Inwestea Konsultea Wschod24 Afryka24 Pe24
O pracy dyplomaty na Kubie opowiada Daniel Gromann, I Radca w Departamencie Ameryki Drukuj Email
( 12 głosów)




Ewelina Biłda   
23.06.2009.
 1 2 >>>

O pracy dyplomaty na Kubie, wyzwaniach jakie stawia, satysfakcji jaką daje, ale czasem też o trudnych momentach związanych z dłuższym pobytem zagranicą z Danielem Gromannem rozmawiała Ewelina Biłda.

 

REKLAMA

- Jak zaczęła się Pana przygoda z dyplomacją?

- „Przygoda”, to dobre określenie. W pracy w służbie zagranicznej jest wiele ciekawych chwil i trudnych wyzwań, oczywiście przeplatających się z bardziej rutynowymi zadaniami. Ale odpowiadając na Pani pytanie. W drugiej połowie lat 90. skończyłem pewien etap studiów podyplomowych w Stanach Zjednoczonych i dowiedziałem się, że istnieje możliwość zdawania egzaminu do służby zagranicznej.

- Z internetu?

- Nie, wtedy nie było chyba jeszcze takich portali, jak ten, który Państwo prowadzicie (www.dyplomacjaxxi.msz.gov.pl). Powiedziałbym: „pocztą pantoflową”, od znajomej, która nosiła się z zamiarem podejścia do egzaminu konkursowego. Zdałem i zostałem przyjęty na aplikację dyplomatyczno-konsularną.

- Jak wówczas wyglądało przygotowanie do pracy w MSZ?

- Przez cały rok akademicki mieliśmy zajęcia jeden dzień w tygodniu, nabywając wiedzę teoretyczną z szerokiego zakresu tematów związanych z naszą pracą (prawo międzynarodowe, protokół dyplomatyczny, założenia polskiej polityki zagranicznej), a w pozostałe dni pracowaliśmy w różnych departamentach, zdobywając umiejętności praktyczne poprzez realizację konkretnych zadań, czasami zresztą całkiem poważnych. Oczywiście pod nadzorem i dzięki pomocy doświadczonych pracowników.

- Czy sprawdzano wasze postępy? Czy młodzi dyplomaci też pisują kartkówki?

- Nie wiem, jak to dokładnie wygląda teraz, kiedy istnieje Akademia Dyplomatyczna. „Za moich czasów” kartkówek nie było, ale za to na koniec aplikacji był bardzo poważny sprawdzian: egzamin do służby dyplomatyczno-konsularnej. Prawdziwy, trudny egzamin; z tego, co pamiętam, były  poprawki.

- Po egzaminie rozpoczęliście pewnie normalną pracę…

- Prawie. Drugą częścią okresu przygotowawczego był staż zagraniczny, który w tamtym okresie trwał z reguły dziewięć miesięcy. Nie wiem, czemu akurat tyle, proszę mnie nie pytać, czy potem rodzili się prawdziwi dyplomaci… (śmiech). W każdym razie ja odbyłem staż w ambasadzie w Bogocie.

- A więc Kolumbia. To bardzo daleko. Dlaczego akurat tam?

- Z wykształcenia jestem iberystą. Po rozpoczęciu pracy w MSZ w naturalny sposób grawitowałem w kierunku tematyki związanej z Ameryką Łacińską.

- To znaczy, że aby zostać członkiem służby zagranicznej, nie trzeba być po stosunkach międzynarodowych?

- Bynajmniej. Wśród nowych słuchaczy Akademii Dyplomatycznej – jest to corocznie grupa około dwudziestu osób, jak sądzę – są filolodzy, prawnicy, ekonomiści. Oczywiście także absolwenci stosunków międzynarodowych, często zresztą osoby po dwóch fakultetach albo studiach uzupełniających. MSZ potrzebuje specjalistów z różnych dziedzin.

- Czy do pracy w dyplomacji potrzebne są jakieś szczególne predyspozycje?

- Uważam, że tak. Przede wszystkim ciekawość świata, otwartość na inne kultury i style życia. Statystycznie większa część życia zawodowego dyplomaty przebiega za granicą. Trzeba to lubić, trzeba cieszyć się możliwością mieszkania w różnych krajach, poznawania innych miejsc i ludzi, oczywiście nie tracąc łączności z własną ojczyzną i cały czas pracując na jej rzecz. Poza tym szalenie ważny jest zdrowy rozsądek i umiejętność odpowiedniego reagowania w różnych sytuacjach. Wyczucie. Umiejętność zachowania w sposób, który nawet w języku potocznym określa się jako „dyplomatyczny”.

- Powróćmy do Pana ścieżki zawodowej. Czy po stażu w Kolumbii trafił Pan może do Departamentu Ameryki?

- Trafiła Pani w dziesiątkę. Przenikliwość godna pracownika służby zagranicznej! Rzeczywiście, pracowałem w Departamencie Ameryki, skąd następnie wyjechałem na Kubę.

- To interesujące.

- Kuba jest krajem wyjątkowym dla dyplomatów z państw zachodnich, akcentujących problematykę praw człowieka, ponieważ zgodnie z tak zwaną dwutorową polityką Unii Europejskiej względem Hawany rozwijane są zarówno relacje oficjalne, z przedstawicielami władz i innych instytucji, jak i kontakty z prodemokratyczną opozycją i rodzącym się społeczeństwem obywatelskim, a więc wszelkiego rodzaju środowiskami niezależnymi. W trakcie mojej misji na Kubie – gdzie zajmowałem się sprawami politycznymi – prowadziłem właśnie kontakty tego typu. Momentami dawały mi one szczególną satysfakcję, momentami – wywoływały szczególną frustrację.

-  Jak to?

- Szczególną satysfakcję – w postaci serdecznych reakcji, często spontanicznych i na pewno szczerych, rodzin więźniów politycznych albo samych więźniów, którzy zostali zwolnieni, wdzięczności za to, że ktoś za granicą, „w wielkim świecie”, pamięta o ich losie i o losie ich najbliższych. Myślę zwłaszcza o osobach na prowincji, gdzie rzadziej docierają zachodni dyplomaci i przedstawiciele mediów międzynarodowych. W czasie rozmów z tymi ludźmi, widząc ich emocje, wysłuchując ich opowieści, czułem szczególnie silnie, że robię coś, co jest po prostu… ważne… potrzebne i … dobre. Tak, po prostu dobre.

Image
Na zdjęciu Daniel Gromann z nagrodą argentyńskiej org. pozarządowej CADAL, marzec 2009
 

- A frustrację?

- Że nasze pole działania jest ograniczone. Że część z nich wciąż przebywa w więzieniach, na przykład za to, że udzielali komuś tam wywiadów – tak jak ja teraz Pani – których treść się komuś innemu nie spodobała.

- A jak wyglądały kontakty z instytucjami oficjalnymi?

- Na Kubie, w okresie mojej misji, były ograniczone ze względu na sytuację polityczną. Natomiast, ogólnie rzecz biorąc, praca w dyplomacji jest tak ciekawa między innymi dlatego, że jako pracownicy ambasad i konsulatów mamy możliwości działania wybiegające daleko poza te, jakie mielibyśmy jako osoby prywatne. Na hasło „ambasada” wiele drzwi staje otworem, zwłaszcza w mniejszych krajach. Pracownik dyplomatyczny – nawet osoba młodsza, niebędąca szefem placówki – wchodzi w kontakty z dyrektorami departamentów, dyrektorami muzeów, pisarzami, redaktorami. Całą gamą interesujących, ważnych w swoim środowisku osób, z którymi załatwia sprawy oficjalne, organizuje wspólne wydarzenia, realizuje projekty i tak dalej. Jeżeli ma się inwencję i chęć do pracy, można zrobić wiele naprawdę interesujących rzeczy.

- Na przykład?

- Zorganizować występy polskich artystów, wystawy, audycje o Polsce, przeglądy filmowe. To ze sfery promocji. Albo załatwiamy na przykład wymianę poparć do organizacji międzynarodowych – dogadujemy się, że my poprzemy ich kandydaturę, oni naszą. Jest konkretny wynik, coś osiągnęliśmy. Albo spotykamy się z Polonią; zwłaszcza w odległych krajach i w szczególnych okresach, takich jak Święta Bożego Narodzenia, to mogą być pełne pięknych emocji chwile. Albo po prostu pomagamy konkretnym osobom – naszym obywatelom, którzy w trakcie pobytu za granicą znaleźli się w kłopocie, albo potrzebują pomocy związanej z przepływem dokumentów, dla załatwienia ważnych spraw życiowych.

- Mówi Pan o działalności konsularnej?

- Tak, przeplatającej się zresztą z zadaniami innego rodzaju, zwłaszcza na małych placówkach, gdzie zdarza się, że konsul i pracownik do spraw politycznych czy kulturalnych to jedna i ta sama osoba. Działalność konsularna jest, moim zdaniem, obszarem naszej pracy dającym szczególną satysfakcję, gdyż wiążącym się z robieniem czegoś dobrego i potrzebnego dla konkretnych osób. Oczywiście, kwestie polityczne – „wielkie sprawy”, wizyty szefów państw i rządów, umowy międzynarodowe i tak dalej – mają swoją szczególną wagę. Ale sprawy konsularne mają swoje szczególne, „dyskretne” piękno.

 Ciąg dalszy wywiadu na drugiej stronie.

 

Zostań dyplomatą! Trwa rekrutacja na aplikację dyplomatyczno  - konsularną. Więcej na stronie:

Sample Image



Drukuj Email
 
tjfxavsp dupwfapg srwcnqwj
acheter cialis, 2009/08/29 12:50
zuvnmcwn fyvnxspb zgesypbf
viagra, 2009/08/29 11:11
cxhkekcq bcljikxr axrmqsut
acheter cialis en pharmacie, 2009/08/29 07:56
Dodaj swój komentarz do tego artykułu...
Imię (wymagane)
Komentarz
Zaloguj lub zarejestruj się aby móc dodawać komentarze.

Jednostki Wojska Polskiego będą realizować szereg zadań w czasie Mistrzostw Europy w Piłće Nożnej Euro 2012.
więcej...
Kancelaria Premiera zaprzecza informacjom opublikowanym w niedzielnym wydaniu La Repubblica. Zgodnie z doniesieniami dziennika, podczas nieoficjalnego spotkania Mario Montiego z przedstawicielką związków zawodowych Susanną Camusso, przełamany został impas w rozmowach nad planowaną reformą...
więcej...
Nie bez przyczyny Zbigniew Brzeziński w swej „Wielkiej szachownicy” obok Niemiec, Francji i Rosji umieścił właśnie Chiny i Indie jako państwa prowadzące wielowymiarową politykę. Chiński tygrys i indyjski słoń śmiało wyrażają swoje cele. Czy możliwa jest zatem współpraca między...
więcej...
 AnalizySystemy polityczne  Imigracja  Cywilizacje  Konflikty  Ekologia  Terroryzm  Polityka zagraniczna  Dyplomacja  Emigracja  Separatyzm  Stosunki międzynarodowe 
 GospodarkaWaluty  Ropa naftowa  Sektor bankowy  Giełdy  Rynek pracy  Nieruchomości  Surowce  Gaz ziemny  Media  Technologie  Przemysł samochodowy 
 OrganizacjeNATO  OBWE  OPEC  ONZ  Al-Kaida  G-20  MFW  WNP  ASEAN  WTO 
 PaństwaNiemcy  Francja  Izrael  USA  Wielka Brytania  Indie  Chiny  Rosja  Irlandia  Ukraina  Turcja  Hiszpania  Brazylia  Iran  Sudan  Włochy  Afganistan  Gruzja  Informacje dla wyjeżdżających 
 Po godzinachRecenzje  Film  Wywiady  Książka 
 RegionyUnia Europejska  Bałkany  Afryka  Bliski Wschód  Daleki Wschód  Kaukaz  Azja  Darfur  Krym  Kaszmir 
 StylSavoir vivre 
 Unia EuropejskaSłownik UE  Komisja  Prezydencja  Strefa Euro  Traktat lizboński  Strefa Schengen  Partnerstwo Wschodnie  Europejska Polityka Sąsiedztwa 
Zaloguj sie
         
     
SERWIS SPECJALNY
Dyplomacja_specjalny