Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Podróże Zdjęcia z lodowca Jacobshavn na Grenlandii

Zdjęcia z lodowca Jacobshavn na Grenlandii


03 grudzień 2008
A A A

Na wschodzie widać wyraźnie biały pas lądolodu, zamknięty od zachodu skalnymi garbami. Tam kończy się drugie, co do wielkości, pole lodowe na naszej planecie. Tylko lodowa rzeka Lodowca Jacobshavn przedziera się ku fiordowi. Widziałem lodowce w różnych zlodowaconych regionach Ziemi, ale tak piękne jak tu, można zobaczyć jeszcze tylko w regionie Antarktyki.

Zobacz zdjęcia

Sympatyczna stewardesa Greenlandair prowadzi nas po płycie lotniska w Ilulissat w stronę stojącego w żółtym okręgu dużego, biało-czerwonego helikoptera Sikorsky S-1. Kilka schodków i jesteśmy w jego wnętrzu. Zajmujemy miejsca, oczywiście najchętniej przy oknach, z lewej strony w pojedynczym rzędzie foteli, z prawej w podwójnym. Długie płaty śmigła wygięte ku dołowi zwisają jeszcze nisko nad betonem. Po krótkiej informacji dotyczącej lotu podanej przez stewardesę, pilot włącza silnik.

Płaty wirnika kręcą się powoli, zaczynają się unosić i coraz szybciej wirują nad maszyną. Hałas w kabinie narasta, a helikopter zaczyna trząść się jak galareta. Kiedy silnik osiąga pełną moc, jeszcze przez chwilę pracuje na maksymalnych obrotach i wtedy pilot odrywa go pionowo do góry. Zaczyna obracać się wokół osi najpierw w prawo, potem w lewo, przesuwa się w lewo to znów w prawo, niczym baletnica ćwicząca przed występem. W ten sposób pilot chce pokazać pasażerom możliwości swojej maszyny. Wreszcie unosi ogon do góry i "nosem" nisko zwieszonym szybko rusza do przodu. Tak oto zaczyna się jedna z największych atrakcji turystycznych Grenlandii - lot nad Lodowym Fiordem Jacobshavn, jednego z najbardziej fascynujących zjawisk przyrodniczych naszej planej.

Przelatujemy nad osadą Ilulissat. Kolorowe, drewniane domki, zbudowane na skalnych wygładach urozmaicają surowy pejzaż zachodniego wybrzeża wyspy. Jeszcze skok nad skalnym garbem i jesteśmy nad fiordem. Widok zapierający dech w piersiach. Lecimy nisko nad wielkimi, lodowymi płytami, górami lodowymi rozmaitych kształtów i rozmiarów, drobnym pakiem wypełniającym wolne przestrzenie. Tylko miejscami połyskują granatowo zielonkawe plamki wody. Lód mieni się błękitem, odcieniami zieleni, bielą, czasami widać szare plamy materiału skalnego. Lodowe bryły o grzbietach silnie uszczelinionych są po prostu fragmentami lodowca, które oderwały się od jego czoła i powędrowały w stronę ujścia 45 kilometrowego fiordu- wypełniając całą jego sześciokilometrową szerokość.

Po kilku minutach lotu docieramy do krawędzi czoła lodowca. Lodowa ściana silnie poszarpana, zwieńczona koroną białych, ostrych turni wznosi się 100 metrów ponad wodami fiordu. Przelatujemy dwukrotnie tak nisko, że widzimy ją wznoszącą się ponad nami, groźną, wydaje się nieruchomą, ale przecież będącą w stałym ruchu, żywą, aktywną. Wielki strumień lodowy, który ma swój początek około 500 km na wschód, na wielkiej pokrywie lądolodu grenlandzkiego, płynąc nad znajdującą się pod nim doliną, nabiera tak dużej prędkości, że tutaj, przy krawędzi lodowca osiąga od 22-30 m na dobę, co stawia go w rzędzie najszybciej wędrujących lodowców na Ziemi. Potrafi tak przez miesiąc wsuwać swój jęzor do fiordu, przesuwając jego krawędź o 1000 m do przodu. Wówczas przeciążony pęka, a wielka lodowa płyta zanurzona kilkaset metrów w wodach fiordu dzieli się na liczne lodowe góry, które powoli odpływają w stronę jego ujścia, popychane przez następne, napierające od wschodu. Tak rodzą się największe góry lodowe na półkuli północnej. Ich łączną masę, wyprodukowaną w ciągu jednego dnia, ocenia się na ponad 20 mln ton. Cóż to za potężne zjawisko fascynującej przyrody krain polarnych.

Image
fot. Zdzisław Preisner, Wyższa Szkoła Gospodarki w Bydgoszczy
Helikopter powoli siada na skalnej półce, położonej po północnej stronie lodowca. Pół godziny przerwy na zdjęcia zachwycanie się wspaniałym widokiem silnie spękanego jęzora lodowca. Na wschodzie widać wyraźnie biały pas lądolodu, zamknięty od zachodu skalnymi garbami. Tam kończy się drugie, co do wielkości, pole lodowe na naszej planecie. Tylko lodowa rzeka Lodowca Jacobshavn przedziera się ku fiordowi. Widziałem lodowce w różnych zlodowaconych regionach Ziemi, ale tak piękne jak tu, można zobaczyć jeszcze tylko w regionie Antarktyki.

Czas jednak wracać. Piloci zapraszają do helikoptera. Znowu lecimy, tym razem jeszcze niżej, slalomem pomiędzy lodowymi iglicami, ogromnymi blokami, grzebieniami lodowych turni, przedzielonych szczelinami. U ujścia fiordu, tutaj znacznie płytszego, stłoczone, zakotwiczone o dno, tworzą lodową barierę. Tylko te, częściowo już stopione, przedzierają się ku Zatoce Disko i stamtąd niesione prądami morskimi wędrują daleko na południe, stwarzając poważne zagrożenie dla statków. Helikopter zbliża się do oznaczonego kołem lądowiska na płycie lotniska. Obdarowani certyfikatami, potwierdzającymi udział w tej fascynującej przygodzie i mocno oszołomieni wrażeniami, opuszczamy Sikorsky'ego.

Jedna z najciekawszych atrakcji turystycznych zaliczona.

Zobacz więcej

 

Przeczytaj także:  Arktyka-nowe pole chłodnej rywalizacji?