Inwestea Konsultea Wschod24 Afryka24 Pe24
Strona główna
Marcin Łapczyński: Dwaj przyjaciele z boiska Drukuj Email
( 13 głosów)




Marcin Łapczyński   
16.04.2009.

Targane kryzysem ekonomicznym Węgry mają nowego premiera. Era niepopularnego socjalistycznego premiera Ferenca Gyurcsanego dobiegła końca. Na czele tymczasowego rządu ekspertów stanął przyjaciel byłego premiera z boiska Gordon Bajnai. Czy Węgrom uda się przezwyciężyć kryzys?

REKLAMA

Nieznaczną większością głosów (204 na 385) węgierski parlament zatwierdził kandydaturę Bajnaia we wtorek 14 kwietnia. Rząd ekspertów pod przewodnictwem nowego premiera jako główne zadanie obrał sobie aktywne zwalczanie skutków kryzysu ekonomicznego, ochronę miejsc pracy oraz wzmocnienie gospodarki. Specjaliści, którzy stanęli na czele resortów gospodarki i rozwoju, finansów, czy pracy mają stanowić gwarancję, że rząd aktywnie zajmie się naprawą węgierskiej gospodarki.

Image
Gordon Bajnai (foto mszp.hu)
Sam Gordon Bajnai nie jest nowicjuszem w polityce. Formalnie bezpartyjny, przez blisko trzy lata sprawował w socjalistycznym rządzie Gyurcsanego funkcję ministra rozwoju regionalnego i samorządu lokalnego (2007-2008) oraz gospodarki i rozwoju (od maja 2008). Bajnai poznał byłego premiera pod koniec lat 80., kiedy to obaj zasiadali we władzach młodzieżówki partii komunistycznej i razem grali w piłkę nożną. Bajnai, absolwent ekonomii, zajmował się usługami maklerskimi, doradztwem inwestycyjnym a także zasiadał w zarządach kilku dużych węgierskich firm. Wypomina się mu, że doprowadził do upadku firmy drobiarskiej Hajdu-Bet.

Bajnai uzyskał poparcie 93 procent delegatów obecnych na specjalnym kongresie Węgierskiej Partii Socjalistycznej (MSzP). Kandydaturę zatwierdził też koalicyjny Związek Wolnych Demokratów. Węgierscy socjaliści szukali kandydata na nowego premiera prawie miesiąc, po tym jak 21 marca premier Ferenc Gyurcsany podał się do dymisji. Wśród najpoważniejszych kandydatów pojawili się „węgierski Balcerowicz” Gyorgy Suranyi, który był pierwszym prezesem węgierskiego banku narodowego po odzyskaniu przez ten kraj niepodległości i autorem reform, Ferenc Glatz – były prezes Węgierskiej Akademii Nauk oraz Andras Vertes, który kieruje Instytutem Badań Ekonomicznych.

Węgrzy, znudzeni i rozbawieni przeciągającym się poszukiwaniem nowego premiera, rozsyłali sobie smsy-łancuszki o treści: „To jest sms od Ferenca Gyurcsany. Czy zgodziłbyś się zostać premierem? Jeśli nie, to prześlij proszę tę wiadomość dalej dziesięciu swoim znajomym…[1]”

Dymisja Gyurcsanego nie była niespodzianką. Pogarszający się stan węgierskiej gospodarki oraz znaczny spadek popularności premiera uważane są za najważniejsze z powodów dymisji. Węgry bardzo ucierpiały w czasie kryzysu. Dług publiczny urósł do poziomu 67% PKB, a deficyt budżetowy ok. 3,5% PKB. Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy pożyczyły Węgrom 25,1 milarda dolarów w ramach tzw. „pakietu ratunkowego”. Gyurcsanemu nie udało się jednak wynegocjować pakietu pomocowego dla Europy Środkowo-Wschodniej w wysokości ok. 160-190 miliardów euro. Państwa członkowskie Unii Europejskiej, w tym również Polska, ostro sprzeciwiły się węgierskiej propozycji.

Węgry zobowiązały się do przeprowadzenia radykalnych kroków, które mają ograniczyć wydatki publiczne. Zrezygnowano z obniżenia podatków oraz obniżenia stóp procentowych, wstrzymano wypłaty 13-tej pensji, zamrożono płace w budżetówce. Węgierski rząd liczy na ograniczenie deficytu budżetowego do poziomu 2,9% PKB.

Image
Ferenc Gyurcsany (foto mszp.hu)

Czterdziestoośmioletni Gyurcsany to pierwszy węgierski premier, któremu udało się przetrwać wybory. Jesienią 2006 roku w Budapeszcie wybuchły kilkunastodniowe zamieszki, kiedy światło dzienne ujrzały nagrania z kongresu kierowanej przez byłego premiera Węgierskiej Partii Socjalistycznej, podczas którego przyznał się on do kłamstw na temat stanu węgierskiej gospodarki.

Dzień zatwierdzenia nowego premiera nie obył się bez manifestacji skrajnej prawicy, która paradoksalnie domagała się od dawna odwołania Gyurcsanego i zmiany rządu. Na budapeszteńskim placu Bohaterów oraz przed parlamentem zebrało się kilkanaście tysięcy ludzi. Petycję wzywającą do zorganizowania przedterminowych wyborów podpisało sześćdziesiąt dziewięć znanych osobistości, w tym były węgierski prezydent Ferenc Madl. Lider opozycyjnej partii Fidesz Viktor Orban wyraził przekonanie, że kosmetyczna zmiana na stanowisku premiera nie zmieni sytuacji w kraju i również wsparł żądania samorozwiązania się parlamentu i rozpisania nowych wyborów.

W węgierskiej prasie pojawiają się liczne głosy, że Bajnai będzie tylko pionkiem w grze. Rozgrywającym, tym razem z tylnego siedzenia, ma być nadal Ferenc Gyurcsany. Świadczyć o tym ma bliska znajomość z byłym premierem, poparcie jego partii oraz obecność w nowym rządzie kilku prominentnych działaczy MSzP.

W pierwszym wywiadzie udzielonym węgierskiemu dziennikowi Nepszabadsag, Bajanai zaznacza, że jego rząd nie będzie popularny, ale dzięki swojej pracy może poprawić sytuację. „Kryzys nie jest związany z ideologią, ani lewicową, ani prawicową” – mówi Bajnai – „to, co powinno być zrobione musi być odidealizowane. Decyzje odkładane w przyszłość dziesięć lat temu oraz świtowy kryzys ekonomiczny sprawiły, że jesteśmy w tym miejscu (…) Działania powinny być spokojne, rzeczowe, stałe, ale również i błyskawiczne…”.

___

[1] na podst. informacji z blogu Jeża Węgierskiego (http://jezwegierski.blox.pl)

Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.

Drukuj Email
 
Powiązane tagi:
  
Gospodarka:  Kryzys finansowy  
Organizacje:  Unia Europejska  
Panstwa:  Węgry  
Dodaj swój komentarz do tego artykułu...
Imię (wymagane)
Komentarz
Zaloguj lub zarejestruj się aby móc dodawać komentarze.

Islamska opozycja zdobyła 34 z 50 miejsc w wyborach do kuwejckiego parlamentu. Wybory rozpisano w efekcie grudniowych protestów społecznych.
więcej...
Kolejny po Spanair przewoźnik niespodziewanie zamyka swoją działalność. Pomoc uziemionym pasażerom zaoferowały już LOT i Wizzair.
więcej...
Mądrzy ludzie powiadają, że krowa która dużo ryczy mało mleka daje. Od kilku tygodni przysłowie to można rozważać analizując zmiany na ukraińskiej scenie politycznej, zarówno te zapowiadane, jak i te, które już zostały przeprowadzone.
więcej...
 AnalizySystemy polityczne  Imigracja  Cywilizacje  Konflikty  Ekologia  Terroryzm  Polityka zagraniczna  Dyplomacja  Emigracja  Separatyzm  Stosunki międzynarodowe 
 GospodarkaWaluty  Ropa naftowa  Sektor bankowy  Giełdy  Rynek pracy  Nieruchomości  Surowce  Gaz ziemny  Media  Technologie  Przemysł samochodowy 
 OrganizacjeNATO  OBWE  OPEC  ONZ  Al-Kaida  G-20  MFW  WNP  ASEAN  WTO 
 PaństwaNiemcy  Francja  Izrael  USA  Wielka Brytania  Indie  Chiny  Rosja  Irlandia  Ukraina  Turcja  Hiszpania  Brazylia  Iran  Sudan  Włochy  Afganistan  Gruzja  Informacje dla wyjeżdżających 
 Po godzinachRecenzje  Film  Wywiady  Książka 
 RegionyUnia Europejska  Bałkany  Afryka  Bliski Wschód  Daleki Wschód  Kaukaz  Azja  Darfur  Krym  Kaszmir 
 StylSavoir vivre 
 Unia EuropejskaSłownik UE  Komisja  Prezydencja  Strefa Euro  Traktat lizboński  Strefa Schengen  Partnerstwo Wschodnie  Europejska Polityka Sąsiedztwa 
Zaloguj sie
         
     
SERWIS SPECJALNY
Dyplomacja_specjalny