Inwestea Konsultea Wschod24 Afryka24 Pe24
Regionowi Wielkich Jezior grozi kolejny wielki konflikt Drukuj Email
( 5 głosów)




Maciej Konarski   
13.11.2008.
Coraz więcej wskazuje, iż w konflikcie w kongijskiej prowincji Północne Kivu mogą brać udział żołnierze obcych państw - angolańscy po stronie armii rządowej i ruandyjscy po stronie rebeliantów. Pięć lat temu w wojnę domową w DR Kongo zaangażowanych było aż dziewięć państw.
REKLAMA
Kolejna wojna wisi nad Kongo?

Obecni w Północnym Kivu dziennikarze, żołnierze sił pokojowych ONZ czy miejscowa ludność coraz częściej donoszą, iż w szeregach zwaśnionych stron walczą obcokrajowcy. Po stronie armii rządowej mają to być żołnierze z Angoli i Zimbabwe, a po stronie rebeliantów zbuntowanego generała Nkundy – Ruandyjczycy. Anonimowi mieszkańcy Gomy (stolica prowincji) mówią, że w mieście obecni są żołnierze, którzy choć ubrani w kongijskie mundury mówią tylko po portugalsku. Z kolei o ruandyjskim wsparciu dla Nkundy pisał ostatnio Financial Times.
Image
Kongijska armia słabnie (cc) flickr


Obie strony zaciekle oskarżają przeciwników o korzystanie z obcej pomocy, lecz równie stanowczo zaprzeczają aby sami uzyskiwali takie wsparcie. Również Angola i Rwanda odrzucają oskarżenia o podsycanie kongijskiego konfliktu. Kigali sugeruje jedynie, iż być może byli żołnierze armii ruandyjskiej walczą jako najemnicy w szeregach Nkundy.

Rwanda (wraz z sąsiednimi Ugandą i Burundi) już dwukrotnie (w 1996 i 1998 roku) najechała Demokratyczną Republikę Kongo pod pretekstem zwalczania ukrywających się na pograniczu rodzimych rebeliantów z plemienia Hutu (wielu z nich to członkowie dawnej rwandyjskiej armii i bojówek „Interahamwe”, które podczas ludobójstwa z 1994 r. wymordowały blisko 800 tys. rwandyjskich Tutsi). W rzeczywistości celem było raczej osadzenie w Kinszasie życzliwego sobie rządu oraz grabież kongijskich bogactw naturalnych. W odpowiedzi po stronie legalnego rządu Kongo stanęła w 1998 r. koalicja sześciu afrykańskich państw, w której wiodącą rolę odgrywała Angola. Krwawy konflikt, który zakończył się oficjalnie dopiero w 2003 r. kosztował życie blisko 5 milionów ludzi.

Sukcesy rebeliantów

Tymczasem oddziały Nkundy zbliżają się do Kanyabayonga, gdzie mieści się skrzyżowanie najważniejszych dróg prowincji. Oddziały armii rządowej prawie nie stawiają im oporu. Jeżeli Kanyabayonga padnie to w ręce rebeliantów wpadnie jeden z dwóch najbardziej ważnych ze strategicznego punktu widzenia miast w Północnym Kivu. Wokół drugiego, oblężonej przez rebeliantów Gomy, panuje na razie spokój.

Kilka dni wcześniej Kanyabayonga doświadczyła orgii grabieży i gwałtów dokonywanych przez zdemoralizowanych i niezdyscyplinowanych żołnierzy kongijskiej armii rządowej. Władze w Kinszasie obiecały ukaranie sprawców.Image

Nie tylko armia rządowa ma jednak na swym koncie zbrodnie popełnione na cywilach. W rejonie Kiwanja po pokonaniu prorządowej milicji Mai-Mai (złożonej głównie z członków plemion wrogich wobec ludu Tutsi, który stanowi zaplecze rebelii Nkundy) rebelianci rozpoczęli pacyfikację terenu. Według Human Rights Watch ludzie Nkundy zamordowali około 50 osób podejrzewanych o współpracę z Mai-Mai. Tysiące przerażonych ludzi schroniło się w bazie sił ONZ w Kiwaniji.

Wciąż krytyczna pozostaje sytuacja humanitarna na pogrążonych w konflikcie obszarach. Od końca sierpnia z rejonu walk uciekło blisko 250 tys. ludzi, którzy w niezmiernie ciężkich warunkach przebywają obecnie w obozach dla uchodźców lub ukrywają się w dżungli. Łącznie od jesieni 2007 roku blisko 1,2 miliona mieszkańców Kivu musiało opuścić swe domy. Woleli oni jednak wybrać wegetację w buszu lub obozach niż stać się ofiarą gwałtów i mordów jakich dopuszczają się wszystkie strony konfliktu.

Krucjata Nkundy


Laurent Nkunda przez długi czas nie uznawał ani postanowień podpisanego w 2003 r. porozumienia pokojowego (kończącego wojnę domową w DR Kongo) ani wyników demokratycznych wyborów z czerwca 2006 r. Zbuntowany generał twierdził, że walczy w obronie swych rodaków Banyamulenge (kongijski odłam plemienia Tutsi), prześladowanych przez rząd w Kinszasie i wrogo nastawione miejscowe plemiona. Wraz z kilkutysięczną prywatną armią, złożoną z dobrze uzbrojonych i doświadczonych w boju rebeliantów atakuje każdego kto jego zdaniem zagraża interesom Tutsi – lub jego samego. Jego ofensywy kilka razy postawiły wschodnie Kongo na skraju kompletnego chaosu. Walki przerwał dopiero rozejm z 23 stycznia 2008 r.
Image
Laurent Nkunda (cc) flickr


Pod koniec sierpnia walki wybuchły z nową siłą, a rebelianci podjęli szeroko zakrojone działania w prowincjach Północne i Południowe Kivu. Zdaniem ONZ to Nkunda stoi za eskalacją przemocy, gdyż chce rozszerzyć obszar terytorium kontrolowanego przez swoich bojowników. On sam oskarża z kolei rząd o nie wywiązanie się z zapisów porozumienia, przewidujących rozprawę z ukrywającymi się w dżunglach wschodniego Konga rebeliantami z plemienia Hutu z sąsiedniej Rwandy. Zdaniem Nkundy prześladują oni kongijskich Banyamulenge, których on musi samodzielnie chronić.

Kilka tygodni temu Nkunda, który dotychczas ograniczał się wyłącznie do strzeżenia swej strefy wpływów w Północnym Kivu, zagroził, że rozpocznie otwartą wojnę przeciwko rządowi w Kinszasie. W wywiadzie dla BBC oświadczył, że jego celem jest odtąd „wyzwolenie mieszkańców Kongo”.

Na podstawie: news.bbc.co.uk, news24.com
Drukuj Email
 
Powiązane tagi:

Osoby:  Laurent Nkunda  
Panstwa:  Demokratyczna Republika Kongo   Rwanda   Angola - Republika Angoli  
Wydarzenia:  Kryzys w Kongo  
Dodaj swój komentarz do tego artykułu...
Imię (wymagane)
Komentarz
Zaloguj lub zarejestruj się aby móc dodawać komentarze.

W trakcie nieformalnego spotkania Rady Europejskiej w Brukseli (23.05) przywódcy państw UE nie znaleźli porozumienia w sprawie środków koniecznych do osiągnięcia wzrostu gospodarczego w Europie.
więcej...
Unia Europejska zaskarżyła Argentynę przed Światową Organizacją Handlu (WTO), zarzucając krajowi z Ameryki Południowej stosowanie niedozwolonych ograniczeń w imporcie.
więcej...
Fala kryzysu finansowego, która w 2009 roku przelała się ze Stanów Zjednoczonych na kontynent europejski uderzyła w najsłabsze punkty gospodarek państw Unii Europejskiej, pogarszając sytuację w sektorze bankowym i/lub powodując zadłużenie finansów publicznych ponad progi...
więcej...
 AnalizySystemy polityczne  Imigracja  Cywilizacje  Konflikty  Ekologia  Terroryzm  Polityka zagraniczna  Dyplomacja  Emigracja  Separatyzm  Stosunki międzynarodowe 
 GospodarkaWaluty  Ropa naftowa  Sektor bankowy  Giełdy  Rynek pracy  Nieruchomości  Surowce  Gaz ziemny  Media  Technologie  Przemysł samochodowy 
 OrganizacjeNATO  OBWE  OPEC  ONZ  Al-Kaida  G-20  MFW  WNP  ASEAN  WTO 
 PaństwaNiemcy  Francja  Izrael  USA  Wielka Brytania  Indie  Chiny  Rosja  Irlandia  Ukraina  Turcja  Hiszpania  Brazylia  Iran  Sudan  Włochy  Afganistan  Gruzja  Informacje dla wyjeżdżających 
 Po godzinachRecenzje  Film  Wywiady  Książka 
 RegionyUnia Europejska  Bałkany  Afryka  Bliski Wschód  Daleki Wschód  Kaukaz  Azja  Darfur  Krym  Kaszmir 
 StylSavoir vivre 
 Unia EuropejskaSłownik UE  Komisja  Prezydencja  Strefa Euro  Traktat lizboński  Strefa Schengen  Partnerstwo Wschodnie  Europejska Polityka Sąsiedztwa 
Zaloguj sie
         
     
SERWIS SPECJALNY
Dyplomacja_specjalny