Inwestea Konsultea Wschod24 Afryka24 Pe24
Strona główna
Daniel Uszycki: Czy Ameryka mięknie? Drukuj Email
( 2 głosy)




Daniel Uszycki   
24.02.2009.
Jeszcze przed ogłoszeniem wyników wyborów prezydenckich w USA, powszechnie wiadome było, że zwycięstwo demokraty przyniesie odwrót od hegemonicznej polityki G. W. Busha. Pytanie jednak czy obecny prezydent nie popadł ze skrajności w skrajność?
REKLAMA

Choć oficjalne zaprzysiężenie nowej głowy państwa, Baracka Husseina Obamy miało miejsce 20 stycznia 2009 roku, to rezultat znany był dużo wcześniej bo od wyborów 4 listopada ubiegłego roku. Demokratyczny kandydat chciał skoncentrować się na kwestiach gospodarczych, osuwając nieco w cień wielkie mocarstwowe projekty, pokroju wojny w  Iraku czy Afganistanu. Część badaczy wskazuje, że na korzyść tego kandydata przemawiał pogłębiający się w Ameryce kryzys i potrzeba poczynienia zdecydowanych kroków by mu przeciwdziałać. Istnieje też teoria spiskowa, mówiąca o tym, że wojna między Rosją a Gruzją była wywołana przez służby amerykańskie, po to żeby wzmocnić pozycję republikańskiego „jastrzębia”, Johna McCaina. Konflikt nie trwał jednak wystarczająco długo i ostatecznie przewagę wypracował pierwszy czarnoskóry kandydat.

Już w pierwszym dniu po zaprzysiężeniu Obama przystąpił do wypełniania swoich wyborczych obietnic. Najbardziej medialna była decyzja o zamknięciu w ciągu roku owianego złą sławą więzienia w Guantanamo Bay oraz wstrzymanie procesów jego więźniów. Obama wydał również nakaz zlikwidowania więzień CIA w innych krajach.

Nowy prezydent odniósł się też do zapowiadanego jeszcze w czasie kampanii wyborczej wycofania z Iraku w ciągu 16 miesięcy, stwierdzając, że termin ten jest jak najbardziej możliwy. Następną, szybko poruszoną kwestią była sytuacja na Bliskim Wschodzie, a zwłaszcza konflikt izraelsko-palestyński. Demokrata zobowiązał się do mianowania wysłannika, który reprezentowałby jego osobę i obserwowałby sytuację w tym rejonie.

Oczywiście do tych posunięć nowego prezydenta nie można mieć większych zastrzeżeń, zwłaszcza, że zapowiadane były one od dawna, jeszcze w czasie kampanii wyborczej. Chciałem się natomiast skupić na drugiej stronie medalu, tzn. na postawie Obamy wobec tarczy antyrakietowej i ostatnich wydarzeń w Pakistanie.

Jeszcze przed wyborami demokrata obiecywał nie przerywać instalacji elementów systemu obrony przeciwrakietowej w Europie Środkowej, jeśli potwierdzi się jego skuteczność. Później, w czasie międzynarodowej konferencji o bezpieczeństwie w Monachium na początku lutego wiceprezydent USA Joe Biden, powtórzył to stanowisko, dodając jednak warunek „racjonalności ekonomicznej” projektu. Kolejna ewolucja widoczna była w wypowiedzi sekretarza obrony Roberta Gatesa, który na nieoficjalnym szczycie NATO w Krakowie, stwierdził, że administracja Obamy nie wie jeszcze, co stanie się z tarczą. Podkreślił natomaist, że w tej chwili priorytetami dla Waszyngtonu są kwestie gospodarcze oraz sytuacja w Afganistanie i Iraku.

Coraz silniejsze są jednak głosy, że nowa administracja waha się w tej istotnej sprawie, z powodu zdecydowanej postawy Rosji. Ta od dawna zresztą była projektowi przeciwna. Niemniej jednak Bush, choć podejmował się działań zmierzających do uspokojenia naszego wschodniego sąsiada, nigdy nie zwątpił w celowość przedsięwzięcia i nie zawahał się w dążeniach do jego realizacji. Jakiekolwiek ustępstwa wobec byłego supermocarstwa były z góry wykluczane. Tłumaczono iż, Stany nie mogą dopuścić do pozostawieniem obu zainteresowanych państw na łaskę potężniejszego sąsiada. Można powątpiewać w prawdziwość takiej argumentacji. Przypuszczalne, prawdziwe przesłanki czystej realpolitik, czyli niedopuszczenie Rosji do odnowienia swojej strefy wpływów, ciągle stanowią jednak dla Polski korzystniejsze stanowisko. Niestety tej stanowczości wyraźnie brakuje nowemu prezydentowi. Przyjęcie tak niejasnego stanowisko odnośnie tarczy traktuje się jako ustępstwo wobec pogróżek Rosji o rozmieszczeniu rakiet Iskander w rejonie kalingradzkim.

Jako pocieszenie można odbierać opinię, jaką wyraził amerykański ekspert Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS) Andrew Kuchins w analizie agencji Associated Press, stwierdzając, że „nawet jeśli nie będzie tarczy, USA nie zostawią Polski ani Czech”. Podkreślił on znaczenie zacieśniającej się przyjaźni z tymi krajami - zwłaszcza w kontekście ich udziału w operacjach w Iraku i Afganistanie. Dodał też, że Waszyngton wypełni swoje zobowiązania, tzn. szerszą wymianę naukową z Pragą i pomoc w modernizacji Armii dla Warszawy.

Drugi, palący problem nowej administracji to kwestia Pakistanu. Państwo to jest niezwykle istotne dla Waszyngtonu, po pierwsze jako sąsiad pogrążonego w wojnie Afganistanu, a po drugie jako mocarstwo nuklearne - będące zresztą w nienajlepszych stosunkach z Indiami, również posiadającymi potencjał atomowy. Szczególnie w kontekście walki z afgańskimi talibami istotna jest sojusznicza rola Islamabadu. Niestety poziom współpracy między krajami nie należy do łatwych i daleko mu do sojuszników pokroju Wielkiej Brytanii czy choćby Polski. O ile do tej pory można było mówić o trudnościach w komunikacji, o tyle od 16 lutego bieżącego roku, z pewnością mamy do czynienia z czymś więcej. Tego dnia rząd pakistański oficjalnie zawarł umowę z talibami z regionu Swat, w której zgodził się na wprowadzenie prawa koranicznego nie tylko w tym rejonie ale także na całym obszarze Malakandu stanowiącego 1/3 terytoriów granicznych z Afganistanem.

Choć rząd nie może tego powiedzieć, w praktyce oznacza to kapitulację Islamabadu wobec tamtejszych talibów dowodzonych przez mułłę Fazlullaha, nazywanego mułłą "Radio" (założyciel rozgłośni radiowej, która transmituje jego kazania wzywające do świętej wojny). Istotne jest, że de facto ze zbuntowanymi oddziałami nie było w stanie poradzić sobie regularne wojsko. Klęska militarna przerodziła się w spektakularną porażkę Pakistanu ale i Stanów Zjednoczonych. W tym momencie talibowie, z którymi prowadzona jest już od długiego czasu walka w sąsiednim Afganistanie, uzyskali swoją oazę spokoju, gdzie mogą się gromadzić, przygotowywać do akcji zbrojnych i terrorystycznych oraz skąd mogą dowodzić operacjami w innych rejonach.

Abstrahując od szkodliwej polityki społecznej, którą zaczęto wprowadzać, jak np. zakaz uczęszczania do szkół dla dziewczynek, ma to ogromne znaczenie w wymiarze strategicznym. Do kwestii schronienia dla talibów w tym rejonie dochodzi jeszcze bezpieczeństwo konwojów. Z Pakistanu transportowanych jest do Afganistanu około 80 proc. zaopatrzenia dla wojsk USA i NATO, w tym 40 proc. potrzebnych wojsku paliw. Sytuacja jest o tyle skomplikowana, że Islamabad niesłychanie zaciekle strzeże swojej suwerenności, również w miejscach, gdzie utracił on realną kontrolę nad swym terytorium. Sytuacja jest poważna do tego stopnia, że w przypadku mających miejsce w przeszłości akcji na pograniczu, siły Ameryki były traktowane jako wróg, a bojowe samoloty spotykały się z ostrzałem pakistańskiej obrony przeciwlotniczej.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nowa administracja nie poczyniła żadnych kroków korygujących stanowisko Islamabadu, od momentu podpisania brzemiennego w skutki rozejmu. Co prawda, choć praktyczna obecność talibów w tym rejonie miała miejsce już dawniej, teraz jednak strategiczny sojusznik Stanów Zjednoczonych oficjalnie zgodził się na ten fakt, przyznając im pełną swobodę.

Przechodząc już do podsumowania, należy zastanowić się, czy zapowiadany zwrot w polityce międzynarodowej 44-ego prezydenta Ameryki, nie jest zbyt drastyczny i nie przyniesie on negatywnych skutków. Oczywiście w dobie pogłębiającego i rozprzestrzeniającego się kryzysu, wymagana jest należyta temu zjawisku uwaga, nie można jednak zapomnieć o innych ważkich kwestiach. Postawa Pakistanu może wszakże pogrzebać wieloletnie działania w sąsiednim Afganistanie, a sprawa tarczy może jeszcze bardziej rozbudzić mocarstwowe ambicje Rosji i związaną z tym rywalizację o strefę wpływów. Na poziomie dyplomatycznym są to oczywiście bardzo delikatne problemy, niemniej jednak Ameryka musi stawić im czoła. Nie oznacza to bynajmniej nawoływania z mojej strony do przywrócenia jastrzębiej polityki w wykonaniu Waszyngtonu ale jest to wskazówka, żeby poświęcić problemom miedzynarodowym więcej uwagi. Bo choć Stany nie muszą prowadzić hegemonicznej polityki w skali globalnej, nie mogą również pozwolić, by zasadne stało się twierdzenie, że Ameryka „mięknie”.

Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.

Drukuj Email
 
Powiązane tagi:

Osoby:  Barack Obama   George W. Bush  
Panstwa:  Stany Zjednoczone   Pakistan  
Inne:  Tarcza Antyrakietowa  
Dodaj swój komentarz do tego artykułu...
Imię (wymagane)
Komentarz
Zaloguj lub zarejestruj się aby móc dodawać komentarze.

W trakcie nieformalnego spotkania Rady Europejskiej w Brukseli (23.05) przywódcy państw UE nie znaleźli porozumienia w sprawie środków koniecznych do osiągnięcia wzrostu gospodarczego w Europie.
więcej...
Unia Europejska zaskarżyła Argentynę przed Światową Organizacją Handlu (WTO), zarzucając krajowi z Ameryki Południowej stosowanie niedozwolonych ograniczeń w imporcie.
więcej...
Fala kryzysu finansowego, która w 2009 roku przelała się ze Stanów Zjednoczonych na kontynent europejski uderzyła w najsłabsze punkty gospodarek państw Unii Europejskiej, pogarszając sytuację w sektorze bankowym i/lub powodując zadłużenie finansów publicznych ponad progi...
więcej...
 AnalizySystemy polityczne  Imigracja  Cywilizacje  Konflikty  Ekologia  Terroryzm  Polityka zagraniczna  Dyplomacja  Emigracja  Separatyzm  Stosunki międzynarodowe 
 GospodarkaWaluty  Ropa naftowa  Sektor bankowy  Giełdy  Rynek pracy  Nieruchomości  Surowce  Gaz ziemny  Media  Technologie  Przemysł samochodowy 
 OrganizacjeNATO  OBWE  OPEC  ONZ  Al-Kaida  G-20  MFW  WNP  ASEAN  WTO 
 PaństwaNiemcy  Francja  Izrael  USA  Wielka Brytania  Indie  Chiny  Rosja  Irlandia  Ukraina  Turcja  Hiszpania  Brazylia  Iran  Sudan  Włochy  Afganistan  Gruzja  Informacje dla wyjeżdżających 
 Po godzinachRecenzje  Film  Wywiady  Książka 
 RegionyUnia Europejska  Bałkany  Afryka  Bliski Wschód  Daleki Wschód  Kaukaz  Azja  Darfur  Krym  Kaszmir 
 StylSavoir vivre 
 Unia EuropejskaSłownik UE  Komisja  Prezydencja  Strefa Euro  Traktat lizboński  Strefa Schengen  Partnerstwo Wschodnie  Europejska Polityka Sąsiedztwa 
Zaloguj sie
         
     
SERWIS SPECJALNY
Dyplomacja_specjalny