|
Ekonomiczne wpływy Chin oddziaływają obecnie na cały świat, a „zapomniana” Afryka nie jest w tym przypadku wyjątkiem. REKLAMA
Strona 3 z 3 Obecnie azjatycka potęga powoli przejmuje miejsce USA w kontaktach z krajami Trzeciego Świata. W latach 2002-2003 afrykańsko-chińskie obroty handlowe wciąż wzrastały, tym razem o 50%, do 18,5 miliarda. USD. Wtedy specjaliści z Państwa Środka oczekiwali, że do 2006 osiągną one 30 miliardów USD. Podczas gdy obroty amerykańsko-afrykańskiego handlu w 2004 roku wynosiły 44,5 miliarda USD, a 10% importowanej przez USA ropy pochodzi z Afryki. Natomiast Chiny jako drugi (po USA) importer ropy a świecie ma swoje interesy w Sudanie, Czadzie, Nigerii, Angoli i Gabonie. Jakbyśmy nie nazwali aktywności chińskiej w regionie, potęga azjatycka w zamian oczekuje przede wszystkim dostępu do relatywnie tanich zasobów energetycznych – są one niezbędne prężnej gospodarce Chin, która co roku odnotowuje 10% wzrost.. To właśnie jej najbardziej na świecie brakuje ropy. Dyplomacja azjatyckiej potęgi rozwija te kontakty, które mogą zaowocować pozyskaniem deficytowego surowca. W tym celu została zgromadzona rezerwa walutowa w wysokości 600 mld USD. Chińczycy wręcz szastają pieniędzmi. W wielu przypadkach oferują dużo wyższe ceny niż koncerny zachodnie. A beneficjentami są najczęściej rozbójnicze, autorytarne reżimy. Nie wahają się zawierać umów z najbardziej niestabilnymi państwami – z Sudanem, gdzie trwa ludobójstwo, z ogarniętą chaosem i biedą Angolą, z rządzonym przez nieobliczalnego dyktatora Zimbabwe. Potęga azjatycka chroni te kraje przed presją Zachodu, naciskiem na przeprowadzanie reform i demokratyzację. Niektórzy eksperci mówią o agresywnej polityce naftowej Pekinu, która może wywołać poważny konflikt z państwami zachodnimi czy Japonią. Państwo Środka dobrze się czuje w roli przyjaciela pomagającego zależnemu politycznie i ekonomicznie kontynentowi (głównie Republice Środkowoafrykańskiej, Erytrei, Ugandzie). Pozycja Afryki jest w kontaktach z Chinami pozycją podrzędną. Mimo to, ukłony Chin w kierunku Afryki były i są witane z entuzjazmem, przede wszystkim w wyniku pomijania kontynentu afrykańskiego w dziedzinach gospodarczych i politycznych przez resztę świata. Chiny zaoferowały Afryce udzielanie wskazówek w drodze do uzdrowienia ich gospodarki, umorzyły jej długi, uczestniczyły w misjach pokojowych w Liberii. Wydawałoby się, że dokładają wszelkich starań, żeby pomóc tej biednej części świata. Jednak ich zaangażowanie w kryzysie sudańskim po stronie militarnego reżimu przeczy chęci pomocy przy wychodzeniu z odosobnienia gospodarczego. Ponadto bliskie kontakty Pekinu z innymi afrykańskimi reżimami, które charakteryzują się naruszaniem praw człowieka – takimi jak Zimbabwe i Algieria – nie sprzyjają interesom demokratycznych społeczeństw w Afryce. Same „Państwo Środka” jest ciągle krajem totalitarnym i nieustanny niedobór ropy może wywołać zimną wojnę naftową, jak mówi prof. Michael Economides z Uniwersytetu w Houston. Trzymać rękę na pulsie Niezbędnym jest zauważenie, iż interesy rozpatrywanych w tym raporcie regionów – ChRL i Afryki – odbiegają od siebie w kilku przypadkach. Przykładowo azjatycka potęga jest krajem najbardziej atrakcyjnym na świecie dla inwestorów, zaś państwa na najbiedniejszym na świecie kontynencie są tymi najbardziej ich potrzebującymi. Otwarcie się na produkty chińskie, od tekstyliów po stal, poważnie zaszkodziło lokalnym producentom i lokalnemu rynkowi pracy. Nierównowaga handlowa z głównymi partnerami, do których należą Republika Południowej Afryki, Sudan, Nigeria i Angola, sprzyja Chinom, ale tego samego nie można powiedzieć o tych dużo gorzej rozwiniętych krajach. W przypadku Afryki deficyt handlowy wzrósł z 24 milionów USD w 1992 do 400 milionów w 2001, głownie za sprawą wzmożonego eksportu dóbr gotowych. Przepływ w odwrotnym kierunku nie jest możliwy na tak ogromną skalę, nawet mimo preferencyjnych umów handlowych. Dlatego też szczególną uwagę warto poświęcić realizmowi i racjonalizmowi w rozwijaniu wzajemnych powiązań sino-afrykańskich. Rządy państw z Czarnego Lądu muszą się nauczyć korzystać z szans jakie przed nimi stoją. Inwestorów, nie tylko tych chińskich, trzeba zachęcać do przyczyniania się do rozwoju regionu, nie można dopuszczać do wykorzystywania go. Zatrudnianie ludności lokalnej i przeprowadzanie szkoleń powinno być jednym z warunków wstępu na rynek. Podobnie transfer technologii czy spełnianie standardów międzynarodowych w dziedzinie ochrony środowiska czy lokalnego rynku pracy. Państwo Środka jak nikt inny rozumie sytuację Afryki – samo kiedyś doświadczyło różnych eksperymentów gospodarczych we wczesnych latach suwerenności i szybkiego rozwoju opartego na systemie wolnorynkowym. Podstawą bezpośrednich inwestycji zagranicznych w krajach rozwijających się powinny być przedsiębiorstwa typu joint venture, tak kiedyś zaczęła się chińska droga do potęgi gospodarczej. Przypadki takie jak angolska prośba o udzielenie pożyczki w wysokości 2 miliardów USD, która spotkała się z wysuniętym przez ChRL warunkiem przekazania im udziału w polach naftowych, nie powinny mieć miejsca. Z drugiej strony inwestycja w umierające sektory gospodarki, takie jak przetwórstwo rolne w Namibii czy produkcja wełny w Zambii, są niezwykle przydatne, szczególnie ze względu na wycofanie się z nich państw zachodnich. Jednak brak wiedzy i doświadczenia nie pozwala mieszkańcom tych państw Trzeciego Świata wykorzystać okazji, jaką stwarza zainteresowanie współpracą ChRL. Specjaliści afrykańscy powinni wziąć przykład z doświadczenia Ameryki Łacińskiej i stworzyć taką strategię współpracy, która będzie skutecznie i świadomie dbała o interesy ich kontynentu, promowała je. Ambicje azjatyckiej potęgi nie są obecnie dobrą podstawą dla długotrwałej współpracy z punktu widzenia Czarnego Kontynentu. Jednak dalsze i głębsze zaangażowanie w kooperacje z Chinami jest dla Afryki pożądane i nieuniknione, musi tylko umiejętnie z niego skorzystać. Kraje rozwinięte powinny jej w tym pomóc, jednak ich postawa nie wskazuje na to, żeby były tym zainteresowane. Wygodniej jest unikać problemów czy odkładać ich rozwiązanie w bliżej nieokreśloną przyszłość, ale trzeba pamiętać o skutkach takich zabiegów. Cały świat powinien czuć się odpowiedzialny za losy Afryki i pamiętać, że im dłużej będziemy pomijać czy ignorować Czarny Ląd, tym dłużej będzie on skazany na chińskiego „przyjaciela”. Źródła: BBC http://www.hrw.org/reports/1997/china2/China-03.htm http://www.chinaembassy.org.zw/eng/zt/zflt/t150409.htm http://csmonitor.com/2005/0330/p01s01-woaf.html http://www2.chinadaily.com.cn/en/doc/2003-12/15/content_290623.htm http://en.chinabroadcast.cn/144/2003-12-10/
Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
http://www.igd.org.za/pub/g-dialogue/asia/Beijing_Declaration.htm http://www.iss.co.za/AF/RegOrg/unity_to_union/pdfs/au/chinaafrica00.htm http://www.chinadaily.com.cn/en/doc/2003-12/15/content_290623.htm http://yaleglobal.yale.edu/display.article?id=5336
|