|
W Sudanie rozpoczął się pierwszy od piętnastu lat spis ludności. Ma on objąć zarówno północną - islamską, jak i południową - murzyńską część kraju. REKLAMA
Konieczność przeprowadzenia powszechnego spisu uwzględniona została w porozumieniu pokojowym z 2005 roku. Chociaż zapisano w nim, że spis ma objąć w równym stopniu obie skłócone części kraju, to rebelianci z Darfuru zapowiedzieli jego bojkot. Ambitne Południe także nie zgadza się ze wszystkimi ustaleniami - padają oskarżenia, że Arabowie z Północy chcą zafałszować wyniki aby zmarginalizować afrykańską większość.  Ciągłe walki i starcia wewnątrz kraju od momentu uzyskania niepodległości od Wielkiej Brytanii w 1956 roku sprawiły, że Sudan jest, pomimo bogatych złóż ropy naftowej, jednym z biedniejszych krajów afrykańskich. Implementacja postanowień z 2005 roku jest więc kluczowa dla spokoju w tym kraju. Ewentualne spory co do ich wprowadzania grożą kolejną destabilizacją. Sześćdziesiąt tysięcy ankieterów zostało zatrudnionych do przeprowadzenia spisu. Czuwać nad nimi ma dwustu obserwatorów wysłanych przez ONZ. Wspólnota międzynarodowa wyłożyła na ten cel ponad sto milionów dolarów. Pomimo tego przedstawiciele Południa twierdzą, że poziom przygotowań był bardzo niski i spis nie przyniesie oczekiwanych rezultatów. Południowy Sudan, zamieszkały w większości przez ludność murzyńską wyznającą chrześcijaństwo lub animizm, odbudowuje się z mozołem po zakończonym w 2005 r. konflikcie z islamską i w większości arabską Północą. Ta jedna z najkrwawszych i najdłuższych afrykańskich wojen rozpoczęła się w 1983 r., gdy rządząca Sudanem, fundamentalistyczna junta wojskowa rozciągnęła na Południe islamskie prawo szariatu i rozpoczęła przymusową islamizację kraju. Gdy w odpowiedzi miejscowa ludność wznieciła rebelię, rząd w Chartumie rozpoczął pacyfikację Południa, dokonywaną w sposób zakrawający o ludobójstwo (stosowano m. in. broń chemiczną). W ciągu trwającego 21 lat konfliktu ok. 1.5 mln. ludzi zginęło, a 4 mln. innych uciekło do sąsiednich państw by wegetować w obozach dla uchodźców. Wojnę napędzał fakt, że stawką w niej były nie tylko kwestie religijne ale również znajdujące się na Południu bogate złoża ropy naftowej. Stronie rządowej nie udało się ostatecznie odzyskać kontroli nad południowym Sudanem ani złamać oporu „Sudańskiej Ludowej Armii Wyzwoleńczej". Brak perspektyw na pełne zwycięstwo oraz międzynarodowy nacisk skłoniły obie strony do rozmów pokojowych. Porozumienie zawarte w styczniu 2005 r. w Nairobi przewiduje, że na okres 6 lat Południe uzyska faktyczną autonomię, a na jego obszarze zniesione zostało obowiązywanie islamskiego prawa szariatu. W 2011 r. ludność Południa ma zadecydować w powszechnym referendum czy dokonać secesji od reszty kraju i utworzyć osobne państwo czy pozostać w ramach sudańskiej państwowości. Przedstawiciele Południa uzyskali też swą reprezentację w rządzie centralnym. |