|
Anna Jórasz: Interwencja humanitarna - (po)mocna dłoń Zachodu? |
|
|
|
Anna Jórasz
|
|
30.09.2008. |
|
Interwencja humanitarna – termin o tyle popularny, co niejasny i budzący skrajne emocje. Gwoli politycznej poprawności coraz częściej unikany, zastępowany innymi, mniej kontrowersyjnymi. Pokazuje, jak bardzo w polityce punkt widzenia zależy od zajmowanej na arenie międzynarodowej pozycji. Interwencja – z jednej (zachodniej) strony rozumiana jako pomoc, z drugiej traktowana jest jako bezprawna ingerencja w wewnętrzne sprawy danego kraju. Bezpodstawna nadinterpretacja na użytek silniejszego czy działania oparte na prawie? Neokolonializm czy realna obrona praw człowieka? REKLAMA
Strona 5 z 5
(Bez)prawna (nad)interpretacja?
O ile można próbować bronić poglądu, iż dopuszczalną była interwencja w ramach koncepcji wojny sprawiedliwej oraz że w wieku XIX i na początku XX ukształtowała się odpowiednia norma prawa zwyczajowego, o tyle podpisanie Karty NZ w 1945 r. powinno w zasadzie ucinać wszelkie spekulacje, co dotyczy nie tylko interwencji humanitarnej, ale użycia siły w stosunkach międzynarodowych w ogóle. Niestety w praktyce przedstawia się to nieco inaczej, a kontrowersjom nie ma końca, czego dobitnym przykładem jest próba argumentacji sierpniowej interwencji rosyjskiej w Gruzji względami humanitarnymi (ochrona rosyjskich obywateli w Osetii Południowej).
Obecnie wątpliwości prawnych nie budzi jedynie sytuacja, w której interwencja humanitarna została zalegalizowana przez rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ (Rwanda, Somalia, Liberia). Z drugiej strony często potrzeba takiej interwencji może być sparaliżowana (niczym nie uzasadnionym z moralnego punktu widzenia) prawem weta stałego członka Rady. I tu powstaje kolejne pytanie - dlaczego o interwencji zbrojnej ma w praktyce decydować tylko pięć państw? Na czym obecnie polega kryterium reprezentatywności tego grona? Czy nie jest to już tylko relikt przeszłości? W tym miejscu wydaje się uzasadnionym postulat Samuela Huntingtona, aby do grona zaliczyć przedstawicieli wszystkich cywilizacji – postulat zasługujący niemalże na miano złotego środka, gdyby tylko posiadał jakiekolwiek realne szanse na wprowadzenie go w życie...
Jak powiedział Bothe „gdy dochodzi do zderzenia prawa z etyką coś z jednym musi być nie w porządku”. Niestety etyki nie możemy skodyfikować, ale prawo tak. Celem wspólnoty międzynarodowej powinno być wypracowanie przejrzystych norm prawnych, jasno określających ramy interwencji – prawa, a przede wszystkich obowiązki interweniujących.
Choć zapewne długo jeszcze problem pozostanie nierozwiązany, logika pozwala na zaryzykowanie twierdzenia, iż decyzja o interwencji podejmowana powinna być na podstawie przesłanek humanitarnych (moralnych) i politycznych, natomiast ocena bazować powinna na przesłankach prawnych, bez szans na zbędne spekulacje co do interpretacji. Niestety polityka z logiką niewiele ma wspólnego, a interwencja humanitarna z pewnością na pewien czas pozostanie słowem wytrychem na każdą okazję.
Bibliografia: R. Kuźniar, Prawa człowieka – prawo, instytucje, stosunki międzynarodowe M. Lubiszewski i inni, Wybrane aktualne problemy międzynarodowego prawa humanitarnego G. Michałowska, Pomoc humanitarna dla państw afrykańskich, „Stosunki Międzynarodowe. International Relations” A. Mężykowska, Interwencja humanitarna w świetle prawa międzynarodowego D. Rudkowski Interwencja humanitarna w prawie międzynarodowym A.Szpak Interwencja humanitarna - aspekt prawny J. Zajadło, Dylematy humanitarnej interwencji
|
|
|