|
Tomasz Stuleblak: Między zależnością a rywalizacją, czyli rzecz o stosunkach rosyjsko-tureckich |
|
|
|
Tomasz Stuleblak
|
|
22.04.2009. |
|
Niespokojna sytuacja w Gruzji oraz dążenia Unii Europejskiej do uniezależnienia się od dostaw rosyjskich surowców każą przyjrzeć się bliżej wzajemnym relacjom rosyjsko - tureckim. Relacje te są kluczowe dla rozwiązania kwestii energetycznej oraz dla zachowania pokoju na Kaukazie, miejsc wzbudzających zainteresowanie obu graczy jest jednak na mapie politycznej więcej… REKLAMA
Strona 1 z 6 W przeciwnych blokach. Relacje rosyjsko-tureckie po II wojnie światowej
W żadnym okresie historycznym relacje pomiędzy Rosją a najpierw Imperium Osmańskim, a potem Republiką Turecką nie układały się przyjaźnie, czasami tylko przyjmując na krótko formę zawieszenia broni. Przyczyny były wielorakie, począwszy od pełnienia przez Stambuł roli zwierzchnika znienawidzonych przez Rosjan Tatarów, po zajmowanie przez Osmanów ziem bałkańskich będących naturalnym terenem carskiej ekspansji, aż po sprawowanie przez sułtanów kontroli nad cieśninami czarnomorskimi (będącymi ważną drogą dla moskiewskiego handlu) i jawnie antykomunistyczne nastawienie Turcji Atatürka.
Wchłonięcie ziem kaukaskich przez Rosję, zdobycie przez nią kontroli nad Rumunią i Bułgarią, groźba przejęcia władzy przez komunistów greckich, żądania umiędzynarodowienia Bosforu i Dardaneli oraz jawnie ekspansywne zakusy wobec tureckich prowincji doprowadzić musiały do rzucenia Turcji w objęcia Stanów Zjednoczonych.
Ekspansywna polityka Stalina
Turcja przystąpiła do II wojny światowej dopiero w ostatnim roku jej trwania, przez cały okres zachowując jednak „przychylną neutralność” wobec państw zachodnich. Krok ten pozwolił jej się mienić państwem zwycięskim oraz uczestniczyć jako jedno z państw założycielskich w formowaniu ONZ. Fakt bycia sojusznikiem Moskwy w wojnie z Niemcami nie przeszkodził Stalinowi w wypowiedzeniu 19 marca 1945 r. układu o przyjaźni pomiędzy oboma krajami. Konkretne żądania przedstawił jeszcze 7 czerwca tego samego roku – prowincje Kars, Ardahan i Artvin miały stać się częścią Armeńskiej i Gruzińskiej SRR, Moskwa miała zostać też dopuszczona do kontroli cieśnin czarnomorskich (wraz z Rumunią i Bułgarią) oraz posiadać w ich rejonie bazę wojskową. Koncentracja 200 tysięcy żołnierzy radzieckich na granicy bułgarsko-tureckiej, w połączeniu z faktem stacjonowania armii radzieckiej w północnym Iranie, stanowiła już bezpośrednie zagrożenie dla Ankary.
Możliwość przejęcia władzy przez komunistów w Grecji oraz podporządkowania się Turcji ZSRR, groziły umożliwieniem Stalinowi ekspansji w kierunku Morza Śródziemnego i Afryki oraz utratą przez Zachód kontroli nad ważnym szlakiem transportowym ropy naftowej. Wszystko to skłoniło państwa zachodnie do wyrażenia solidarności z Turkami oraz wysłania przez Stany Zjednoczone kilku okrętów w rejon Morza Śródziemnego (krążownik „Missouri” z ciałem zmarłego ambasadora tureckiego w Waszyngtonie zawitał nawet do Stambułu).
7 sierpnia 1946 r. zgłoszono jeszcze raz pretensje wobec Ankary, tym razem jednak tylko odnośnie cieśnin. W odpowiedzi, przemawiając do Kongresu 12 marca 1947 r. prezydent Truman uznał więc sytuację Turcji za dramatyczną i zażądał dla niej natychmiastowej pomocy finansowej, na co też deputowani wyasygnowali 150 ml. dolarów. Dla utrzymania suwerennego państwa tureckiego potrzebne było także wsparcie w odbudowie jej gospodarki oraz włączenie jej na stałe do zachodniego systemu gospodarczego. Dlatego waśnie pośród szesnastu państw europejskich powołujących 12 lipca tego samego roku w Paryżu Komitet Europejskiej Współpracy Gospodarczej znalazła się także Republika Turcji. Miała to być struktura zajmująca się rozdysponowaniem pomocy amerykańskiej (tzw. Plan Marshalla). W ramach tej pomocy Ankara sprowadziła tysiące maszyn rolniczych, przystąpiła do elektryfikacji i rozbudowy dróg, przez co nie tylko pchnęła swoją gospodarkę na tory nowoczesności, ale także wzmocniła soją obronność (inwestycje w infrastrukturę miały przede wszystkim znaczenie militarne). O przynależności Turcji do formującego się bloku państw zachodnich świadczyło też jej przystąpienie w 1949 r. do Rady Europy.
Swoją wiarygodność jako sojusznika udowodniła Ankara wysyłając w 1950 r. 5 tysięcy żołnierzy do ogarniętej wojną Korei (łącznie w wojnie walczyło 25 tysięcy żołnierzy tureckich). Taka postawa przyczyniła się do wyrażenia zgody przez państwa zachodnie na przystąpienie Turcji do Sojuszu Północnoatlantyckiego, co nastąpiło 18 lutego 1952 r. (istotne było przyjęcie przez NATO w 1950 r. Strategii Wysuniętych Rubieży, która zakładała powstrzymywanie ZSRR na granicach osiągniętych przez niego do tej pory). Stopniowo włączano Turcję do zachodniego systemu bezpieczeństwa – już w 1953 r. stała się jedną ze stron Paktu Bałkańskiego (grupującego też Grecję oraz skłóconą z Moskwą Jugosławię), zaś dwa lata później stała się wraz z Irakiem, Iranem, Pakistanem oraz Wielką Brytanią częścią Paktu Bagdadzkiego (po wystąpieniu Iraku cztery lata po powstaniu przemianowany na CENTO), mającego w zamierzeniu powstrzymać ekspansję ZSRR w rejonie Zatoki Perskiej. Przystąpienie do NATO oraz śmierć Stalina przyspieszyły tymczasowe uregulowanie spornych kwestii w relacjach Moskwy z Ankarą – radziecka nota z 30 maja 1953 r. mówiła o wygaśnięciu pretensji wobec spornych prowincji oraz cieśnin.
Strategiczne znaczenie Turcji
Korzystając z bierności władz radzieckich na południowo-zachodniej flance Ankara rozwijała swój sojusz z państwami zachodnimi wspierając je dyplomatycznie oraz użyczając sprzymierzeńcom dobroci swojego strategicznego położenia. Interweniując w 1958 r. w Libanie amerykańska armia korzystała chociażby z położonych na śródziemnomorskim wybrzeżu Turcji baz wojskowych.
Turcja odcinała ZSRR od pól naftowych w Iraku i Syrii, zresztą sojuszników państwa radzieckiego. Ponadto osłaniała Grecję oraz Kanał Sueski. Jeśli chodzi o kwestie czysto militarne, z baz znajdujących się na terytorium Turcji można było uderzyć w kierunku Kaukazu, wszystkich państw bliskowschodnich, portów czarnomorskich oraz zaplecza Północnej Grupy wojsk Armii Czerwonej. Stąd można było kontrolować wszystkie loty nad Bliskim Wschodem, Turcja mogła utrudnić uderzenie Floty Czarnomorskiej w kierunku Morza Śródziemnego oraz kontakt radzieckich okrętów z bazami zaopatrzenia na wybrzeżu czarnomorskim. Jej Armia Tracka mogła uderzyć na wojska Układu Warszawskiego stacjonujące przy granicy z Bułgarią. Wreszcie nie należy nie doceniać możliwości wpływania Ankary na zachowanie żyjących na terytorium Związku Radzieckiego licznych ludów tureckojęzycznych, co mogłoby zdestabilizować sytuację wewnątrz ZSRR.
Po wystrzeleniu Sputnika zaczęto jeszcze bardziej dostrzegać wyjątkowe geopolityczne znaczenie Turcji – jeszcze w 1958 r. umieszczono na jej terytorium rakiety jądrowe średniego zasięgu („Jupiter”). O zakorzenieniu się na trwałe w zachodnich strukturach bezpieczeństwa świadczyło ulokowanie w Izmirze głównej bazy sił śródziemnomorskich NATO, w tym czasie stacjonowało na ziemiach tureckich około 30 tysięcy żołnierzy amerykańskich. Znamienny przy tym jest fakt, że pomimo groźby bycia pierwszą ofiarą uderzenia jądrowego ze strony ZSRR, Turcja z niechęcią patrzyła na wycofywanie ze swych ziem - w geście dobrej woli po kryzysie kubańskim - przestarzałych „Jupiterów”, które miały być zastąpione przez umieszczane na okrętach podwodnych amerykańskiej Floty Śródziemnomorskiej rakiety typu „Polaris”. Trudno się temu dziwić, skoro Turcja broniła aż 37% granicy dzielącej NATO od państw Układu Warszawskiego, a naprzeciwko 12 natowskich dywizji we wschodniej Anatolii stało 20 dywizji radzieckich.
|
|
|