|
Na czas prezydentury Władimira Putina przypadły istotne przemiany polityczne w Gruzji i na Ukrainie, oraz próba zmiany władzy na Białorusi. Określane mianem kolorowych rewolucji, spędzały sen z powiek kremlowskim technologom politycznym. Rosja, traktując powyższe kraje jako swoją strefę wpływów starała się oddziaływać na zachodzące zmiany, a w ostateczności „ukarać” za dopuszczenie do władzy sił prozachodnich. REKLAMA
Strona 1 z 3 Joanna Dziuba: Gruzja - pierwsza w kolejce Wybory parlamentarne w Gruzji w 2003 roku stały się przełomowe zarówno dla tego kraju, jak i dla jego północnego sąsiada – Rosji. Niezadowolenie społeczne, wynikające bezpośrednio z podejrzeń sfałszowania wyników oraz pośrednio z fatalnej kondycji gospodarczej państwa, wszechobecnej korupcji oraz szerzącego się bezprawia, szczególnie w separatystycznych regionach – Abchazji, Południowej Osetii oraz Adżarii – stało się na tyle silne, by zdeterminować obywateli do sprzeciwienia się władzy prezydenta Eduarda Szewarnadze. Można śmiało stwierdzić, że gruzińska aksamitna rewolucja dała początek ruchom w pozostałych krajach byłego Związku Radzieckiego, w tym na Ukrainie, Kirgizji i Białorusi. Należy oczywiście pamiętać, iż jako pierwsi tego typu działalności podjęli się Słowacy za czasów Meciara, następnie Serbowie walczący z prezydentem Miloszewiciem. Jednakże żadne z tych akcji nie uderzały bezpośrednio w Kreml i nie miały miejsca w krajach tzw. „bliskiej zagranicy”, pozostających w silnej strefie wpływów Moskwy. Prowadzona od początku pierwszej kadencji Putina polityka współpracy z USA, mająca na celu umocnienie rosyjskiej pozycji poniekąd załamała się z powodu wydarzeń w Tbilisi. Stany Zjednoczone, obecne w Gruzji od początku dekady, również włączyły się w przygotowywanie wyborów w 2003 r., poprzez m.in. pomoc przy tworzeniu stosownych ustaw oraz spisów ludności, często występując w roli negocjatora pomiędzy coraz silniejszą opozycją a współpracownikami prezydenta. Prezydent Federacji liczył jednak od 2000 r. na ponowne utworzenie swoistych obszarów wpływów obu mocarstw i tym samym umocnienie pozycji w krajach historycznie i politycznie związanych z Kremlem. W momencie zaostrzenia się sytuacji na Południowym Kaukazie, Putin nie zakładał tym samym jakiegokolwiek sprzeciwu ze strony Zachodu w zakresie zaprowadzenia porządku i wsparcia strony rządzącej. Moskwa zdecydowanie negatywnie ustosunkowała się do opozycji, przedstawiając jej liderów jako czynnik podburzający społeczeństwo przeciwno legalnej władzy. Zdecydowane poparcie Stanów Zjednoczonych oraz przeprowadzenie zmiany władzy i obalenie prezydenta podczas Rewolucji Róż było zaskoczeniem dla Rosji. Zdająca sobie sprawę ze słabszej pozycji Federacja zmuszona była do zmiany polityki zagranicznej. Usilne wspieranie skompromitowanej władzy nie przyniosło zamierzonych efektów. Dodatkowo, zdawano sobie sprawę, że zmiana elit politycznych wiąże się z dwiema kwestiami nie tylko w wymiarze regionalnym. W pierwszym kontekście oczywistym było, że Federacja będzie miała dużo mniejszy wpływ na sytuację w sąsiednim kraju, który od ponad 200 lat pozostawał w jej strefie wpływów. Jednocześnie skutek ten był wzmocniony przez działania Stanów Zjednoczonych, które dały jasny sygnał Kremlowi odnośnie współpracy z krajami okalającymi Rosję. Tym samym także w wymiarze globalnym Federacja straciła na znaczeniu. Choć pozycja na arenie międzynarodowej tego państwa nie była tak silna, jak dwie dekady wcześniej, bezpośrednie zaangażowanie Stanów Zjednoczonych oraz rozpoczynający się w Gruzji proces czwartej fali demokratyzacji doprowadzający do władzy prozachodnie elity powodował zdecydowaną utratę prestiżu.
|