Niespełna dziesięć lat temu Zachodnia Afryka jako żywo przypominała conradowskie „jądro ciemności”. Dziś, za sprawą gwinejskiego kryzysu, demony przeszłości mogą tam powrócić.
Naukowcy z Berkeley i Stanforda zachowują się jak ludzie, którzy widzą drzewa, a nie dostrzegają lasu. Prorokując, iż zmiany klimatyczne zamienią Afrykę w jedno wielkie pole bitwy zdają się bowiem ignorować skomplikowaną rzeczywistość tego kontynentu.
Niemiecka policja aresztowała kilka dni temu przywódcę jednej ze zbrodniczych kongijskich milicji. To kolejny dowód, iż zachodnie prawo azylowe pomaga nie tylko ofiarom prześladowań, lecz nierzadko również ich sprawcom.
Podczas gdy afrykańskie rządy z otwartymi rękami witają inwestorów z Państwa Środka, przeciętni obywatele coraz bardziej odczuwają negatywne efekty chińskiej ekspansji. Rosnące antychińskie nastroje nie szkodzą interesom Pekinu – obawiam się jednak, że nader chwilowo.

Zapewne nigdy nie dowiemy się, czy były szef ugandyjskiej armii naprawdę zginął z rąk swej kochanki, czy też ktoś jeszcze pomógł mu rozstać się ze światem. Tak czy inaczej generał Kazini zabrał do grobu wiele tajemnic o bezwzględnej okupacji Konga w latach 1998-2003.
Aby spacyfikować rebeliantów Hutu z wschodniego Konga, należało skłonić ich do rozmów lub uderzyć ze wszystkich sił. Walcząc z nimi na pół gwizdka jedynie skomplikowano sytuację w regionie, a najwyższą cenę za tą fuszerkę zapłacili rzecz jasna bezbronni cywile.
Poniedziałkowa masakra w stolicy zachodnioafrykańskiej Gwinei kolejny raz rozwiała iluzję, iż „rządy twardej ręki” mogą w jakikolwiek sposób pomóc afrykańskim państwom w rozwiązaniu ich skomplikowanych problemów.
Zapewnienie bezpieczeństwa tysiącom kibiców będzie najtrudniejszym wyzwaniem dla organizatorów piłkarskich mistrzostw świata w 2010 r. Mundial zweryfikuje również wiarygodność rządu RPA, twierdzącego iż problem przestępczości w tym kraju jest przesadnie nagłaśniany.
Jeżeli zdaniem ONZ za skuteczne zakończenie wojny należy uznać brutalną pacyfikację całej prowincji i wypędzenie z domów milionów ludzi, to może darujmy sobie kosztowną fikcję pod nazwą „misje pokojowe”.
Burza, która wybuchła dwa lata temu za sprawą popularnej pieśni o burskim generale przyniosła na nowo pytanie o miejsce białych Afrykanerów w społeczeństwie RPA. Kontrowersje w końcu ucichły ale problem nie zniknął.