Wielotysięczne zamieszki przetoczyły się w sobotnią (5.09.2009) noc przez drugie największe miasto w Grecji, Saloniki. Jak podaje grecka policja, w protestach wzięło udział około 10 000 osób. Powodem ich wybuchu jest słaba kondycja gospodarcza Grecji w obliczu światowego kryzysu gospodarczego, a także ostatnie decyzje rządu premiera Kostasa Karamanlisa, który zapowiada drastyczne cięcie wydatków i większe oszczędności budżetu.
Wkrótce wybory w jednym z najbardziej rozpolitykowanych narodów Europy. Narodzie, który mając dość sytuacji w jakiej się znalazł, ciągle drepcze w miejscu.