Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Unia Europejska Andrzej Jonas: Sztuka dobrego sąsiedztwa

Andrzej Jonas: Sztuka dobrego sąsiedztwa


01 marzec 2009
A A A

Powiedzmy to sobie bez ogródek – ta sztuka nie jest łatwa. Wiedzą o tym nawet ci, którzy mogą sobie wybrać sąsiadów, a co dopiero ci, którzy tego przywileju są pozbawieni.

Z tym problemem stanęliśmy oko w oko po słynnej jesieni ludów, połączeniu Niemiec i rozpadzie Związku Radzieckiego, a więc po zakończeniu zimnej wojny. I udało się. Ówczesny szef naszej dyplomacji profesor Krzysztof Skubiszewski, stylowy konserwatysta w każdym calu, okazał się nadzwyczaj skutecznym wykonawcą historycznej misji – budowy dobrosąsiedzkich stosunków Polski. Relacje z sąsiadami mniejszymi są elementem umacniania pozycji Polski w regionie.

Z Ukrainą mają znaczenie szczególne. Z Rosją i Niemcami, ze względu na doświadczenia historyczne, wymogi współczesności i wyzwania przyszłości, mają charakter kwadratury koła. Nie spróbuję omówić ich wszystkich.  Przyjrzyjmy się tylko relacjom między Warszawą a Berlinem, a zwłaszcza temu, co jest związane z działalnością Eriki Steinbach.  Niezastąpiony Władysław Bartoszewski, pełniący w kancelarii premiera subtelną misję ministra do spraw stosunków polsko-niemieckich, udał się w przeddzień swoich 87. urodzin do Berlina, by przedstawić kanclerz Angeli Merkel polskie stanowisko w sprawie ewentualnego powołania wspomnianej przewodniczącej  Związku Wypędzonych do rady jednej z fundacji. Przypomnijmy, że nie jest to organizacja Polsce obojętna. Zgodnie z decyzją Bundestagu, to właśnie ona ma zbudować w Berlinie  centrum dokumentacji i informacji o wysiedleniach. W Polsce budzi to obawę, że zważywszy na dotychczasową postawę pani Steinbach, centrum będzie kładło akcent na cierpienia Niemców oraz sprzyjało mylącej interpretacji, a nawet wypaczaniu historii.

Obawa ta jest być może uzasadniona, a polski niepokój zrozumiały. Mamy przyczynę, a więc i prawo do szczególnej wrażliwości, a nawet nadwrażliwości wynikającej z historii stosunków z naszym zachodnim sąsiadem. Mamy także szczególny obowiązek uważnego przyglądania się  tendencjom politycznym w Niemczech. Szczególnie tym, które wywierają wpływ na poglądy i postawę niemieckiego społeczeństwa. Przy tych wszystkich zastrzeżeniach warto się  zastanowić, czy sprawie berlińskiego muzeum i pani Erice Steinbach nie przypisujemy zbyt wielkiego znaczenia. Można bowiem się było dowiedzieć, że jeśli znajdzie się ona w radzie wspomnianej fundacji, wywrze to negatywny wpływ na stosunki polsko-niemieckie. Dla porządku przypomnijmy, że mają one gigantyczny wymiar dwustronny, zwłaszcza gospodarczy. To właśnie Niemcy nazywaliśmy naszym adwokatem, gdy wstępowaliśmy do Unii Europejskiej. Jesteśmy także sojusznikami w NATO. Zawsze z napiętą uwagą będziemy przyglądali się stosunkom Berlin–Moskwa. Konfrontujemy więc prawdziwie najcięższą artylerię z jakąś marginalną pukawką  albo ewidentny transatlantyk z żaglówką. Oczy należy mieć szeroko otwarte, ale nie można dopuścić, aby ostrość widzenia zakłócił byle paproch.

Przedruk z Polski Zbrojnej za zgodą redakcji.

Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.