Dzisiaj napiszę coś nie związane ze stosunkami międzynarodowymi (przynajmniej na poziomie politycznym), ale co mnie zaciekawiło.
Wracałem wczoraj tzw. tanimi liniami (nazwy tej irlandzkiej sieci nie podam, żeby nie zostać uznanym o kryptoreklamę ;-). Jednym ze stewardów był tam Polak o imieniu Julian (ciekawe, że zawsze jak latam na trasie Belgia-Hiszpania i z powrotem w personelu jest chociaż jeden Polak). W połowie ponad czterogodzinnego lotu stwierdził, że na pewno wszyscy są już mocno znudzeni, więc zaproponował część artystyczną. Mieliśmy więc muzykę, śpiewy a nawet meksykańską falę.
Najbardziej zaskoczył mnie jednak jak puścił przebój Czerwonych Gitar. To nic, że na pokładzie tylko trzy osoby zrozumiały co to jest i o co chodzi, a Belgowie patrzyli na siebie z lekkim zdziwieniem ale i zaciekawieniem, od razu lot zrobił się jeszcze ciekawszy.
Czytaj wiecej »