|
Islamski terroryzm cały czas jest tematem modnym i dostarczającym wdzięcznych tematów scenarzystom tworzącym filmy z dużą ilością wybuchów i niewielką ilością dialogów. Może jednak warto się zastanowić nad tym, jak powstał i czemu tak bardzo rozpala masową wyobraźnię? REKLAMA
Strona 5 z 6
Powstanie Al-KaidyOn jest Tym, który daje życie i powoduje śmierć. Do Niego należy następstwo nocy i dnia. Koran (23:80)
Sayyid Qutb był jednym z najważniejszych działaczy Bractwa Muzułmańskiego. Postulował utworzenie państwa islamskiego. Uważał, że często muzułmanie nie są pewnymi wyznawcami islamu i, jak wszyscy fundamentaliści, uzurpował sobie prawo do decydowania o tym, kto jest prawdziwym islamistą a kto odstępcą (zasługującym oczywiście na śmierć). Poglądy Kutuba stały się inspiracją dla niejakiego Aymana Muhammada Rabaie al-Zawahiriego. Zawahiri, jako mocno zaangażowany w działalność Braci, uczestniczył w spisku na życie Sadata. Po zabiciu prezydenta Egiptu, Zawahiri został złapany i torturowany. W więzieniu nie wytrzymał tortur, załamał się i wydał swoich wspólników. To wydarzenie zaważyło na jego dalszym losie. Nigdy nie wybaczył tej zdrady sobie i reżimowi. Jego poglądy stały się jeszcze bardziej skrajne, co miało już niedługo znaleźć swoje ujście w działalności dla Al-Kaidy.
Tymczasem jednak, niszczeni w Egipcie Bracia Muzułmanie musieli się ratować ucieczką za granicę. Emigrowali więc do pobliskich krajów arabskich, gdzie zajęli się nauczaniem miejscowych. Tak zrobił brat Sayyida Qutba - Mohamed. Wyjechał on do Arabii Saudyjskiej, gdzie stał się nauczycielem między innymi pewnego młodego człowieka - Osamy ibn Ladena. To właśnie wtedy Osama nasiąknął ideami Braci Muzułmanów.
Osama ibn Laden urodził się 10 marca 1957 r. w bogatej i szanowanej saudyjskiej rodzinie. Do bractwa Muzułmańskiego przyłączył się już w latach szkolnych. Po śmierci ojca, który dorobił się fortuny na budownictwie, Osama i jego rodzeństwo zostali milionerami. Jednak wygodne i bogate życie najwyraźniej mu nie wystarczało, gdyż m.in. pod wpływem nauk Mohameda Qutuba stał się zagorzałym krytykiem „zgniłego zachodu” i konsumpcyjnego stylu życia, przeciwstawiając mu moralny ład Islamu (choć, co ciekawe, przed kolejną ewolucją poglądów, Osama wyznawał islam nie uznający przemocy). Pretekstem do wykazania się aktywnością stała się radziecka inwazja na Afganistan. Udał się wtedy do Pakistanu, skąd, dzięki swoim pieniądzom i zmysłowi organizacyjnemu wspomagał afgańskich bojowników. Osama pojechał tam i najpierw zajął się zbieraniem i organizowaniem pomocy finansowej dla mudżahedinów, by po jakimś czasie samemu zorganizować niewielki oddział bojowników. Jako przywódca frontowy nie odniósł żadnych większych sukcesów. Istniały również napięcia między nim a pozostałymi przywódcami bojowników, ponieważ, jako posiadacz fortuny finansował on przede wszystkim bliskich sobie bojowników, zaś często inni mudżahedini narzekali na braki finansowe i sprzętowe na swoich odcinkach. Ale to nie miało większego znaczenia. W Afganistanie Osama poznał bowiem Zawahiriego i, będąc teraz pod jego wpływem, stał się jeszcze bardziej zagorzałym fanatykiem. Po powrocie z Afganistanu ibn Laden nie chciał kontynuować wygodnego życia bogacza cały czas chciał być przydatny jako oręż w walce o prymat Islamu. Po aneksji Kuwejtu przez Irak zaproponował Saudyjczykom utworzenie swego rodzaju sił obrony państwa, składających się z ochotników, mających strzec Arabii Saudyjskiej przed Irakiem. Oczywiście spotkał się z odmową (trudno się dziwić Saudom, zważywszy na fakt, że ta dziwaczna armia mogłaby szybko zwrócić się przeciwko nim), zaś Arabia Saudyjska wybrała pomoc Stanów Zjednoczonych. Nietrudno się domyślić, jak bardzo dotknęło to ibn Ladena, który od tej pory uznał saudyjskich władców i USA za swoich prywatnych wrogów nr 1. Po tym odrzuceniu idee fixe ibn Ladena będzie usunięcie „zgniłego zachodu” z islamskiej ziemi, na której tak się zadomowili po zaproszeniu Saudyjczyków.
Rozczarowany ibn Laden, wspólnie z Zawahirim, zaczął planować powstanie nowej organizacji, która miałaby być czymś w rodzaju siły interwencyjnej, uderzającej wszędzie tam, gdzie porządek islamski jest zagrożony i walczącą z niewiernymi. Struktury tej organizacji wzorowali na słynnych komórkach, sprawdzonych w Bractwie Muzułmańskim. Członkami nowych komórek od początku zostali głównie weterani wojny w Afganistanie. Często po powrocie do kraju spotykali się oni z niechęcią lub nawet z wrogością społeczeństwa i miejscowych władz, które w zaprawionych w walce bojownikach widziały przede wszystkim potencjalnych partyzantów u siebie. Często podlegali oni również tym wszystkim procesom, jakich doświadczają weterani powracający z misji wojskowych - niemożność odnalezienia się w codziennej rzeczywistości, niezrozumienie wśród najbliższych. Oprócz tego wielu z nich nasiąkło fundamentalistyczną propagandą, wspomaganą okrucieństwem radzieckiego okupanta, której doświadczyli lub byli świadkami. Wszystko to sprawiało, że ludzie ci stanowili bardzo dobry materiał na członka nowej grupy ekstremistycznej.
Luźno powiązane i autonomiczne w działaniu struktury organizacji stworzonej przez ibn Ladena stanowią Bazę, czyli Al-Kaidę. Z punktu widzenia terrorystów świetnym rozwiązaniem jest bardzo wątłe połączenie poszczególnych komórek bazy. Dzięki temu pewne grupy terrorystyczne mogą swoją działalność „żyrować” uznaną w świecie fundamentalistów marką. W takiej sytuacji zyskują wszystkie strony: terroryści, ponieważ trudniej ich namierzyć, jest o nich głośno, zyskują na znaczeniu, otrzymują wsparcie finansowe i „know-how” ze strony „centrali” oraz Al-Kaida jako ona sama, ponieważ rośnie wrażenie jej „wszechobecności” i wielkości. Do Al-Kaidy są bowiem zaliczane nie tylko organizacje działające w Europie i na Bliskim i Środkowym Wschodzie - ale również terroryści działający w Indiach, na Filipinach i Indonezji, Azji Środkowej, Kaukazie, Afryce czy chińskiej prowincji Xinjian.
Pierwszy wielki atak „pod marką” Al-Kaidy przeprowadzono w Nowym Jorku w 1993 roku, wysadzając bomby w podziemiach kompleksu World Trade Center. Wówczas nie udało się go zniszczyć - wtedy budynki przetrwały atak. W drugiej połowie lat 90. Al-Kaida skupiła się na atakowaniu celów w Arabii Saudyjskiej (1996 – zabiła tam 19 amerykańskich żołnierzy) oraz w Afryce (1998 - zamach na amerykańskie ambasady w Nairobi w Kenii i Dar es Salam w Tanzanii. W odwecie Amerykanie dokonali ataków rakietowych na bazy Al-Kaidy w Sudanie i Afganistanie. Zmusili też władze w Chartumie do wydalenia ibn Ladena, który zaszył się w Afganistanie). W 2000 roku zaatakowano amerykański niszczyciel USS Cole w Jemenie.
Swoją prawdziwą siłę komórki te pokazały 11 września 2001 roku…
Od tamtej pory Al-Kaida i powiązane z nią organizacje przeprowadzają krwawe zamachy na całym świecie, m.in. od wyspy Bali (2000 r. - 182 zabitych), przez Madryt, Londyn i Egipt (2005), aż po ostatni atak z 21 września na hotel Marriot w Pakistanie.
|