Inwestea Konsultea Wschod24 Afryka24 Pe24
Weronika Rokicka: Indie były tykającą bombą Drukuj Email
( 17 głosów)




Weronika Rokicka   
24.11.2008.

Indie - przykład wielokulturowości i pluralizmu, gdzie każda mniejszość znajdzie swoje miejsce. Muzułmanie go nie znaleźli. Od 60 lat postrzegani są przez swoich rodaków hindusów jako obcy. Czas na rozwiązanie tego problemu definitywnie się skończył. Bomba bowiem już wybuchła...

 

Zobacz serwis specjalny o zamachach w Indiach >

 

REKLAMA

Przemoc zawsze była częścią indyjskiej rzeczywistości. Początek państwa wyznacza zamach na Gandhiego. Zastrzelił go hinduski fundamentalista zarzucający Mahatmie dialog z muzułmanami. W 2008 roku zmieniły się tylko metody działania. W erze mass mediów strzelanie do niewinnych ludzi na ulicach wywołuje ten sam wstrząs, co 60 lat temu zdjęcia w gazetach umierającego Ojca Indii. Konflikt jest wciąż ten sam – jednocześnie religijny, społeczny i ekonomiczny.

Image

Indyjskie marzenie

Gandhi był idealistą. Marzył o Indiach zjednoczonych, gdzie wyznawcy obu wielkich religii żyją obok siebie szanując swoją inność. Ta wizja została odzwierciedlona w indyjskiej konstytucji, która gwarantuje wszystkim wolność wiary i kultu, równość szans i zakaz dyskryminacji. Spadkobiercy Gandhiego – rządzący dziś krajem Indyjski Kongres Narodowy chciał realizować ten plan. Jednak zamiast kompleksowych programów wspierających słabszą grupę społeczną, w tym przypadku muzułmanów, łudzono się, że sama gwarancja wolności wystarczy, by czuli się oni częścią miliardowego narodu indyjskiego.  

Obywatele drugiej kategorii

Dwa lata temu czołowy indyjskich dwutygodnik „Frontline” przedstawił zatrważający raport dotyczący sytuacji muzułmanów w Indiach zatytułowany „Na marginesie”. Według alarmujących danych wyznawcy islamu żyją poza społeczeństwem. Mimo że stanowią 13,5 proc. populacji, mają tylko 6 proc. przedstawicieli w izbie niższej parlamentu, a zaledwie 4,5 proc. pracuje w administracji państwowej. Dzieci muzułmańskie rzadziej rozpoczynają edukację (nie jest obowiązkowa), stąd także odsetek analfabetów w tej grupie jest wyższy od średniej krajowej. Nieliczni muzułmanie kończą wyższe studia i są prawie nieobecni w kręgach naukowych. Co więcej przyrost naturalny jest wśród muzułmanów wyższy niż wśród hindusów. W 2011 roku będą stanowić oni 17 proc. populacji, czyli około 200 milionów.

Szokujący raport o społecznym wykluczeniu, które dotyka milionów obywateli, nie zrobił żadnego wrażenia na politykach. Przez ostatnie dwa lata nie zrobili nic, by oddać wyznawcom islamu należne im miejsce w społeczeństwie. Więc gdy w Bombaju terroryści strzelali do policjantów, było prawie pewne, że to muzułmanie strzelają do hindusów. Antyterroryści to w większości hindusi. Muzułmanom się w Indiach nie ufa i wciąż podejrzewa o lojalność wobec Pakistanu. Tak jakby w słowo obywatel Indii wpisane było znaczenie ‘hindus’.

Nasi bracia terroryści  

Ziarno islamskiego terroryzmu padło w Indiach na podatny grunt, tak jak w Europie czy w Stanach Zjednoczonych, gdzie muzułmanie, głównie emigranci lub ich dzieci, patrzą z rozgoryczeniem na swoich rodaków mających lepszy dostęp do edukacji i rynku pracy. Bombaj to stolica indyjskiego bogactwa, ale i chronicznej biedy. Gdzie ogromne nierówności społeczne są widoczne jak nigdzie indziej.

Wraz z rozwojem islamskich grup terrorystycznych na całym świecie, można było się spodziewać, że ich macki dotknął też Indie. W przeciągu kilku lat lokalny konflikt hindusko-muzułmański został sprowadzony na drogę ogólnoświatowego dżihadu: my, muzułmanie, kontra reszta świata. To charakterystyczna cecha bombajskiej masakry. Broń, taktyka, metody, wszystko mogło pochodzić z zewnątrz, jak twierdzi sam premier Manmohan Singh. Ale nie zmieni to faktu, że była to bratobójcza walka. Terroryści w większości byli obywatelami Indii, tymi, których ten kraj odrzucił.

Wojna z Pakistanem czy wojna domowa?

Jak wyglądać będą Indie po 26. listopada? Co bardziej zagraża państwu? „Zagrożenie z zewnątrz”, o którym mówił premier Indii, czy fala krwawych zamieszek hindusko-muzułmańskich w kraju?

Islamabad jest na ‘osi zła’, ogłosili Amerykanie. Ten zamach musi nieuchronnie przenieść się na arenę międzynarodową. A stosunki miedzy Indiami a Pakistanem nie były ostatnio najlepsze. W związku z nasilającym się konfliktem muzułmańsko-hinduskim w Kaszmirze, Islamabad zaapelował niedawno do Delhi, by oba kraje ponownie zajęły się problemem podzielonej 60 lat temu prowincji. Indie nie chcą o tym słyszeć i zamieszkanego przez muzułmanów Kaszmiru oddać nie zamierzają. Po zamachach w Bombaju rozmawiać będzie jeszcze trudniej.

Jednak konflikt międzynarodowy może zejść na drugi plan, jeśli sprawdzi się scenariusz przewidywany prze niektórych ekspertów: Indie ogarnie wojna domowa. Do walki staną wyznawcy obu wielkich religii. W 2002 roku w podobnych zamieszkach w Gudżaracie zginęło ponad tysiąc osób. Walki w 1992-1993 po zburzeniu meczetu w Ajodhi przyniosły dwa tysiące ofiar śmiertelnych. Teraz znów zagrożenie jest wielkie. Bojówki fundamentalistów hinduskich są gotowe do zemsty.

Jedynym zwycięzcą jest strach

Za niecałe pół roku zalane krwią Indie będą wybierać nowe władze w Delhi. Rządzący Indyjskich Kongres Narodowy nie zapobiegł tragedii, a niektórzy zarzucają mu nawet, że nie chcąc ograniczać działalności muzułmanów, pozwolił rozwinąć się potężnej siatce terrorystycznej. Czy ludzie zaufają Kongresowi? Czy ktoś jeszcze ufa Gandhiemu, który wierzył, że wielokulturowość jest wartością samą w sobie?

To strach może zdecydować o triumfie nacjonalistów hinduskich z BJP. Bojąc się o własne życie, wyborcy zagłosuje na partię, która zagwarantuje im wprowadzenie drakońskiego prawa antyterrorystycznego oraz większych nakładów na policję i armię. Demokracja to tyrania większości. 85 proc. hinduskich wyborców zepchnie muzułmanów na margines, uczyni z nich wrogów. Pytanie tylko, czy w państwie strachu, ktoś będzie jeszcze chciał żyć.

Zobacz serwis specjalny o zamachach w Indiach >

Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża jedynie prywatne poglądy autora.

Drukuj Email
 
Powiązane tagi:

Panstwa:  Indie  
Region:  Daleki Wschód  
Inne:  Terroryzm  
Moze jeszcze Szanowna pani Weronica wytlumaczy czytelnikom co robili "ci muzulmanscy terrorysci" przez dobrych dni kilkanascie przed zamachem ,w zydowskiej instytucji judistyczno-syjonistycznejCHABAD LUBAWITCH -w Bombaju,gdzie slady ich pobytu odkryly indyjskie sluzby specjalne.
Abdullah, 2008/12/05 10:32
Dobra - poddaję się. Niczego konstruktywnego już tutaj nie wniesiemy. Robi się z tego śmietnik. Pozdrawiam
piasecki82, 2008/11/30 06:38
Wydawało mi się, że zaproponowałem rozwiązanie kompromisowe :) Wiadomo, że Instytut Konfucjusza nazywa się tak, a nie inaczej ze względów symbolicznych i propagandowych. Mnie chodziło o coś innego - wybór takiej nazwy świadczy jednak o pewnym przełomie, który się dokonał w mentalności chińskich władz. Komunizm miał w Chinach inne oblicze niż w Europie, ale można znaleźc elementy wspólne. Przede wszystkim rozwój wypadków w Rosji (bo chyba o tej Europie mówimy) i w Chinach potoczył się zupełnie inaczej, niż spodziewał się tego Marks. Według niego siłą napędową (w uproszczeniu) miały byc masy robotnicze w krajach wysoko uprzemysłowionych. Tymczasem zarówno Chiny jak i Rosja były tutaj bardzo w tyle i w obu przypadkach trafiło głównie na chłopów (pomijam kwestie władz i manipulacji, jakich się one dopuszczały). Poza tym komuniści wszelkiej maści zapowiadają stworzenie nieba na ziemi (stąd utopia). Z tymi drukarniami oczywiście uprościłem sprawę. Kapitał z Hong Kongu itd - dzięki skomputeryzowaniu łatwiej było tym wszystkim zarządzac. Kurcze ale się nam odbiegło od tematu :)
piasecki82, 2008/11/30 06:36
Dodaj swój komentarz do tego artykułu...
Imię (wymagane)
Komentarz
Zaloguj lub zarejestruj się aby móc dodawać komentarze.

W trakcie nieformalnego spotkania Rady Europejskiej w Brukseli (23.05) przywódcy państw UE nie znaleźli porozumienia w sprawie środków koniecznych do osiągnięcia wzrostu gospodarczego w Europie.
więcej...
Unia Europejska zaskarżyła Argentynę przed Światową Organizacją Handlu (WTO), zarzucając krajowi z Ameryki Południowej stosowanie niedozwolonych ograniczeń w imporcie.
więcej...
Fala kryzysu finansowego, która w 2009 roku przelała się ze Stanów Zjednoczonych na kontynent europejski uderzyła w najsłabsze punkty gospodarek państw Unii Europejskiej, pogarszając sytuację w sektorze bankowym i/lub powodując zadłużenie finansów publicznych ponad progi...
więcej...
 AnalizySystemy polityczne  Imigracja  Cywilizacje  Konflikty  Ekologia  Terroryzm  Polityka zagraniczna  Dyplomacja  Emigracja  Separatyzm  Stosunki międzynarodowe 
 GospodarkaWaluty  Ropa naftowa  Sektor bankowy  Giełdy  Rynek pracy  Nieruchomości  Surowce  Gaz ziemny  Media  Technologie  Przemysł samochodowy 
 OrganizacjeNATO  OBWE  OPEC  ONZ  Al-Kaida  G-20  MFW  WNP  ASEAN  WTO 
 PaństwaNiemcy  Francja  Izrael  USA  Wielka Brytania  Indie  Chiny  Rosja  Irlandia  Ukraina  Turcja  Hiszpania  Brazylia  Iran  Sudan  Włochy  Afganistan  Gruzja  Informacje dla wyjeżdżających 
 Po godzinachRecenzje  Film  Wywiady  Książka 
 RegionyUnia Europejska  Bałkany  Afryka  Bliski Wschód  Daleki Wschód  Kaukaz  Azja  Darfur  Krym  Kaszmir 
 StylSavoir vivre 
 Unia EuropejskaSłownik UE  Komisja  Prezydencja  Strefa Euro  Traktat lizboński  Strefa Schengen  Partnerstwo Wschodnie  Europejska Polityka Sąsiedztwa 
Zaloguj sie
         
     
SERWIS SPECJALNY
Dyplomacja_specjalny