Inwestea Konsultea Wschod24 Afryka24 Pe24
Piotr Wołejko: Syria w rozkroku Drukuj Email
( 4 głosy)




Piotr Wołejko   
12.05.2009.
Sojusz Damaszku z Teheranem to zagrywka wyłącznie taktyczna, wymuszona przez sytuację międzynarodową. Wkrótce układ sił na Bliskim Wschodzie może zmienić się w sposób diametralny.
REKLAMA

Bliskowschodnia układanka, choć w nieustannym ruchu, jest dość ustabilizowana. Izrael, jednoznacznie wspierany przez Stany Zjednoczone, Jordania i Egipt jako proamerykańskie świeckie reżimy arabskie oraz Syria i Iran jako kraje mniej lub bardziej otwarcie wrogie Ameryce. Jeśli dodamy do tego rozdzierany walkami wewnętrznymi Liban, potężnego gracza w postaci Arabii Saudyjskiej i pomniejsze emiraty i państewka Zatoki, w dużej mierze zaniepokojone poczynaniami Teheranu.

Wkrótce układ sił może zmienić się w sposób diametralny, jeśli nastąpi swoiste odwrócenie sojuszy i Damaszek porzuci Iran, zajmując bardziej pragmatyczne stanowisko. Wróble w regionie ćwierkają, że Syria próbuje zmienić kierunek polityki, co mogą potwierdzać wydarzenia ostatnich tygodni. Przede wszystkim wizyta syryjskiego premiera wraz z ministrami gospodarki, finansów i spraw wewnętrznych w Bagdadzie. Syria chce odnowić stosunki z Irakiem, licząc przede wszystkim na korzyści gospodarcze. Historia sporów i korzystnej dla obu stron współpracy ekonomicznej jest bogata, obie strony pragną nawiązać zwłaszcza do tej ostatniej.

Co więcej, Syria posiada istotne wpływy wśród irackich plemion, w większości sunnickich, odpowiedzialnych za tzw. przebudzenie. Syryjczycy pośrednio przyczyniają się do uspokojenia sytuacji nad Eufratem i Tygrysem, przechodząc ewolucję od wspierania bojówkarzy walczących z Amerykanami do zrozumienia, że stanowią oni także zagrożenie wewnętrzne dla Damaszku. Syria stoi na stanowisku, że należy zachować jedność kraju i obawia się pozostawienia sunnitów bez opieki i bez ropy naftowej. Tym samym przyjmuje niejako stanowisko Arabii Saudyjskiej, przeciwstawiającej się wzrostowi wpływów szyickiego Iranu w Bagdadzie.

Sojusz Damaszku z Teheranem to zagrywka wyłącznie taktyczna, wymuszona przez sytuację międzynarodową. Pozostawieni sami sobie - wobec dezercji Jordanii i Egiptu do obozu amerykańskiego - Syryjczycy, musieli poszukać sobie przyjaciela. We dwójkę zawsze raźniej. Jedynym krajem, na który mogli liczyć, był szyicki Iran. Ajatollahowie zyskali wsparcie Syrii już podczas wojny z Irakiem, ale wtedy decydująca okazała się niechęć odłamów Partii Baas, rządzącej zarówno w Syrii, jak i w Iraku. Oba kraje połączyła także kwestia palestyńska, choć Iran zdaje się ją wykorzystywać czysto koniunkturalnie, starając się podbudować swój wizerunek w świecie islamu.

Współpraca Iranu z Syrią trwała przez następne lata i trwa do dziś. Polem walki stał się Liban, gdzie silną pozycję zdobywa wspierany przez Teheran (za pośrednictwem oraz we współpracy z Syrią) Hezbollah, jest nim także Strefa Gazy, rządzona obecnie przez Hamas. Obie organizacje uznawane są powszechnie za terrorystyczne, odpowiadają za śmierć wielu cywili, polityków oraz żołnierzy (głównie izraelskich). W Damaszku znalazł schronienie lider palestyńskiego Hamasu Chaled Meszal.

Pojawiły się jednak informacje, jakoby Syria nakazała Meszalowi i pozostałym przywódcom Hamasu złagodzenie antyizraelskiej retoryki. Co więcej, Damaszek może zechcieć pozbyć się Meszala i jego ludzi z kraju - mówi się, że kierownictwo Hamasu na uchodźstwie będzie zmuszone przenieść do stolicy Sudanu, Chartumu. Prezydent Bashar al-Asad chce przekierować kraj na tory bardziej pragmatycznej polityki zagranicznej i, najpewniej, dogadać się z Izraelem.

Krokiem w tym kierunku może być mianowanie nowego ambasadora w Jordanii, którym został zaufany człowiek prezydenta Asada. To Jordania, wraz z Egiptem, ma stać się pośrednikiem w negocjacjach z Tel Awiwem (Jerozolimą). Postawienie na kanał arabski jest jednocześnie policzkiem dla Turcji, pośredniczącej dotychczas toczącym się rozmowom. Turcja, która także przeorientowuje swoją politykę w kierunku wschodnim (zyskując prestiżowe rotacyjne miejsce w Radzie Bezpieczeństwa ONZ), zamierzała stać się bliskowschodnim rozgrywającym. Podczas inwazji Izraela na Gazę Ankara przyjęła zdecydowanie antyizraelskie stanowisko, brzmiąc czasem ostrzej od pohukiwań napływających z Teheranu. Zmiana pośrednika przez Syrię może poważnie utrudnić Turcji odegranie większej roli w regionie.

W grę włączyły się także Stany Zjednoczone, które - za pośrednictwem specjalnych wysłanników - sondują zamiary Damaszku i konsultują sytuację z innymi partnerami w regionie, głównie Rijadem. Arabia Saudyjska, poważnie zaniepokojona wzmacniającą się pozycją Iranu, jest gotowa zrobić wiele, aby powstrzymać ajatollahów. Rozerwanie przymierza syryjsko-irańskiego byłoby w tej sytuacji wielkim osiągnięciem. Jordania, Egipt i Arabia Saudyjska mogą jednak wywierać presję głównie na Damaszek, gdyż nie mają większego wpływu na decyzje administracji amerykańskiej.

Prezydent Barack Obama wysyła zaś sprzeczne sygnały. Z jednej strony, już po raz drugi w ostatnich miesiącach, wysyła do Damaszku swoich przedstawicieli; z drugiej przedłuża obowiązywanie wymierzonych w Syrię sankcji, wprowadzonych przez Georga W. Busha. Argumentacja stojąca za tą decyzją jest jednoznaczna. Zdaniem Obamy Syria nadal wspiera terroryzm, realizuje program produkcji broni masowego rażenia, a także stara się podważyć działania stabilizacyjne wojsk amerykańskich w Iraku. Zabrzmiało to trochę po bushowsku.

Jak widać, Amerykanie zamierzają z Syrią rozmawiać z pozycji siły, bez wykonania wstępnego gestu dobrej woli. Zdjęcie sankcji to dobra marchewka w trakcie rozmów, myślą zapewne w Waszyngtonie. Jeśli intencje Asada są szczere, a więc chce on porozumienia z Izraelem i transformacji z lokalnego watażki w poważanego i wpływowego w regionie pragmatyka, będziemy świadkami kolejnych okrężnych gestów (jak wizyta delegacji syryjskiej w Iraku), a informacje o rozmowach z Izraelem via Jordania zagoszczą na stałe w głównych mediach zglobalizowanego świata.

Perspektywa porozumienia syryjsko-izraelskiego jest oczywiście mglista i trudno będzie doprowadzić do porozumienia. Po pierwsze, Syria naprawdę musi chcieć pokoju - w co można powątpiewać, patrząc na dotychczasowe próby porozumienia; po drugie, do tanga trzeba dwojga - Izrael musi być chętny do konstruktywnych rozmów. Oba kraje były bliskie sukcesu prawie dekadę temu, ale Izrael w ostatniej chwili wycofał się z rozmów.

Zwiększona aktywność amerykańskich dyplomatów w regionie oznacza, że uważnie sondują oni sytuację i coś się święci. Jeśli intencje Syrii są szczere, Waszyngton musi zdecydowanie naciskać na Izrael, aby ten podszedł do sprawy poważnie. Czas, aby relacje amerykańsko-izraelskie wróciły do właściwego stanu, tzn. Ameryka sugeruje, Izrael wykonuje; dotychczas było na odwrót.

Samo porozumienie syryjsko-izraelskie rozbija się o jedną, kluczową dla obu państw, kwestię - Wzgórza Golan. Anektowane przez Izrael, czego nie uznała społeczność międzynarodowa, w roku1981 (choć zajęte już podczas wojny sześciodniowej w 1967 roku). Argument strategiczny jest taki, że ze Wzgórz można rakietami ostrzeliwać całe terytorium Izraela, więc teren ten nie może powrócić pod nieprzyjazną jurysdykcję. Nie jest to jednak w tej chwili kwestia życia i śmierci, gdyż technologie rakietowe, w których posiadaniu jest Syria, pozwala na ostrzał z odległości setek kilometrów; po drugie, Izrael posiada dość skuteczne systemy antyrakietowe (Patriot, Arrow); po trzecie, przewaga militarna Izraela jest tak ogromna, że ponowne zajęcie Wzgórz Golan nie byłoby żadnym problemem.

Argumentacja militarna ustępuje miejsca kwestiom bardziej, zdawałoby się, przyziemnym. O ile osadników żydowskich można ze Wzgórz przesiedlić, to problem dostępu do wody jest strasznie skomplikowany. Oba państwa cierpią na deficyt wody pitnej, a na południowym wschodzie Wzgórz znajduje się Morze Galilejskie. Izrael będzie walczył o każdą kroplę wody znajdującą się w tym zbiorniku.

Warto przyglądać się uważnie rozwojowi wydarzeń w regionie i monitorować kolejne posunięcia Syrii i Stanów Zjednoczonych. Damaszek znajduje się obecnie w rozkroku, nie wiedząc czy nadal stawiać na Iran, czy przyjąć bardziej pragmatyczne i neutralne stanowisko. Wolta Syrii jest bardzo nie na rękę Teheranowi, stąd niedawna wizyta prezydenta Ahmadineżada u swojego odpowiednika Bashara al-Asada. Panowie wspólnie wsparli "palestyński ruch oporu" i starali się prezentować jednolite stanowisko.

Czy ostatnie wydarzenia to trwałe pęknięcia czy tylko niewyraźne rysy na wzajemnych stosunkach? Jestem przekonany, że nie dowiemy się tego wkrótce.

Artykuł ukazał się pierwotnie na blogu Piotra Wołejki. Przedruk za zgodą autora.

Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.

Drukuj Email
 
Powiązane tagi:

Panstwa:  Państwo Izraela   Iran - Islamska Republika Iranu   Syria  
Region:  Bliski Wschód  
Wydarzenia:  Konflikt bliskowschodni  
Wiesz nie będę się spierać , bo to nie ma sensu, ale wystarczy tam trochę pobyć, to wszytko staje się jasne, a ta ekspresja, jak mówsz, hmm, żebyś to zobaczył to myślę, że inaczej byś pisał. Doświadczenie to co innego niż czytanie analiz na sucho:)pozdrawiam i życzę dłuuugiego pobytu w Syrii:)ze zrozumieniem:)
Maria, 2009/05/18 08:25
Egipt powszechnie uważa się kraj prowadzący w regionie politykę proamerykańską. Wpływ Waszyngtonu na Kair jest w pewnych kwestiach kluczowy. Możemy się spierać, co do definicji kraju proamerykańskiego, ale Egipt w najważniejszych sprawach jest proamerykański. Nie oznacza to wcale, że Egipcjanie (władza i obywatele) Amerykę kochają i zgadzają się z jej polityką. Nie zawsze jednak jest tak, że robi się to samo, co się myśli. Nie sądzę też, żeby stosunek do Izraela był fundamentalny jeśli chodzi o utrzymanie władzy przez Bashara Asada. Nie przeceniajmy wpływu tzw. arabskiej ulicy. OK, wyjdą, pokrzyczą, spalą flagi itd., ale to tylko ekspresja. Syria to państwo pół-policyjne, społeczeństwo jest poddane kontroli aparatu państwowego. Przewrót Basharowi nie grozi, chyba że zagrozi interesom członków elity, która zapewnia mu poparcie. On sam z tej elity się nie wywodzi, jego niezdecydowanie może wynikać z tego, że szukał legitymizacji własnej władzy wśród elity. To nie on miał być następcą Hafeza. łączę pozdrowienia, PW
Piotr Wołejko, 2009/05/15 03:55
To że Egipt ma subsydia z Ameryki wcale nie znaczy że jest proamerykański, takiego sojusznika mieć był raczej nie chciała, brać a dawać to dwie różne rzeczy mam wrażenie:)Jeżeli Syria ugada się z Izraelem to Bashar straci główną podstawę do utrzymania swej władzy, co widać jak się tylko chwilkę w tym kraju pobędzie:) i posłucha co mówią nawet w meczetach, a to teraz potężna broń:), a co do kategoryczności w niektórych sprawach hmm. wiem że Hafez al-Asad dawno już nie żyje, ale tak nieugiętego polityka choćby w kwestii palestyńskiej to ze świecą szukać P.S. Co do samego Bashara moim zdaniem huśtawka wynikała z tego prostego faktu, że sam nie wiedział co robić, bo 6 lat to za krótko , by przygotować się do prezydentury, Hafez po prostu umarł za wcześnie pozdrawiam:)
Maria, 2009/05/13 03:48
Dodaj swój komentarz do tego artykułu...
Imię (wymagane)
Komentarz
Zaloguj lub zarejestruj się aby móc dodawać komentarze.

W trakcie nieformalnego spotkania Rady Europejskiej w Brukseli (23.05) przywódcy państw UE nie znaleźli porozumienia w sprawie środków koniecznych do osiągnięcia wzrostu gospodarczego w Europie.
więcej...
Unia Europejska zaskarżyła Argentynę przed Światową Organizacją Handlu (WTO), zarzucając krajowi z Ameryki Południowej stosowanie niedozwolonych ograniczeń w imporcie.
więcej...
Fala kryzysu finansowego, która w 2009 roku przelała się ze Stanów Zjednoczonych na kontynent europejski uderzyła w najsłabsze punkty gospodarek państw Unii Europejskiej, pogarszając sytuację w sektorze bankowym i/lub powodując zadłużenie finansów publicznych ponad progi...
więcej...
 AnalizySystemy polityczne  Imigracja  Cywilizacje  Konflikty  Ekologia  Terroryzm  Polityka zagraniczna  Dyplomacja  Emigracja  Separatyzm  Stosunki międzynarodowe 
 GospodarkaWaluty  Ropa naftowa  Sektor bankowy  Giełdy  Rynek pracy  Nieruchomości  Surowce  Gaz ziemny  Media  Technologie  Przemysł samochodowy 
 OrganizacjeNATO  OBWE  OPEC  ONZ  Al-Kaida  G-20  MFW  WNP  ASEAN  WTO 
 PaństwaNiemcy  Francja  Izrael  USA  Wielka Brytania  Indie  Chiny  Rosja  Irlandia  Ukraina  Turcja  Hiszpania  Brazylia  Iran  Sudan  Włochy  Afganistan  Gruzja  Informacje dla wyjeżdżających 
 Po godzinachRecenzje  Film  Wywiady  Książka 
 RegionyUnia Europejska  Bałkany  Afryka  Bliski Wschód  Daleki Wschód  Kaukaz  Azja  Darfur  Krym  Kaszmir 
 StylSavoir vivre 
 Unia EuropejskaSłownik UE  Komisja  Prezydencja  Strefa Euro  Traktat lizboński  Strefa Schengen  Partnerstwo Wschodnie  Europejska Polityka Sąsiedztwa 
Zaloguj sie
         
     
SERWIS SPECJALNY
Dyplomacja_specjalny