Inflacja w centrum uwagi
-
Łukasz Wróbel, Emil Szweda, Open Finance
Kalendarium na ten tydzień nie przewiduje informacji, które mogłyby wstrząsnąć rynkiem. Choć kwestia inflacji zaczyna znów wracać i może stać się pierwszoplanową kwestią. Ze względu na obawy dotyczące wzrostu inflacji po stymulowaniu gospodarek deficytami budżetowymi, wzrost cen jest wypatrywany z nadzieją przez inwestorów na rynku złota i ze strachem przez pozostałych (w szczególności posiadaczy obligacji).
Dlatego dane o inflacji znów będą śledzone z uwagą (po tym jak w styczniu nieoczekiwanie wzrosły w USA). Dziś poznamy jednak tylko stopę inflacji w Czechach, jutro w Niemczech, a w środę na Węgrzech, w czwartek we Francji, a w piątek w Polsce. W czwartek poznamy też wyniki sprzedaży detalicznej w USA, a w piątek w strefie euro. W piątek także indeks nastrojów Uniwersytetu Michigan.Giełdy zagraniczne
Nie wiadomo czy komentarze przedstawicieli brytyjskiego rządu należy odbierać bardziej jako kiepski żart czy koncert życzeń? Po piątkowej zapowiedzi zwiększenia kontrolowanego przez państwo pakietu akcji banku Lloyds z 43 proc. do 65 proc., w weekend można było dowiedzieć się, że "nacjonalizacja sektora bankowego nie jest ani konieczna ani pożądana". To już drugi po RBS bank z pierwszej trójki, który w zamian za udzielone gwarancje (na ponad 360 mld USD) oddał ponad 60 proc. udziałów w ręce rządu. W Azji inwestorzy mieli w poniedziałek okazję do reakcji na dane o bezrobociu z USA i zgodnie z oczekiwaniami pozbywali się akcji - NIKKEI spadł o 1,2 proc. Bank Światowy w niedzielę ogłosił, że 2009 r. będzie pierwszym rokiem w powojennej historii, kiedy gospodarka światowa będzie się kurczyć, a największe problemy z pozyskaniem kapitału dotkną kraje Azji Wschodniej.
Prognoza giełdowa
Skończyliśmy poprzedni tydzień w dobrych nastrojach, ale problem w tym, że potrzebne są wciąż nowe impulsy do wzrostów na GPW. Zwłaszcza teraz, kiedy WIG20 zdołał zbliżyć się do swojego dawnego twardego wsparcia w okolicach 1500 pkt, które dziś jest niestety dla niego oporem. Bykom do jego złamania potrzeba czegoś więcej niż hasła "jesteśmy lepsi od reszty świata" na sztandarach. W każdym razie piątkowe zachowanie S&P (indeks ratowany był rajdem w końcówce notowań) czy dzisiejsze Nikkei nie skłaniają bynajmniej do zakupów (podobnie jak bliskość oporu). W tej sytuacji za siłę rynku będzie można uznać samo przebywanie w okolicach 1470-1480 pkt. Zejście niżej może przybliżyć nas do realizacji zysków.
Waluty
Złoty w poniedziałek rano wyceniany był na poziomach z końca ubiegłego tygodnia: frank kosztował 3,21 PLN, euro 4,70 PLN a dolar 3,73 PLN. Za granicą dolar lekko się umacniał względem japońskiego jena po tym jak okazało się, że Japonia pierwszy raz od 13 lat odnotowała deficyt obrotów bieżących. W ubiegłym miesiącu eksport drugiej największej gospodarki świata spadł o 46 proc., a import skurczył się o 31 proc. Przedstawiciele ECB w weekend komunikowali, że dalsze obniżki stóp procentowych w strefie euro są możliwe, ale wyprzedaż waluty względem dolara zdaje się już uwzględniać takie wiadomości. Kurs euro stabilizował się poniżej 1,27 USD.



Saulius Skvernelis nowym premierem Litwy