Inwestea Konsultea Wschod24 Afryka24 Pe24
Strona główna
Piotr Wołejko: Atomowe rozwiązanie Drukuj Email
( 1 głos)




Piotr Wołejko   
24.03.2009.
Choć pojawiają się informacje, jakoby globalne ocieplenie już nie postępowało, a świat czeka raczej ochłodzenie, kwestia poszukiwania alternatyw dla paliw kopalnianych pozostaje aktualna.
REKLAMA

Niezależnie od tego, czy klimat się ociepla czy ochładza - a nigdy nie byłem w obozie klimatohisteryków, głoszących apokaliptyczne wizje i wzywających do samobójczych gospodarczo posunięć - należy już dziś działać w kierunku minimalizacji znaczenia węgla kamiennego w bilansie energetycznym.

Dość zabawne, ale kryzys finansowy bardzo dobrze wpływa na walkę z globalnym ociepleniem - zmniejsza się liczba fabryk i innych zakładów, które emitują gazy cieplarniane do atmosfery. Cieszyć się z tego może jedynie grupka ekstremistów, a jednego jej przedstawiciela niedawno spotkałem, którzy głoszą konieczność cofnięcia wzrostu gospodarczego (de-growth) i przestrzegają, że nieustanny wzrost jest niemożliwy i są pewne jego granice. Muszę przyznać, że zszokował mnie ów reprezentant - profesor John Holten Andersen z kopenhaskiego DTU - który z ogniem w sercu przekonywał słuchaczy, że jego pogląd jest słuszny.

Jak sam jednak stwierdził, on i jego koledzy nie znaleźli jeszcze rozwiązania problemu bezrobocia związanego z cofnięciem wzrostu gospodarczego. Nie znaleźli też, choć tego Andersen już nie przyznał, odpowiedzi na pytanie: na czym owe cofnięcie wzrostu miałoby polegać. Gdy przytomny słuchacz zapytał Andersona, czy proponuje on cofnięcie rozwoju polegające na skróceniu długości życia i zwiększeniu śmiertelności wśród noworodków, ten uciekł od odpowiedzi. A problem jest niebagatelny, gdyż cofnięcie wzrostu nieuchronnie wiąże się m.in. z tym, na co wskazał pytający student. Aberracją wydaje się możliwość utrzymywania gospodarki w stanie "cofania się", czyli zmniejszania.

We wtorek na Salonie24 pojawiło się kilka wpisów dotyczących energetyki, więc postanowiłem dołączyć się do dyskusji. W dniach 10-12 marca uczestniczyłem w konferencji Energy Crossroads w Kopenhadze, gdzie oprócz interesujących (mniej lub bardziej) wykładów i dyskusji, uczestnicy brali udział w grze strategicznej polegającej na stworzeniu nowego systemu energetycznego na 2030 rok. Gra była zwizualizowana wieżami z klocków lego (w końcu to Dania!), a najważniejszym zadaniem była zmiana wieży business-as-usual (jak ujął to doradca Obamy z uniwersytetu Berkeley Daniel Kammen, w przypadku USA jest to Bush-as-usual) w 2030 roku na bardziej ekologiczną. Przy okazji należało dokonać zmian w wieżach symbolizujących zużycie energii w przemyśle, transporcie i ogrzewaniu.

Założenia naszej grupy (6-osobowej), zajmującej się regionem Północ (Skandynawia oraz Wielka Brytania i Irlandia) były bardzo proste: wykorzystajmy potencjał regionu i zbudujmy (bądź zwiększmy wydajność) hydroelektrowni i postawmy na energię wiatru; wyeliminujmy węgiel z bilansu energetycznego i zmniejszmy zużycie ropy w transporcie. Było jeszcze jedno założenie, którego nie udało się w żadnej mierze dotrzymać - NIE dla atomu. Dodatkowym założeniem, w zasadzie pierwszym, była całkowita rezygnacja z CCS, o którym więcej w dalszej części wpisu.

Jak okazało się w trakcie gry, energia atomowa jest niezbędna dla zapewnienia wystarczającej ilości elektryczności. Przy rezygnacji z paliw kopalnianych, atom staje się fundamentem nowego systemu energetycznego. Charakterystyka ulubionych przez ekologów turbin wiatrowych oraz paneli słonecznych jest taka, że nie są one w stanie dostarczać energii przez 24 godziny na dobę, są tzw. elastycznymi źródłami elektryczności. Tymczasem, dla stabilności systemu energetycznego państwa/regionu niezbędne jest, aby zużycie energii elektrycznej w szczytowym momencie (peak demand) mogło być pokryte z tzw. nieelastycznych, stałych źródeł, czyli niezależnych od kaprysów natury.

Większość państw nie będzie drugą Norwegią, pokrywającą własnej zapotrzebowanie w większości z hydroelektrowni. Rezygnacja z węgla kamiennego czy ropy/gazu w produkcji elektryczności oznacza konieczność przejścia na atom. Przy obecnych możliwościach systemu energetycznego, tzn. braku możliwości przechowywania energii elektrycznej, nie można mówić atomowi nie i budować wyłącznie coraz to nowe farmy wiatraków (czy to na lądzie, czy to na morzu). Energia wiatrowa i słoneczna powinny być w większej mierze wykorzystywane, ale nie stanowią one rozwiązania problemu, przed jakim stoimy. Mogą być one uzupełnieniem bilansu energetycznego, ale podstawą musi być atom - bezpieczne (nowoczesne technologie) i ekologiczne źródło energii.

Stąd zadziwia oderwanie od rzeczywistości polityków w wielu państwach, którzy za zakaz wykorzystywania atomu dla produkowania energii daliby się pokroić. Era zaprzeczania faktom już się skończyła, a kto zrozumie to ostatni, znajdzie się w nie lada kłopocie. Ostatnio w Niemczech rozgorzał spór pomiędzy lewą a prawą częścią sceny politycznej, czy należy znieść nakaz wstrzymania prac siłowni atomowych w 2017 roku (a nie, broń Boże, wybudowanie nowych elektrowni), podgrzany jeszcze przez szwedzkie rozważania, czy nie nadszedł czas przeproszenia się z rzeczywistością, tj. rezygnacją z rezygnacji używania atomu. Skoro już nawet Szwecja rozważa taki krok, sytuacja stała się naprawdę poważna.

Jedynym problemem z elektrowniami jądrowymi jest kwestia zużytego paliwa i tego, co z nim robić. Można je oczywiście przechowywać, ale jest to kosztowne, a zużyte paliwo pozostaje radioaktywne przez setki tysięcy lat. Może jednak uda się opracować technologie, które pozwolą ten problem rozwiązać. Uwierzmy w potęgę nauki, już nie takie problemy udawało się rozwiązywać. Podobno kanclerz Merkel, z wykształcenia fizyk, także gorąco w to wierzy i nie ukrywa, że zamierza znieść nakaz zamknięcia niemieckich siłowni jądrowych. Przemawia za tym nie miłość do atomu, ale zdrowy rozsądek - zamknięcie elektrowni oznaczało by poważne problemy dla Niemiec związane z brakiem elektryczności.

Odnosząc się do wpisów na Salonie, spośród których dwa dotyczą technologii sekwestrowania węgla (carbon capture and storage - CCS): Paweł Świeboda i Aga Hinc z Centrum Strategii Europejskiej demosEuropa kategorycznie twierdzą, że "Europa musi postawić na CCS". Mniej przychylnie na CCS patrzy Varia (vide Fakty i mity o CCS), do którego stanowiska jest mi znacznie bliżej. Nie uważam bowiem wychwytywania i składowania dwutlenku węgla za cudowne rozwiązanie ani wielką szansę dla Polski, Europy czy świata.

Technologia CCS jest droga, a do tego nigdzie jeszcze nie została wprowadzona. Istnieją rozmaite instalacje demonstracyjne, ale to dopiero raczkowanie nowego pomysłu. Świeboda i Hinc piszą: " UE zdecydowała o budowie do 12 obiektów demonstracyjnych w okresie do roku 2015, co wymagać będzie dodatkowego finansowania rzędu 1 miliarda euro na instalację." UE wyda więc 12 miliardów euro, a w 2015 roku (dopiero!) będzie można stwierdzić, czy technologia się przyjęła i sprawdziła i czy warto ją wprowadzać powszechnie, tj. do wszystkich, istniejących oraz budowanych (planowanych) elektrowni, opalanych głównie węglem.

Varia zwraca uwagę na bardzo ważny aspekt: "(...) elektrownie powinny być jak najbliżej miejsc odbioru prądu, względnie blisko złóż paliwa. W przyszłości to miejsca składowania CO2 będą determinować lokalizacje, gdzie nowe elektrownie będą powstawały. Oznaczać to będzie wyższe koszty związane z transportem z jednej strony węgla, a z drugiej - wytworzonego prądu." Przesyłanie energii na duże odległości oznacza większe straty (specyfika przesyłu elektryczności), a CCS mogą stosować na dużą skalę tylko kraje, które posiadają odpowiednie miejsca do przechowywania CO2. Na kopenhaskiej konferencji ktoś (z uczestników, nie panelistów) rzucił pomysł, aby budować specjalne magazyny, takie jak do przechowywania ropy bądź gazu - kolejny oderwany od rzeczywistości (koszty!) pomysł.

Osobiście uważam, że CCS może znaleźć zastosowanie w ograniczonej liczbie państw, a i to uwarunkowane jest kosztami technologii. Jak każda nowinka, CCS jest drogi, i od redukcji kosztów uzależniony jest jego sukces bądź porażka. Jest to przede wszystkim półśrodek, który, paradoksalnie, oddala nas od rezygnacji z węgla i przejścia na atom. Tylko atom pozwoli znacznie zredukować emisje i wyeliminować węgiel z produkcji elektryczności. Stąd zamiast zaprzeczać rzeczywistości i stosować różne zmyłki tudzież zajmować się pobocznymi wątkami (CCS), należy jasno i wyraźnie określić priorytet, jakim jest budowa elektrowni jądrowych.

Na mniejszą skalę bardzo ciekawym pomysłem jest wykorzystanie alg. Pisze o tym traube (Algi zamiast plutonu). Powiedziałbym: nie zamiast, a obok. Przeczesałem sieć i aż dziw bierze, że zamiast na algi, UE wydaje 12 miliardów euro na pompowanie dwutlenku węgla pod ziemię, promując półśrodek zamiast całkowitego rozwiązania.

Artykuł ukazał się pierwotnie na blogu Piotra Wołejki. Przedruk za zgodą autora.

Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.

Drukuj Email
 
Powiązane tagi:

Organizacje:  Unia Europejska  
Inne:  Energia   Energia atomowa   Czyste technologie  
Problem polega na tym, że energia odnawialna jest dostępna w sposób zmienny, lecz wieczny, a paliwa kopalne - z prawie nieograniczonym natężeniem, ale skończonym zasobem. Liczyłem to kiedyś według danych za 2000 r., i wychodziło wtedy mniej więcej tak: Roczne wydobycie węgla kamiennego wynosi 3470 mln ton, a światowy zasób to 1092 mld ton. Przy obecnym tempie wydobycia, węgla kamiennego powinno wystarczyć na 315 lat. Roczne wydobycie węgla brunatnego wynosi 881 mln ton, a światowy zasób to 1278 mld ton. Przy obecnym tempie wydobycia, węgla brunatnego powinno wystarczyć na 1451 lat. Roczne wydobycie ropy naftowej wynosi 3194 mln ton, a światowy zasób to 141 mld ton. Przy obecnym tempie wydobycia, ropy naftowej powinno wystarczyć na 44 lata. Roczne wydobycie gazu ziemnego wynosi 2382 mld m3, a światowy zasób to 141205 mld m3. Przy obecnym tempie wydobycia, gazu ziemnego powinno wystarczyć na 59 lat. Roczne wydobycie rud uranu wynosi 35 tys. ton, a światowy zasób to 3644 tys. ton. Przy obecnym tempie wydobycia, uranu powinno wystarczyć na 104 lata. To jest oczywiście najprymitywniejsza arytmetyka. Gdyby się skończyła ropa i gaz, zużycie węgla wzrosłoby pewnie kilkakrotnie, i dostępność jego zasobu skróciłaby się podobnie. Trzeba również mieć świadomość, że z jednej strony stale zmieniają się technologie energetyczne, z drugiej – co i rusz ktoś odkrywa nowe złoża. Czasem surowce tracą strategiczne znaczenie, spotkało to współcześnie np. sól, czasem uciążliwe zanieczyszczenia stają się ważnymi surowcami, co się przydarzyło sto lat temu właśnie ropie naftowej. Dane dotyczące przyszłości surowców i energii są jakoś z natury swej niepewne. Mimo to, łatwo zauważyć, że również energia nuklearna nie jest dostępna bez ograniczeń. Jeśli oddala perspektywę zapaści energetycznej, to wciąż ją lokuje w tym stuleciu.
MCH, 2009/03/28 10:58
Dodaj swój komentarz do tego artykułu...
Imię (wymagane)
Komentarz
Zaloguj lub zarejestruj się aby móc dodawać komentarze.

Jednostki Wojska Polskiego będą realizować szereg zadań w czasie Mistrzostw Europy w Piłće Nożnej Euro 2012.
więcej...
Wartość chińskiego eksportu spadła w styczniu, był to pierwszy spadek eksportu od ponad dwóch lat.  Wzbudziło to obawy chińskiego rządu co do wpływu globalnego spowolnienia gospodarczego na rozwój gospodarki kraju.
więcej...
Sytuację jaką obecnie obserwujemy na rynku europejskim zarówno polityczną, jak i gospodarczą, można sprowadzić do działań, których głównym celem uzyskanie jak największych oszczędności. Poszczególne państwa, zwłaszcza te z południa Europy, podejmują reformy,...
więcej...
 AnalizySystemy polityczne  Imigracja  Cywilizacje  Konflikty  Ekologia  Terroryzm  Polityka zagraniczna  Dyplomacja  Emigracja  Separatyzm  Stosunki międzynarodowe 
 GospodarkaWaluty  Ropa naftowa  Sektor bankowy  Giełdy  Rynek pracy  Nieruchomości  Surowce  Gaz ziemny  Media  Technologie  Przemysł samochodowy 
 OrganizacjeNATO  OBWE  OPEC  ONZ  Al-Kaida  G-20  MFW  WNP  ASEAN  WTO 
 PaństwaNiemcy  Francja  Izrael  USA  Wielka Brytania  Indie  Chiny  Rosja  Irlandia  Ukraina  Turcja  Hiszpania  Brazylia  Iran  Sudan  Włochy  Afganistan  Gruzja  Informacje dla wyjeżdżających 
 Po godzinachRecenzje  Film  Wywiady  Książka 
 RegionyUnia Europejska  Bałkany  Afryka  Bliski Wschód  Daleki Wschód  Kaukaz  Azja  Darfur  Krym  Kaszmir 
 StylSavoir vivre 
 Unia EuropejskaSłownik UE  Komisja  Prezydencja  Strefa Euro  Traktat lizboński  Strefa Schengen  Partnerstwo Wschodnie  Europejska Polityka Sąsiedztwa 
Zaloguj sie
         
     
SERWIS SPECJALNY
Dyplomacja_specjalny