie normalnymi sąsiadami!