Gruzja: Obchody pierwszej rocznicy wojny z Rosją
-
IAR
Dziś przypada pierwsza rocznica wybuchu wojny rosyjsko-gruzińskiej. Z relacji rosyjskich mediów wynika, że pierwsze zaatakowały wojska gruzińskie, starając się pokonać siły zbrojne swojej zbuntowanej prowincji, Osetii Południowej.
Po kilkunastu godzinach od rozpoczęcia konfliktu nastąpiła interwencja armii rosyjskiej, tłumaczona potrzebą obrony ludności osetyjskiej. Pięciodniowa wojna z Gruzją zakończyła się podpisaniem planu pokojowego, wynegocjowanego przez prezydenta Francji.
Po ustaniu działań zbrojnych rosyjskie wojska niespiesznie opuszczały gruzińskie ziemie. Pozostały natomiast w bazach w Osetii Południowej i Abchazji. Obie te zbuntowane gruzińskie prowincje ogłosiły później niepodległość, którą uznały jedynie Rosja i Nikaragua.
Według Komitetu Śledczego Rosyjskiej Prokuratury, podczas wojny zginęło 162 mieszkańców Osetii Południowej i 67 żołnierzy rosyjskich. Tbilisi szacuje natomast, że wśród ofiar cywilnych było 228 etnicznych Gruzinów. Tysiące uchodźców - zarówno Osetyjczyków, jak i Gruzinów - dotychczas nie powróciło do swoich domów.
Zachód skrytykował Rosję za naruszenie integralności terytorialnej Gruzji. Jednak kilka tygodni temu NATO i Rosja wznowiły współpracę.
Gori to stolica regionu, w którym rok temu toczyły się najbardziej zacięte walki. Na to 40-tysięczne miasteczko w ciągu kilku dni spadały bomby i pociski artyleryjskie. Dziś mieszkańcy Gori, którzy przyszli obejrzeć fotografie upamiętniające tamte wydarzenia, nie mogą powstrzymać łez. -„Obok mojego domu spadła bomba. Byli zabici. To był koszmar” - wspomina jedna z mieszkanek Gori. Większość Gruzinów obawia się kolejnej wojny z Rosją. Wzajemne oskarżenia Moskwy i Tbilisi o prowokacje traktują jak kolejną grę polityków.
Na granicy Osetii Południowej i Gruzji nadal dochodzi do sporadycznych strzelanin, a strony konfliktu - tak jak wcześniej - wzajemnie oskarżają się o prowokacje. W nową wojnę w tym regionie mało kto jednak wierzy.


Wspólna platforma dyskusyjna Ukrainy, Gruzji i Mołdawii