Barack Obama w przemówieniu wygłoszonym na kairskim uniwersytecie (4.06.2009r.) ogłosił nowy początek w relacjach USA ze światem islamu. Poniżej przemówienie amerykańskiego prezydenta.
Zobacz wideo, poniżej możesz przeczytać tekst wystąpienia
REKLAMA
Strona 2 z 3
Drugim znaczącym źródłem napięcia, które musimy nazwać, jest sytuacja pomiędzy Izraelczykami a Palestyńczykami i światem arabskim. Silne powiązania Ameryki z Izraelem są szeroko znane. Ten sojusz jest nierozerwalny. Jest bowiem zbudowany na kulturowychi historycznych powiązaniiach.Żydowskie aspiracje do posiadania własnego państwa są zakorzenione w tragicznej historii tego narodu, która nie może być negowana.
Żydzi byli prześladowani przez wieki na całym świecie, a europejski antysemityzm skumulował się w zbrodni bez precedensu, w Holokauście. Jutro odwiedzę Buchenwald, który był jednym z osbozów, uwięzienia, torturowania i mordowania Żydów przez Trzecia Rzeszę. 6 milionów Żydów zostało zabitych - to więcej niż liczy dzisiaj żydowska ludność Izraela. Negowanie tego faktu jest bezpodstawne, zakrawa na ignorancję i jest wyrazem nienawiści. Zastraszanie Izraela jego znieszczeniem, czy powtarzanie wrogich stereotypów o Żydach, jest niegodziwe, ponieważ budzi jedynie w pamięci mieszkańców Izraela te najbardziej bolesne wspomnienia, i w żaden sposób nie służy zaprowadzeniu pokoju, na jaki ten region zasłużył.
Z drugiej jednak strony - bez wątpienia Palestyńczycy, zarówno muzułmanie, jak i chrześcijanie, także wielokrotnie cierpieli, w dążeniu do realizacji prawa do własnego państwa. Przez ponad 60 lat tkwili w ciągłym bólu i braku stałych miejsc do życia. Wielu z nich czeka w obozach dla uchodźców - zarówno w Strefie Gazy, Zachodnim Brzegu, jak i sąsiednich terytoriach - na moment, gdy zapanuje pokój i bezpieczeństwo.
Tymczaem dotykają ich codzienne upokorzenia - małe i wielkie - które są nieodłącznym elementem rzeczywistości okupacyjnej. Niech nie będzie zatem więcej wątpliwości: sytuacja Palestyńczykow jest nie do zniesienia - Ameryka nie odwróci się plecami do palestyńskich próśb o posszanowanie godności, danie im szansy i prawa do posiadania własnego państwa.
Przez dekady, było ciągle tak samo: dwa narody z uprawnionymi aspiracjami, każdy z własną, bolesną historią, która sprawiała, że kompromis był niemożliwy. Łatwo jest Palestyńczykom obwiniać Izrael - za przesiedlenia leżące u powstania tego państwa.
Jednak Izraelczycy równie łatwo mogą przywołać nieustanną wrogość i liczne ataki - nie tylko z zagranicy, ale i wewnątrz ich państwa. Ale jesli popatrzymy na konflikt tylko z jednej bądź z drugiej strony, tak naprawdę nigdy nie ujrzymy prawdy: jedynym rozwiązaniem jest powstanie dwóch państw, w których Izraelczycy i Palestyńczycy będą żyć w pokoju i bezpieczeńswie.
Leży to w interesie Izraela, Palestyny, Ameryki, i całego świata. To dlatego próbuję osobiście realizować działania niezbędne do osiągnięcia tego celu. Ustalenia - dzięki Mapie Drogowej - są jasne. Aby nastał pokój, te ustalenia muszą jednak zostać wprowadzone w życie - każdy z nas musi się podjąć trudu ich wdrażania.
Palestyńczycy muszą zrzec się przemocy. Stawianie oporu poprzez przemoc i zabijanie jest złe i nigdy nie przyniesie oczekiwanych rezultatów. Przez wieki czarnoskórzy ludzie w Ameryce cierpieli upokorzenia związane najpierw z niewolnictwem, a potem - segregacją rasową. Jednak to nie przemoc zapewniła im zwycięstwo w walce o równe prawa. To pokojowe i nieustanne kładzenie nacisku na wartości leżące u podstaw powstania Stanów Zjednoczonych.
Ta sama historia może zostać powtórzona przez ludzi z RPA, z Południowej Azji, z Europy Wschodniej czy Indonezjji. To opowieść, która przedstawia prostą prawdę: przemoc do ślepa uliczka. To żadna odwaga odpalać rakiety celujące w śpiące dzieci, czy wysadzać autobus wiozący staruszki. W ten sposób nie buduje się autorytetu moralnego - w ten sposób się go niszczy.
Teraz nadszedł czas dla Palestyńczyków, by skupili się na tym, co mogą wybudować. Autonomia Palestyńska musi rozwijać swą zdolność do rządzenia, wraz z budowaniem instytucji służących do realizacji potrzeb swoich obywateli. Hamas ma poparcie wśród niektórych Palestyńczyków. Nie jest więc on wolny od odpowiedzialności. Aby odegrać rolę w realizacji palestyńskich aspiracji, aby zjednoczyć naród palestyński, Hamas musi bezwzględnie zerwać z przemocą, uznać wcześniejsze uzgodnienia i zaakceptować prawo do istnienia państwa izraelskiego.
W tym samym czasie, Izraelczycy muszą uznać, że tak samo, jak nie może być negowane prawo do istnienia Izraela, nie może być negowane prawo do istnienia niepodległej Palestyny. Stany Zjednoczone nie akceptują legitymizacji ze strony izraelskich władz kontynuowania izraelskiego osadnictwa na terenach palestyńskich. Narusza to bowiem warunki podpisanych uzgodnień i podkopuje szanse na zaprowadzenie pokoju w regionie. Nadszedł czas na zatrzymanie tego osadnictwa.
Izrael musi też wprowadzić w życie nałożone nań zobowiązania i zapewnić Palestyńczykom prawo do życia, pracy, rozwoju społecznego. I tak jak rujnuje to palestyńskie rodziny, dalszy kryzys humanitarny w Strefie Gazy nie służy bezpieczeństwu Izraela. Postęp w codziennym życiu Palestyńczyków musi być częścią procesu pokojowego i Izrael musi podjąć konkretne kroki, by mow postęp i rozwój zapewnić.
Państwa arabskie muszą też uznać, że chociaż Arabska Inicjatywa Pokojowa była ważnym początkiem, nie może być końcem ich zobowiązań. Konflikt arabsko-izraelski nie może być dłużej używany do odwracania uwagi arabskich narodów od innych problemów. Musi być za to podjęta konkretna akcja, która pomoże Palestyńczykom stworzyć i rozwijać instytucje, które zapewnią funkcjonowanie ich własnemu państwu. Państwa arabskie muszą uznać Izrael i wybrać albo rozwój, albo samozagładę poprzez ślepe zapatrzenie się w przeszłość.
Ameryka będzie wspierać tych, którzy będą zaprowadzać pokój i mówić publicznie to, co przyznaje prywatnie wielu Izraelczyków, Palestyńczyków i Arabów. Nie możemy ustanowić pokoju. Ale przecież wielu muzułmanów prywatnie przyznaje, że Izrael nie może zniknąć z dnia na dzień. Podobnie - wielu Izraelczyków rozumie potrzebę Palestyńczyków do posiadania własnego państwa. Nadszedł najwyższy czas, aby to, co wszycy i tak wiedzą, zostało w końcu urzeczywistnione.
Zbyt wiele łez zostało wylanych, zbyt wiele krwi przelanej. Każdy z nas ma obowiązek pracować ze wszystkich sił, by dzień, w którym izraelskie i palestyńskie matki będą wychowywać swoje dzieci bez strachu, nadszedł jak najszybciej. Dzień, w którym święta ziemia trzech religii będzie ziemią prawdziwie uświęconą: gdy Jerozolima będzie bezpiecznym domem dla Żydów, chrześcijan i muzułmanów i miejscem dla wszystkich dzieci Abrahama do przebywania ze sobą, tak jak w historii o Isrze [podróży Mahometa do siedmiu nieb], gdy Mojżesz, Jezus i Mahomet złączyli się w modlitwie.
Trzecim źródłem napięć są prawa i obowiązki państw związane z bronią nuklearną. Było to główne źródło napięć między Stanami Zjednoczonymi i Islamską Republiką Iranu. Przez wiele lat, Iran samookreślał się w opozycji do mojego państwa, i rzeczywiście, między nami istnieje historia pełna gwałtowności i przewrotów.
W środku zimnej wojny Stany Zjednoczone odegrały rolę w obaleniu demokratycznie wybranego rządu irańskiego. Od rewolucji islamskiej Iran odgrywał swą rolę przez branie zakładników i przemoc wobec amerykańskich żołnierzy i cywilów. Ta historia jest doskonale znana. Dlatego zamiast pozostawać uwięzionym w przeszłości, dałem jasno do zrozumienia irańskim przywódcom i samym Irańczykom, że mój kraj jest gotów ruszyć naprzód. Teraz Iran powinien zastanowić się nie przeciwko czemu budować swą przyszłość, ale jaką przyszłość chce to państwo sobie wybudować.
Będzie niezwykle trudno przezwyciężyć dekady nieufności, ale musimy zacząć z odwagą i sprawiedliwym podejściem. Będzie wiele trudnych spraw do przedyskutowania między naszymi krajami,ale musimy być zdeterminowani do ruchu naprzód, opartego na wzajemnym szacunku. To jasne, że kwestia broni nuklearnej jest punktem krytycznym relacji między naszymi państwami. Nie chodzi tylko o interesy Ameryki. Chodzi o zapobieżenie atomowemu wyścigowi zbrojeń na Bliskim Wschodzie, który mógłby sprowadzić region, a nawet cały świat, na wielce niebezpieczną ścieżkę.
Rozumiem tych, którzy sprzeciwiają się temu, że jedne państwa mają broń nuklearną, a inne - nie. Żadno państwo nie powinno wybierać tych, kto może, a kto nie, posiadać taką broń. Dlatego gorąco potwierdzam działania Ameryki zmierzające do takiego momentu, gdy żaden kraj nie będzie posiadał nuklearnych arsenałów. Jednak każde państwo, z Iranem włącznie, powinno mieć prawo do pokojowego wykorzystywania energii atomowej na warunkach określonych przez układ o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej. To dozwolenie leży u sedna owego traktatu i powinno być otwarte dla wszystkich państw postępujących zgodnie z literą dokumentu. Mam nadzieję, że wszystkie kraje tego regionu podzielają ów cel.
Kancelaria Premiera zaprzecza informacjom opublikowanym w niedzielnym wydaniu La Repubblica. Zgodnie z doniesieniami dziennika, podczas nieoficjalnego spotkania Mario Montiego z przedstawicielką związków zawodowych Susanną Camusso, przełamany został impas w rozmowach nad planowaną reformą...
Nie bez przyczyny Zbigniew Brzeziński w swej „Wielkiej szachownicy” obok Niemiec, Francji i Rosji umieścił właśnie Chiny i Indie jako państwa prowadzące wielowymiarową politykę. Chiński tygrys i indyjski słoń śmiało wyrażają swoje cele. Czy możliwa jest zatem współpraca między...