|
Rok 2008 był końcem długiej hossy na rynkach wschodzących. W minionym roku indeks MSCI Emerging Markets stracił na wartości 51%, po pięciu kolejnych latach imponującego wzrostu, kiedy urósł aż 400%. W ciągu tych pięciu lat niektóre regiony radziły sobie jeszcze lepiej: BRIC i indeksy rynków Ameryki Łacińskiej zyskały aż 700%, a rynki wschodnioeuropejskie – 500%. REKLAMA
Strona 1 z 2 Ostatnie spadki można częściowo przypisać regule cykliczności koniunktury giełdowej, według której okresy hossy występują na przemian z okresami bessy. Należy pamiętać, że byki na giełdzie rządzą dłużej niż niedźwiedzie, a w okresie hossy wzrosty są większe niż spadki w czasie bessy. Od 1987 r., kiedy wystartowaliśmy z pierwszym funduszem rynków wschodzących, byki i niedźwiedzie zmieniały się miejscami już dziewięć razy. Przeciętny okres bessy trwał sześć miesięcy, natomiast przeciętny okres hossy – 22 miesiące. W czasie bessy rynki traciły średnio 32%, zaś w czasie hossy zyskiwały średnio 113%. Oczekujemy, że w nadchodzących dekadach taki schemat się utrzyma.
Globalny kryzys finansowy Na światowych rynkach finansowych panowała w tym roku zmienność, jakiej nie notowano od lat 30. Ostatnia poważna bessa wzięła swój początek w Azji w 1997 r., kryzys z 2008 r. miał jednak swoje źródło w Stanach Zjednoczonych. Momentem decydującym w 2008 r. było załamanie wysoko w lewarowanej struktury hipotek typu subprime. Spowodowało to panikę na światowych rynkach finansowych. Nadzwyczaj wysoka awersja do ryzyka doprowadziła do wyczerpania płynności finansowej, pogorszenia warunków kredytowych, problemów spółek opierających swoją działalność na transakcjach wysoko lewarowanych, upadku kilku wielkich instytucji finansowych w USA i Europie, a także dużej zmienności na światowych rynkach wschodzących.
Waluty W ciągu roku waluty rynków wschodzących osłabiły się względem dolara amerykańskiego w wyniku olbrzymiego wzięcia, jakim cieszyły się dolar i amerykańskie instrumenty skarbowe. Inwestorzy szukali „bezpiecznych przystani”, a obligacje skarbowe rządu USA uznano za najbezpieczniejsze ze wszystkich. Amerykańskie firmy stanęły w obliczu braku płynności i zaczęły wyprzedawać aktywa za granicą, transferując z powrotem uzyskane środki. Dewaluacja na rynkach wschodzących różni się jednak od kryzysów walutowych z lat 1980-tych i 1990-tych. W tamtych czasach na waluty rynków wschodzących wpływały problemy o charakterze fundamentalnym, takie jak deficyt płatności, nadmierne zadłużenie, słabo rozwinięte systemy bankowe i obciążenie kredytami dolarowymi. Fundamenty gospodarki amerykańskiej były wówczas bardzo mocne. Obecnie sytuacja jest odwrotna, a osłabienie walut rynków wschodzących było spowodowane masowym wykupem dolara przez inwestorów na całym świecie. Dzięki wyższej stopie zwrotu z kapitału i lepszym perspektywom wzrostu rynki wschodzące powinny jednak w końcu przyciągnąć kapitał.
Interwencja rządu Uznawszy powagę kryzysu kredytowego, wszystkie ważniejsze banki centralne na rynkach rozwiniętych i wschodzących przeprowadziły bezprecedensową skoordynowaną akcję globalnego cięcia stóp procentowych. W ślad za nią poszły działania fiskalne rządów i banków centralnych na rynkach rozwiniętych i wschodzących mające na celu ożywienie gospodarki i rozluźnienie polityki monetarnej. Jak do tej pory rządy na całym świcie zadeklarowały przeznaczenie ponad 1 bln dolarów na pobudzenie gospodarek w takich krajach, jak: Chiny, USA, Niemcy, Wielka Brytania, Tajwan, Hiszpania, Japonia, Południowa Korea, Rosja, Francja, Australia, Hong Kong, Singapur i Malezja. Największa różnica między obecną sytuacją a wielkim kryzysem z lat 1930-tych polega na wcześniejszej i szybszej
Nowe rynki wschodzące (frontier markets) Źródłem atrakcyjnych perspektyw inwestycyjnych są także tzw. nowe rynki wschodzące. Są to kraje znajdujące się w dolnych rejonach spektrum rozwoju gospodarczego. Są zazwyczaj mniejsze i słabiej rozwinięte niż inne rynki wschodzące, ale charakteryzują się silnym potencjałem wzrostu i mogą niebawem dołączyć do grona rynków wschodzących. Kraje te są obecnie w tym miejscu, w którym wiele rynków wschodzących było 20 lat temu, gdy powstawał nasz pierwszy fundusz typu emerging markets. Rynki te stwarzają atrakcyjne perspektywy inwestycyjne, dając inwestorom możliwość inwestowania w młodsze pokolenie rynków wschodzących. Na nowych rynkach wschodzących widać coraz wyraźniej cechy, dzięki którym rynki wschodzące były tak fascynującym polem działania dla inwestorów. Do cech tych zalicza się: pozytywne trendy ekonomiczne, takie jak wysoki wzrost, wysoki potencjał rozwoju rynku kapitałowego oraz obecność atrakcyjnie wycenianych spółek.
Spółki o niskim poziomie kapitalizacji Innym interesującym obszarem są spółki o niskim poziomie kapitalizacji działające na rynkach wschodzących, które mogą przynieść pokaźny zwrot z kapitału, awansując do kategorii dużych spółek o ugruntowanej pozycji. Wczesne rozpoznanie takich spółek i ulokowanie w nich środków na dłuższy okres może okazać się bardzo opłacalne. Wiele rynków wschodzących charakteryzuje się szybkim wzrostem PKB, nadwyżką handlową, dużymi rezerwami walutowymi oraz dużym zapotrzebowaniem na inwestycje połączonym z wysokim popytem wewnętrznym, czyli środowiskiem sprzyjającym rozwojowi dobrze zarządzanych spółek o niskim poziomie kapitalizacji.
|