Inwestea Konsultea Wschod24 Afryka24 Pe24
Tomasz Otłowski: Kryzys roli i pozycji NATO. Wnioski dla Polski Drukuj Email
( 2 głosy)




Tomasz Otłowski   
09.12.2008.
Największym zagrożeniem dla Polski, w wymiarze geopolitycznym, jest faktyczny rozkład Sojuszu Północnoatlantyckiego, czyli sytuacja, w której NATO egzystuje tylko i wyłącznie „siłą rozpędu”, nie będąc już w stanie podjąć – ze względu na sprzeczności interesów poszczególnych członków – żadnego efektywnego działania.
REKLAMA

Wraz z zakończeniem Zimnej Wojny i rozpadem Związku Sowieckiego w 1991 roku zniknęły, ze strategicznego punktu widzenia, wszystkie zasadnicze powody, dla których niemal pół wieku wcześniej powstał Sojusz Północnoatlantycki. NATO nieoczekiwanie znalazło się wówczas w geopolitycznej próżni, którą przez prawie dwie następne dekady próbowano wypełnić, stopniowo zmieniając profil zadaniowy, cele i obszar działania Sojuszu, a także rozszerzając go o kilka państw postkomunistycznych. Pomimo tych działań – co ważne, prowadzonych ad hoc, bez wyraźnej i spójnej strategicznej wizji przyszłości NATO – otoczenie międzynarodowe Sojuszu nie stało się w tym czasie ani bardziej bezpieczne czy stabilniejsze, ani też bardziej przewidywalne. Wręcz przeciwnie, rozwój wydarzeń zarówno w najbliższym geopolitycznym otoczeniu NATO (a więc na obszarze Eurazji i Bliskiego Wschodu), jak i w dalej położonych regionach świata umocnił w ciągu minionych kilkunastu lat elementy chaosu i nieprzewidywalności w relacjach międzynarodowych. Image

Wysiłki, podejmowane przez minione kilkanaście lat na rzecz znalezienia dla Sojuszu Północnoatlantyckiego nowego miejsca w stosunkach międzynarodowych, powiodły się tylko częściowo. NATO udało się z pewnością utrzymać międzynarodowy prestiż i rangę jako organizacji bezpieczeństwa o elitarnym charakterze, co przekładało się na powszechne postrzeganie Paktu jako gwaranta stabilności na obszarze euroatlantyckim. [1] Percepcja taka generowała z kolei dążenie wielu państw Europy Wschodniej, wciąż znajdujących się w „próżni bezpieczeństwa”, do uzyskania członkostwa w Sojuszu. Organizacja zaczęła jednakże coraz bardziej skupiać się na zadaniach i celach, które można określić w skrócie jako „policyjne”: wymuszanie, [2] a następnie pilnowanie pokoju i stabilności na Bałkanach, antyterrorystyczna ochrona szlaków morskich na Morzu Śródziemnym i Atlantyku czy wreszcie operacja afgańska, postrzegana przez dużą część europejskich Sojuszników jako wyłącznie stabilizacyjna. [3]

Z drugiej strony, brak konsensusu wewnątrz NATO co do wizji dalszego rozwoju sprawił, że od zakończenia Zimnej Wojny organizacja ta niewątpliwie przeżywa kryzys tożsamości. [4] Jako wojskowy sojusz obronny, założony w określonej sytuacji geopolitycznej do realizacji określonych celów, NATO poczęło – po zaniku zasadniczej przesłanki swojego bytu – tracić swą wcześniejszą żywotność i zdecydowanie w działaniu. [5] Niekorzystne trendy w środowisku międzynarodowym i trudności w politycznym współdziałaniu między członkami Sojuszu sprawiły, że w NATO nie toczyła się dotąd żadna realna debata na temat nowych zadań i roli Paktu, nie mówiąc już o podjęciu próby zakreślenia strategicznej wizji Sojuszu na najbliższe dekady. [6]

Brak strategii dalszego istnienia i rozwoju Sojuszu, narastające wraz z upływem czasu rozbieżności (a niekiedy wręcz sprzeczności) interesów jego poszczególnych członków i postępujące przez wiele ostatnich lat cięcia w ich budżetach obronnych sprawiają, że Pakt zaczyna tracić na znaczeniu jako efektywna siła polityczno-militarna. [7] Pierwszymi niepokojącymi symptomami takiego skrajnie niekorzystnego scenariusza mogą być problemy Sojuszu ze skutecznym prowadzeniem misji afgańskiej i zaskakująco bierna polityczna reakcja na agresję Rosji wobec Gruzji. Tymczasem organizacja międzynarodowa o tak specjalistycznym profilu, jakim jest pakt obronny, musi nieustannie przedstawiać wobec swego otoczenia jedność zachowań i wypowiedzi, realną siłę militarną (mierzoną zarówno liczebnością żołnierzy i sprzętu, jak i wielkością budżetów obronnych państw członkowskich), a także w razie potrzeby zdecydowanie, stanowczość i szybkość działania. W przeciwnym razie wiarygodność sojuszu obronnego i jego reputacja kurczą się, prowokując kolejnych agresywnych adwersarzy do kroków mających na celu „sprawdzenie” zdolności paktu do realnych działań i szukania granic jego tolerancji dla brutalnych zachowań w środowisku międzynarodowym. Taki był właśnie – w wymiarze geopolitycznym – zamysł Rosji, kiedy rozpoczynała agresję przeciwko Gruzji. Trudno oprzeć się wrażeniu, że to „sprawdzanie” NATO przez Kreml zakończyło się całkowitą polityczną i prestiżową porażką Sojuszu Północnoatlantyckiego. [8]

Na słabnięcie pozycji NATO ma także wpływ pojawienie się kilku nowych trendów i procesów w środowisku międzynarodowym, z których najważniejszym – z perspektywy Sojuszu Północnoatlantyckiego – jest postępujące zmniejszanie się pozycji Stanów Zjednoczonych jako globalnego supermocarstwa. Zjawisko to, mające szereg różnych przyczyn, [9] pociąga za sobą z kolei powstanie lub przyspieszenie szeregu innych procesów geopolitycznych, tak w skali globu, jak i poszczególnych jego regionów. Wśród nich można wymienić m.in. wzrost międzynarodowej pozycji Rosji, wzmocnienie strategicznego znaczenia i potencjału wielu regionalnych aktorów sceny międzynarodowej (np. Indie, Brazylia, Iran) oraz rosnącą potęgę gospodarczą (a co za tym idzie także i geopolityczną) Chin. [10]

Bardzo niepokojącym zjawiskiem jest również, postępujący w szybkim tempie, powrót do prymatu czynnika narodowego w polityce międzynarodowej wielu państw, zwłaszcza w Europie. [11] Tendencja ta – o ile nie zostanie zahamowana – grozi powrotem do znanej z XIX wieku formuły stosunków międzynarodowych w Europie, określanej mianem „koncertu mocarstw”. Z perspektywy interesu narodowego Polski najdobitniejszym (i jednocześnie najgroźniejszym) przykładem takiej postawy państw europejskich było porozumienie niemiecko-rosyjskie w sprawie budowy tzw. „Gazociągu Północnego” – podejmując decyzję w tej kwestii, władze Niemiec kierowały się wyłącznie interesem swego kraju, bez oglądania się na interesy swoich partnerów i sojuszników z UE oraz NATO. [12] Warto w tym miejscu zauważyć, że część ekspertów uznaje obecny powrót do tradycyjnej „gry interesów” między państwami europejskimi za całkowicie naturalny i zgodny z naturą rzeczy na Starym Kontynencie. [13]

Sześć dekad temu Sojusz Północnoatlantycki został powołany do życia jako wspólnota państw demokratycznego Zachodu, spajanych nie tylko wspólnymi fundamentami ideowo-politycznymi, ale także jednolicie postrzeganym i wspólnym dla wszystkich zagrożeniem, jakim był wówczas sowiecki Wschód. Choć tamto zagrożenie już nie istnieje, nie oznacza to, że Zachód nie stoi dziś wobec innych niebezpieczeństw i wyzwań. Z perspektywy strategicznej – w ujęciu obiektywnym – do najważniejszych z nich należy zaliczyć:

  1. narastającą agresywność międzynarodowej polityki Rosji. Moskwa nigdy faktycznie nie przestała postrzegać Sojuszu Północnoatlantyckiego (a szerzej – Zachodu) jako swego głównego geopolitycznego rywala. Pomimo formalnie dobrej i bliskiej współpracy z NATO, Rosja traktowała Sojusz jako zasadnicze zagrożenie dla swojej pozycji na obszarze Eurazji. [14]
  2. radykalną, wojowniczą i nietolerancyjną wizję islamu, o jawnie antyzachodnim obliczu, prezentowaną i propagowaną przez ekstremistyczne ugrupowania muzułmańskie, sięgające w swych działaniach po terroryzm, jako podstawową metodę walki. Ideologia ta stopniowo, lecz zauważalnie, wkracza w wielu krajach (Indonezja, Pakistan, Egipt) na poziom władz lokalnych oraz parlamentów, radykalizując tradycyjnie antyzachodnie myślenie elit politycznych. W ujęciu geograficznym, dla NATO zagrożenie to pochodzi zarówno z zewnątrz (region Bliskiego i Środkowego Wschodu, Azji Południowo-Wschodniej, Afryki Północnej), jak i z wewnątrz – ze strony coraz liczniejszych i coraz bardziej aktywnych wspólnot muzułmańskich, żyjących w państwach Zachodu. [15]
  3. rozprzestrzenianie się technologii nuklearnych, oznaczające de facto perspektywę militarnej nuklearyzacji szeregu państw, w tym takich, które prezentują radykalną postawę wobec systemu międzynarodowego oraz antyamerykańskie lub wręcz antyzachodnie nastawienie w swej polityce zagranicznej (np. Iran, Korea Północna). Pochodną tego zagrożenia jest groźba rozprzestrzenienia się technologii rakietowych, w tym zwłaszcza w zakresie konstrukcji i uzbrajania rakiet balistycznych;
  4. narastające ryzyko masowych i niekontrolowanych migracji do Europy ludności z regionów peryferyjnych wobec obszaru traktatowego Sojuszu (Afryka, Bliski Wschód), wywołanych przez zmiany klimatyczne, przeludnienie i konflikty.


Przedstawione powyżej zagrożenia nie są jednolicie postrzegane, a nawet akceptowane, przez wszystkich członków NATO. Katalog ten można zresztą rozszerzyć o kilka jeszcze istotnych zagrożeń o bardziej ograniczonym geograficznie i tematycznie zakresie, jak choćby kwestia bezpieczeństwa energetycznego (promowana m.in. przez Polskę), która była już wstępnie omawiana w NATO. [16] Nie zmienia to jednak faktu, że w wymiarze długookresowym (kilku najbliższych dekad) to właśnie te cztery zarysowane wyżej zagrożenia będą mieć największe znaczenie dla funkcjonowania NATO.

Różnice pomiędzy poszczególnymi państwami członkowskimi Sojuszu w percepcji rzeczywistości międzynarodowej – pogłębione po rozłamie, jaki dokonał się we wspólnocie transatlantyckiej w kwestii irackiej w 2003 roku – sprawiają jednak, że trudno przyjąć dziś wspólny dla wszystkich sojuszników katalog strategicznych, długookresowych zagrożeń dla ich bezpieczeństwa. Wydaje się jednak, że powyższe zagrożenia są w dłuższej perspektywie czasowej w obiektywnym sensie wspólne dla wszystkich obecnych członków NATO, a szerzej także dla wszystkich państw zachodnich.

Stworzenie jednolitego i uznanego przez wszystkich sojuszników katalogu zagrożeń, przeciwko którym istnieje i działa NATO, jest tymczasem podstawowym warunkiem skuteczności trwania sojuszu jako efektywnej struktury międzynarodowej. Przyszła strategia sojusznicza musi również jasno i czytelnie odpowiedzieć na pytanie o granice rozszerzania NATO, a co za tym idzie także o takie kwestie, jak struktura Paktu, sposoby podejmowania decyzji itd. W tym kontekście nie można zapominać o geograficznych ograniczeniach funkcjonowania Sojuszu, a w szczególności o kwestii efektywności ew. podejmowania przezeń działań militarnych w myśl Art. V. Wielu ekspertów i wojskowych już dziś wskazuje na poważne logistyczne i operacyjne problemy sił sojuszniczych w skutecznej realizacji mandatu wynikającego z Art. V wobec takich państw, jak Litwa, Łotwa czy Estonia. [17]

Ostatnie kilkanaście lat to dramatyczne poszukiwanie przez Sojusz jego miejsca w postzimnowojennej rzeczywistości. To właśnie w ramach tych poszukiwań NATO dokonało bezprecedensowego wyjścia poza swój obszar traktatowy, angażując się w takich regionach świata jak Bałkany, Bliski i Środkowy Wschód czy Afryka Wschodnia. [18] Działania te nie były jednak, jak wspomniano wyżej, rezultatem przemyślanej i konsekwentnie realizowanej strategii, lecz raczej potrzebą chwili i chęcią wykazania, że NATO jest jednak potrzebne i przydatne. [19] W tym sensie, paradoksalnie, powrót Rosji do mocarstwowej, agresywnej polityki na arenie międzynarodowej – czego ostatecznym i niepodważalnym dowodem była rosyjska agresja przeciwko Gruzji latem tego roku – stanowi dla NATO szansę na odzyskanie spójności i wyrazistości celów, misji i charakteru jego działania w środowisku międzynarodowym Eurazji. [20] Sojusz Północnoatlantycki stoi obecnie – bodajże po raz pierwszy od zakończenia Zimnej Wojny – przed możliwością ponownej wewnętrznej konsolidacji wobec „nowego–starego” wroga. Zasadniczym pytaniem pozostaje jedynie, czy wszyscy członkowie NATO będą skłonni jednakowo oceniać obecną sytuację geopolityczną i uznać, że działania Moskwy stanowią faktyczne zagrożenie dla sojuszników. Reakcje wielu najważniejszych europejskich członków Sojuszu na wydarzenia wokół Gruzji nie napawają tu zbytnim optymizmem. [21]

Wnioski dla Polski

Największym zagrożeniem dla Polski, w wymiarze geopolitycznym, jest faktyczny rozkład Sojuszu Północnoatlantyckiego, czyli sytuacja, w której NATO egzystuje tylko i wyłącznie „siłą rozpędu”, faktycznie nie będąc już w stanie podjąć – ze względu na sprzeczności interesów poszczególnych członków – żadnego efektywnego działania nie tylko w wymiarze militarnym, ale nawet politycznym.

Część polskich elit politycznych już kilka lat temu przyjęła strategię działania w polityce międzynarodowej bazującą na przeświadczeniu, że NATO w dotychczasowym kształcie zmierza ku upadkowi, a Polska zmuszona jest poszukiwać dodatkowych elementów umacniających dotychczasowe gwarancje. Chłodna i rzeczowa, pozbawiona emocji i pobożnych życzeń, analiza sytuacji geopolitycznej w i wokół NATO każe uważnie pochylić się nad tym założeniem. Co ciekawe, optyka taka ustawia Polskę w tradycyjnym XX-wiecznym schemacie geopolitycznym, w którym poszukujemy gwarancji dla naszego bezpieczeństwa przede wszystkim u odległych protektorów (w latach 30-tych były to Francja i Wielka Brytania, obecnie – USA). W układzie takim słabnące NATO z definicji spełnia rolę drugorzędną, jako uzupełnienie bilateralnych sojuszy obronnych, nie zaś podstawa naszego bezpieczeństwa narodowego.

Brak zdecydowanej reakcji dyplomatycznej ze strony Sojuszu na dramatyczne wydarzenia z sierpnia tego roku na Kaukazie, a zwłaszcza brak zgodności Sojuszników w ocenie tych wydarzeń, mogą stanowić dowód na zasadność tezy o postępującej słabości Paktu i spadku jego roli jako gwaranta bezpieczeństwa RP. Z perspektywy Polski nie jest ważne, czy w razie militarnego zagrożenia dla jej bezpieczeństwa Sojusz pośpieszy z pomocą (należy bowiem zakładać, że tak się ostatecznie stanie), lecz jak szybko to nastąpi. Czynnik czasu jest tu kluczowy, zwłaszcza w kontekście geomorfologicznego ukształtowania powierzchni Polski. [22] Dodatkowym, niepokojącym faktem jest brak w Sojuszu zaktualizowanych planów ew. militarnego wsparcia Polski w wypadku agresji Rosji na nasz kraj. [23]

Wydaje się, iż w obecnych uwarunkowaniach międzynarodowych Polska powinna prowadzić działania na rzecz wzmocnienia gwarancji swego bezpieczeństwa w oparciu o dwutorową strategię. Z jednej strony musimy dążyć do „reanimacji” Sojuszu Północnoatlantyckiego, jako mimo wszystko realnego mechanizmu konsultacji i współpracy w zakresie bezpieczeństwa. Otwarty powrót Rosji do jej tradycyjnej historycznej roli agresywnego i asertywnego mocarstwa może ułatwić starania Polski i wielu innych członków Sojuszu na rzecz zahamowania procesu rozkładu NATO. Należy mieć nadzieję, że wybór Baracka Obamy na prezydenta USA również ułatwi i wspomoże te wysiłki. Rewitalizacja Sojuszu, jeśli ma być realna i skuteczna, nie może jednak ograniczać się tylko i wyłącznie do kontynuacji (czy wręcz przyspieszenia) procesu rozszerzania paktu o nowych członków, zwłaszcza z Europy Wschodniej. Ważniejsze jest skupienie się na opracowaniu kompleksowej strategii działania NATO, wraz z katalogiem zagrożeń dla jego członków, szczegółowymi planami operacyjnymi oraz programem systematycznego zwiększania budżetów obronnych członków paktu.

Z drugiej jednak strony Polska musi również zabiegać o utrzymanie i dalsze umacnianie strategicznego partnerstwa ze Stanami Zjednoczonymi, które wciąż – pomimo postępującego procesu zmiany ich statusu międzynarodowego – zachowają w dającej się przewidzieć perspektywie czasowej pozycję dominującego podmiotu geopolitycznego wspólnoty demokratycznych państw Zachodu. Tu wyniki ostatnich wyborów prezydenckich w USA stanowią jednak niewiadomą; trudno obecnie wyrokować, jaka będzie polityka nowej amerykańskiej administracji wobec kwestii relacji transatlantyckich, stosunków z krajami „nowej Europy”, a zwłaszcza z Rosją.


Ze swej strony Warszawa powinna dążyć za wszelką cenę do utrzymania i ratyfikowania przez obie strony zawartego latem br. porozumienia o dyslokacji na terytorium RP elementów systemu Missile Defense. W ujęciu geopolitycznym, powstanie instalacji MD zwiąże w sposób bezpośredni bezpieczeństwo Polski z bezpieczeństwem narodowym Stanów Zjednoczonych, stając się najtwardszą z możliwych (w dającej się przewidzieć przyszłości) gwarancją bezpieczeństwa dla naszego kraju.

Przypisy:
[1] “The future of the NATO Alliance”, “Stratfor”, 23 stycznia 2008 roku.
[2] Określenie “wymuszenie pokoju” na politykę NATO wobec konfliktów bałkańskich jest trochę na wyrost. Krwawe konflikty w Chorwacji oraz Bośni i Hercegowinie zostały zakończone głównie dzięki interwencji dyplomatycznej, zaś bezprecedensowa operacja Sojuszu przeciwko Nowej Jugosławii w 1999 roku, mająca na celu zmuszenie Belgradu do zaprzestania czystek w Kosowie, prowadzona była wyłącznie z powietrza, i to – co ważne – głównie przez siły amerykańskie.
[3] Taka percepcja misji ISAF przekłada się bezpośrednio na nałożenie kontyngentom wielu państw NATO-wskich niezwykle restrykcyjnych rules of engagement, faktycznie wiążących im ręce w obliczu rosnącej aktywności i efektywności działań Talibów.
[4] Charles Krauthammer, ”NATO Meows”, „RealClearPolitics”, 22 sierpnia 2008 roku.
[5] “The future of the NATO Alliance”, “Stratfor”, 23 stycznia 2008 roku.
[6] Victor D. Hanson, ”Farewell, NATO”, “National Review Online”, 28 sierpnia 2008 roku.
[7] Ibidem.
[8] Charles Krauthammer, op. cit. Patrz także: “Inaction speaks louder than fierce words”, “The Independent”, 20 sierpnia 2008 roku.
[9] Samuel R. Berger i Eric P. Schwartz, „America’s eroding global leadership”, „The Boston Globe”, 5 września 2007 roku oraz Fareed Zakaria, „The future of American power”, “Foreign Affaires”, maj/czerwiec 2008 roku. Szerzej na temat wpływu osłabienia pozycji USA na sytuację strategiczną na świecie patrz: Tomasz Otłowski, „Kryzys pozycji Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej jako globalnego hegemona. Wnioski dla Polski”, kwartalnik „Studia Międzynarodowe”, tom 3 (1-4) 2007, Wyższa Szkoła Handlowa w Radomiu, 2008.
[10] Na temat roli i pozycji Chin patrz: „Chiny – supermocarstwo XXI wieku?”, raport Fundacji Amicus Europae, lipiec 2008 roku.
[11] George Friedman, ”2008 and the return of the Nation-State”, “Stratfor”, 27 października 2008 roku.
[12] Vladimir Socor, “Germany, Russia bypassing others with Nord Stream project”, “Eurasia Daily Monitor”, The Jamestown Foundation, 9 czerwca 2008 roku.
[13] George Friedman, ”2008 and the return of the Nation-State”, “Stratfor”, 27 października 2008 roku.
[14] George Friedman, ”Russia’s Great-Power strategy”, „Stratfor”, 14 lutego 2008 roku.
[15] ”Two years of war”, „Stratfor”, 9 września 2003 roku.
[16] „NATO będzie chronić rurociągi?”, Serwis PAP, 29 czerwca 2007 roku.
[17] “The NATO membership dilemma”, “Stratfor”, 18 sierpnia 2008 roku.
[18] ”NATO joins Somalia anti-piracy operation”, Reuters, 9 października 2008 roku.
[19] George Friedman, ”The Russo-Georgian war and the balance of power”, „Stratfor”, 12 sierpnia 2008 roku.
[20] Ibidem.
[21] “Inaction speaks louder than fierce words”, “The Independent”, 20 sierpnia 2008 roku.
[22] “The NATO membership dilemma”, “Stratfor”, 18 sierpnia 2008 roku.
[23] Wojciech Lorenz „NATO nie ma planu obrony Polski”, „Rzeczpospolita”, 8 października 2008 roku. Zasadniczym powodem nieistnienia takiego planu jest „brak woli politycznej” na łonie NATO, spowodowany usilnym dążeniem do „nie prowokowania” Rosji.

Tekst ukazał się pierwotnie w „Komentarzu Międzynarodowym Pułaskiego”. Przedruk za zgodą autora i Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego.

Drukuj Email
 
Nie zgodziłbym się ze stwierdzeniem, że Z perspektywy Polski nie jest ważne, czy w razie militarnego zagrożenia dla jej bezpieczeństwa Sojusz pośpieszy z pomocą (należy bowiem zakładać, że tak się ostatecznie stanie), lecz jak szybko to nastąpi. Czynnik czasu jest tu kluczowy, zwłaszcza w kontekście geomorfologicznego ukształtowania powierzchni Polski. [22] Dodatkowym, niepokojącym faktem jest brak w Sojuszu zaktualizowanych planów ew. militarnego wsparcia Polski w wypadku agresji Rosji na nasz kraj. [23] Polska jako jedyny z niewielu krajów jeszcze podtrzymuje opracowywanie plany w razie "w". Czas jego opracowania został przedłużony z 1 roku bodajże do 2/3 lat. Faktem jest, że nie pada nazwa Rosja, lecz jedynie "z kierunku północnego lub wschodniego".
Sahul, 2008/12/13 09:57
Dodaj swój komentarz do tego artykułu...
Imię (wymagane)
Komentarz
Zaloguj lub zarejestruj się aby móc dodawać komentarze.

Jednostki Wojska Polskiego będą realizować szereg zadań w czasie Mistrzostw Europy w Piłće Nożnej Euro 2012.
więcej...
Kancelaria Premiera zaprzecza informacjom opublikowanym w niedzielnym wydaniu La Repubblica. Zgodnie z doniesieniami dziennika, podczas nieoficjalnego spotkania Mario Montiego z przedstawicielką związków zawodowych Susanną Camusso, przełamany został impas w rozmowach nad planowaną reformą...
więcej...
Nie bez przyczyny Zbigniew Brzeziński w swej „Wielkiej szachownicy” obok Niemiec, Francji i Rosji umieścił właśnie Chiny i Indie jako państwa prowadzące wielowymiarową politykę. Chiński tygrys i indyjski słoń śmiało wyrażają swoje cele. Czy możliwa jest zatem współpraca między...
więcej...
 AnalizySystemy polityczne  Imigracja  Cywilizacje  Konflikty  Ekologia  Terroryzm  Polityka zagraniczna  Dyplomacja  Emigracja  Separatyzm  Stosunki międzynarodowe 
 GospodarkaWaluty  Ropa naftowa  Sektor bankowy  Giełdy  Rynek pracy  Nieruchomości  Surowce  Gaz ziemny  Media  Technologie  Przemysł samochodowy 
 OrganizacjeNATO  OBWE  OPEC  ONZ  Al-Kaida  G-20  MFW  WNP  ASEAN  WTO 
 PaństwaNiemcy  Francja  Izrael  USA  Wielka Brytania  Indie  Chiny  Rosja  Irlandia  Ukraina  Turcja  Hiszpania  Brazylia  Iran  Sudan  Włochy  Afganistan  Gruzja  Informacje dla wyjeżdżających 
 Po godzinachRecenzje  Film  Wywiady  Książka 
 RegionyUnia Europejska  Bałkany  Afryka  Bliski Wschód  Daleki Wschód  Kaukaz  Azja  Darfur  Krym  Kaszmir 
 StylSavoir vivre 
 Unia EuropejskaSłownik UE  Komisja  Prezydencja  Strefa Euro  Traktat lizboński  Strefa Schengen  Partnerstwo Wschodnie  Europejska Polityka Sąsiedztwa 
Zaloguj sie
         
     
SERWIS SPECJALNY
Dyplomacja_specjalny