Grzegorz Mazurczak: Dwa miasta, jeden zmęczony kraj
Erbil, stolica irackiego Kurdystanu, leży tylko 400 km na północ od Bagdadu, stolicy Iraku, jednak sytuacja tych miast jest dramatycznie inna.
Lokalne lotnisko, nie tak dawno zbudowane przez Turków, też ma ambicje stania się lotniskiem międzynarodowym z prawdziwego zdarzenia, zdolnym przyjmować tysiące turystów tygodniowo. Może te założenia są na razie na wyrost, jednak historia niejednokrotnie pokazała, że aby cos osiągnąć czy zrealizować, najpierw trzeba mieć wizję. Taką wizję mają teraz Kurdowie z Erbilu.
Po godzinie stresującego lotu z Erbilu ląduje się na innym lotnisku - w Bagdadzie, znanym dawniej jako Międzynarodowe Lotnisko imienia Saddama Hussaina. Bezpieczeństwa pilnują baterie rakiet i wszechobecne wojsko. Hala przylotów, Babel Hall, niegdyś pełna turystów i oczekujących na podróżnych rodzin, dziś przez większość dnia jest niemal całkowicie pusta i cicha.
Aktualnie w Erbilu, jak i w całym Kurdystanie, widoczne jest duże zapotrzebowanie na pracowników o umiejętnościach budowlanych i technicznych. W związku z tym nie notuje się tu dużego bezrobocia. Ocenia się, że około 3/4 siły roboczej pochodzi z innych części kraju, także z centrum i południa Iraku.
Podczas gdy średnia pensja pracowników budowlanych w Bagdadzie wynosi około 15 tysięcy dinarów, to w Kurdystanie może sięgać 20 dolarów dziennie, co stanowi ponad czterokrotne przebicie. Kurdystan stał się więc atrakcyjnym miejscem, przyciągającym robotników z całego kraju. Erbil, jako stolica autonomii, stała się najlepszym przykładem dynamicznego rozwoju całego kraju.
Oczywiście, boom budowlany nie byłby możliwy bez utrzymania politycznej i gospodarczej stabilności tego kraju a także, przede wszystkim, odczuwalnego poczucia bezpieczeństwa. Bez tego, realizacja nawet najpiękniejszych wizji czy przedsięwzięć nie byłaby możliwa.
Duże znaczenie dla pobudzenia tego sektora gospodarki ma też zauważalny ostatnio wzrost powrotów Kurdów irackich zza granicy, gdzie znaleźli się z powodów politycznych lub ekonomicznych. Wielu wróciło ze Stanów Zjednoczonych i Europy właśnie do Erbilu, uzyskując dodatkową premię od rządu w postaci kawałka ziemi oraz małej pożyczki na budowę domu.
Nowi-starzy przybysze często osiedlają się w podmiejskiej, chrześcijańskiej dzielnicy Arbilu zwanej Ankawa, która już od dawna była dosyć elitarnym miejscem, odróżniającym się od reszty miasta ładnymi domami, zielenią winorośli i drzew figowych oraz samymi mieszkańcami, bardziej liberalnymi i otwartymi niż inni Teraz wzbogacono ją o dodatkową roślinność i miejsca do bardzo lubianych tu, rodzinnych spotkań i uroczystości.
Bagdad jest obecnie miastem ruin i fruwających śmieci a jego sytuacja, od czasu amerykańskiej okupacji ciągle ulega pogorszeniu. Wydaje się, że czas zatrzymał się tu 9 kwietnia 2003 roku, o 7: 05, kiedy to rozpoczęło się amerykańskie bombardowanie. Miasto nie ma planów na przyszłość ani możliwości realizowania projektów budowlanych, czego konsekwencją jest duże bezrobocie. Stopa bezrobocia, oczywiście poza Kurdystanem irackim, wacha się między 68 a 73%. Jeśli jednak doda się do tej liczby specjalistów, którzy są zatrudnieni dorywczo, np. jako kierowcy taksówek, prawdziwa stopa bezrobocia okaże się znacznie wyższa. Nie można powiedzieć, żeby Bagdad był placem budowy, za to na pewno można powiedzieć, że nadal jest polem bitwy.
Na ulicach Erbilu nie widać obcych wojsk. Amerykańska obecność ograniczyła się do zajęcia kilku ufortyfikowanych budynków i sporadycznego patrolowania okolicy. Bezpieczeństwa pilnuje policja i specjalna, umundurowana straż. Wielu z tych ludzi w przeszłości należało do sił Peshmergów, walczących z reżimem Saddama. Oprócz oficjalnie widocznych, umundurowanych formacji, o ład i bezpieczeństwo dbają wszechobecni chociaż niewidoczni agenci tajnych służb, na których spoczywa bardzo trudny obowiązek zapobiegania przenikaniu do Kurdystanu podejrzanych grup i osób, inwigilacji środowisk sympatyzujących z islamistami oraz przeciwdziałanie wszelkiego rodzaju zamachom.
temacie skutecznego przeciwdziałania zagrożeniom terrorystycznym, chętnie korzysta się tu z doświadczeń i wsparcia Izraela. Efekty tej współpracy są w każdym razie widoczne.
Ulice Erbilu są pełne samochodów i pieszych, a policjanci kierują ruchem od samego rana aż do północy. Sklepy pozostają otwarte do 10 wieczorem a liczni klienci mogą w nich znaleźć wszystkie najnowsze urządzenia elektroniczne, sprzęty domowe, ubrania i artykuły spożywcze, włącznie z alkoholem. Popularne są kafejki internetowe.
Dużym powodzeniem cieszą się liczne restauracje i kawiarnie, gdzie wieczorem, przy posiłku lub kawie, spędzają czas całe rodziny. Można tam usłyszeć tradycyjne pieśni arabskie i kurdyjskie ale przede wszystkim nie obawiać się zamachów bombowych, tak powszednich w Bagdadzie.
W każdy poniedziałkowy i czwartkowy wieczór, ulice Erbilu są świadkiem dziesiątek uroczystości weselnych, i korowodów głośno trąbiących samochodów, ozdobionych wstążkami i kwiatami. Pary młode oraz goście, tradycyjnie korzystają z gościny hoteli lub modnych ośrodków wypoczynkowych, takich jak „Salahaddin” lub „Jandiyan”.
Życie dwóch stolic jednego kraju nie może być bardziej różne. Jedno miasto codziennie jest świadkiem bezsensownej śmierci i ofiarą coraz większej degradacji, podczas gdy drugie rozwija się jak nigdy dotąd i cieszy oczy widocznymi zmianami na lepsze.
Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.



Jak Andaluzja stała się prawicowa
Pragmatyzm wygrywa w amerykańsko-chińskich relacjach
Trudne zadanie Rumena Radewa
Péter Magyar wzbudza pierwsze kontrowersje