|
Bezprecedensowy atak terrorystyczny, do którego doszło 11 września 2001 roku, w radykalny sposób zmienił postrzeganie i rozumienie bezpieczeństwa, nie tylko dotkniętych owym atakiem Stanów Zjednoczonych, lecz również całego świata. REKLAMA
Strona 3 z 4 Jeżeli terrorystom w jakiś sposób udałoby się zdobyć wystarczającą ilość materiałów rozszczepialnych do budowy nuklearnego ładunku wybuchowego, nie jest pewne, czy zdołaliby go oni zaprojektować. Do tego celu potrzebowaliby bowiem specjalistów, którzy mieliby wystarczającą wiedzę i umiejętności, aby zbudować prostą bombę atomową lub broń radiologiczną. Eksperci nie są zgodni co do możliwości zbudowania broni jądrowej przez małą grupę techników, jaką mogłaby zgromadzić organizacja terrorystyczna, w miarę realne jest jednak zatrudnienie przez terrorystów bezrobotnych lub źle opłacanych naukowców i inżynierów z krajów byłego Związku Radzieckiego. Jeśli zaś chodzi o wiedzę techniczną potrzebną do skonstruowania broni jądrowej, to początkowo była ona ściśle strzeżona, z czasem jednak znaczna jej część trafiła do powszechnego obiegu, a coraz większej liczbie osób przekazywano jej podstawy. Obecnie wiedza techniczna na temat zbudowania broni jądrowej jest stosunkowo szeroko dostępna, z uwagi na bogatą literaturę, która w sposób generalny zajmuje się tą tematyką. Do budowy najprostszego nuklearnego ładunku wybuchowego, mającego moc kilku kiloton[36], nie potrzeba bowiem danych zawartych w tajnych dokumentach czy publikacjach. Doskonałym źródłem informacji dotyczących powyższej problematyki jest również Internet[37]. W rezultacie, odpowiednio przeszkolony pracownik techniczny, nie posiadający specjalistycznej wiedzy na temat budowy broni nuklearnej, prawdopodobnie byłby w stanie zaprojektować przynajmniej prymitywną bombę atomową[38]. Gdy nuklearny ładunek wybuchowy zostanie już zbudowany, jego transport nie powinien sprawić większych trudności. Materiał rozszczepialny wchodzący w skład tego ładunku, niezależnie od tego, czy będzie to wysoko wzbogacony uran, czy pluton, nie jest ani zbyt ciężki, ani zbyt nieporęczny. Przykładowo, potajemne sprowadzenie wysoko wzbogaconego uranu w wybrane miejsce nie jest wcale trudniejsze niż choćby przemycenie jakiegokolwiek zakazanego narkotyku lub substancji do jego produkcji, zaś stukilogramowa porcja HEU zmieści się nawet w pięciu jednolitrowych kartonach, takich jak te, w których sprzedaje się mleko[39]. Do zbudowania zaś bomby powinno wystarczyć około 25 kilogramów uranu lub 8 kilogramów plutonu[40]. Ilość uranu tej wagi przypominałaby wielkością owoc grejpfruta, zaś wspomniana wyżej ilość plutonu miałaby wielkość piłki baseballowej. Co istotne, im większa czystość wykorzystanego materiału rozszczepialnego, tym mniejsza fizyczna wielkość tego materiału. Cały ładunek mógłby z powodzeniem przewieźć zwykły samochód, bowiem wspomniane materiały rozszczepialne nie stanowią poważniejszego zagrożenia dla zdrowia - obie substancje musiałyby być bowiem długo wchłaniane, by spowodować poważny uszczerbek na zdrowiu[41]. Wyprodukowanie nieprzenośnego urządzenia jest natomiast znacznie łatwiejsze niż skonstruowanie bomby nadającej się do transportu[42]. Środki finansowe potrzebne do budowy nuklearnego ładunku wybuchowego teoretycznie też nie stanowią poważniejszego problemu. Amerykańskie Biuro Oceny Technologicznej obliczyło, że do wybudowania broni jądrowej powinien wystarczyć milion dolarów[43]. Chociaż jest to znaczna suma, wiele współczesnych organizacji terrorystycznych byłoby w stanie ją zdobyć, i to bez większych trudności. Dostępność stosownego sprzętu, w dobie globalizacji i nowoczesnych technologii, również nie stwarza większego problemu, a coraz silniejsze powiązania międzynarodowego terroryzmu z transnarodową przestępczością zorganizowaną i dostęp do czarnego rynku umożliwiają terrorystom szybki i łatwy zakup potrzebnego im wyposażenia - nawet, jeśli ma to być sprzęt służący do produkcji broni jądrowej. Mimo licznych informacji o przemycie skradzionych nuklearnych ładunków wybuchowych, w tym osławionych "bomb walizkowych", nie potwierdzono jednak jak dotąd faktu sprzedaży broni jądrowej podmiotom niepaństwowym, żaden też z takich podmiotów nie oświadczył, iż jest w posiadaniu takiej broni. Aby pozyskać materiał rozszczepialny, a potem zaprojektować i zbudować broń jądrową, organizacja terrorystyczna musiałaby teoretycznie posiadać wśród swoich członków grupę profesjonalnych złodziei, którzy w razie potrzeby nie zawahaliby się użyć siły, albo "swoich ludzi" na terenie obiektu, gdzie przechowywane są poszukiwane materiały. Poza tym, organizacja musiałaby dysponować osobą posiadającą wiedzę potrzebną do zaprojektowania broni jądrowej oraz jedną lub kilka wykwalifikowanych osób, które mogłyby tą broń zbudować. Do przeprowadzenia tej operacji grupa terrorystyczna potrzebowałaby bardzo szczegółowego planu, prawdopodobnie kilku miesięcy, by go zrealizować, jednej lub kilku bezpiecznych kryjówek, specjalistycznego sprzętu i niezbędnego zaplecza logistycznego wspierającego całą operację. Oczywiście, wszystko to pociągałoby za sobą poważne ryzyko niepowodzenia. Wymagania te sprawiają, iż przeprowadzenie powyższej operacji jest niemożliwe w przypadku mniejszych ugrupowań terrorystycznych, których członkowie rzadko zajmują się czymś innym niż podkładanie bomb i strzelanie. Teoretycznie jednak największe spośród organizacji terrorystycznych, dysponujące znacznymi środkami finansowymi i posiadające wśród swoich członków osoby z wyższym wykształceniem i wykwalifikowanych robotników byłyby w stanie zaangażować się w projekt budowy nuklearnego ładunku wybuchowego[44]. Problem utraty broni jądrowej (tzw. loose nukes) nadal wymaga więc podejmowania wspólnych, wielostronnych wysiłków w celu ochrony tej broni przed kradzieżą i stosowania odpowiednich zabezpieczeń[45]. Trudności z pozyskaniem lub skonstruowaniem broni jądrowej wskazują, że bardziej prawdopodobne niż użycie przez terrorystów tej broni jest zastosowanie skażenia radiologicznego, czyli np. wykorzystanie "brudnej" bomby i rozprzestrzenienie za jej pomocą substancji radioaktywnych w celu skażenia wody, powietrza lub wyłączenia pewnych terenów bądź obiektów z użycia. Materiały radioaktywne użyteczne do takich celów są dość łatwo dostępne ze źródeł stosunkowo słabo chronionych - szpitali, instytutów i laboratoriów medycznych, uniwersytetów, a nawet z wysypisk śmieci[46]. Broń radiologiczna nie pociąga jednakże za sobą większych zniszczeń fizycznych niż broń konwencjonalna. Powstaje więc pytanie, po co stosować tą broń i zadawać sobie trud zdobycia materiałów radioaktywnych potrzebnych do jej budowy, narażając się przy tym na dodatkowe ryzyko? Odpowiedź związana jest częściowo z rozgłosem, jaki może przynieść danej grupie terroryzm radiologiczny. Co więcej, zamach wykorzystujący broń radiologiczną umożliwia zdobycie szerokiego rozgłosu bez konieczności zabijania wielu ludzi, przynajmniej nie w sposób widoczny lub natychmiastowy[47]. Jakkolwiek niektóre rodzaje promieniowania trudniej uzyskać niż powszechnie się uważa, obawa przed materiałami jądrowymi, a jednocześnie niedostrzeganie zagrożenia ze strony broni radiologicznej, może zatem uczynić je doskonałym narzędziem terrorystów[48]. Chociaż więc broń radiologiczną generalnie uważa się za niepraktyczną dla celów wojskowych, może ona z powodzeniem służyć jako narzędzie szerzenia terroru wśród ludności określonego terytorium, nawet jeśli liczba potencjalnych ofiar byłaby niewielka[49]. Terroryzm radiologiczny jest bowiem w stanie wywołać powszechną panikę i zdezorganizować funkcjonowanie zaatakowanego społeczeństwa[50]. Należy ponadto podkreślić, że zagrożenie terroryzmem nuklearnym obejmuje szersze spektrum zjawisk, a więc nie tylko użycie lub groźbę detonacji bomby atomowej lub atak przy pomocy broni radiologicznej, lecz również pogróżki bądź mistyfikacje dotyczące materiałów radioaktywnych oraz ataki na reaktory jądrowe. Sabotaż albo sytuacja związana z zajęciem obiektu jądrowego i przetrzymywaniem na jego terenie zakładników wydaje się być zresztą najbardziej prawdopodobnym ze scenariuszy[51]. Najczęściej takie akcje służą wykazaniu słabości systemu bezpieczeństwa i braku dostatecznej ochrony obiektów jądrowych. Innym scenariuszem mógłby być atak na wyrzutnie rakiet używanych do przenoszenia głowic nuklearnych. W przeszłości zdarzało się, że członkowie organizacji protestujących przeciwko broni atomowej wdzierali się na teren obiektów wojskowych, miało też miejsce kilka ataków na fabryki produkujące rakiety służące do przenoszenia ładunków jądrowych. Celem takich działań może być skompromitowanie rządu albo zdobycie wpływów przez grupę terrorystyczną, wzrasta też jednak prawdopodobieństwo pojawienia się innych form terroryzmu nuklearnego[52]. Jeśli zaś chodzi o ataki na reaktory jądrowe, to w porównaniu z wybuchem ładunku nuklearnego stopienie rdzenia takiego reaktora generalnie spowodowałoby niewielką skalę promieniowania. Takie zdarzenie pociągnęłoby jednak za sobą wyciek ogromnej ilości materiałów radioaktywnych w formie gazu, narażając ludność zamieszkującą okolice elektrowni na natychmiastową śmierć, nowotwory lub wady genetyczne. Konsekwencje udanego ataku na reaktor jądrowy byłyby porównywalne z efektami bardzo poważnej awarii reaktora jądrowego. Ta forma terroryzmu nuklearnego, jakkolwiek powodująca natychmiastowe ofiary i skażenie środowiska naturalnego, skutkowałaby głównie nowotworami i zmianami genetycznymi, ujawniającymi się nawet po wielu latach, a liczba ofiar takiego zamachu, dokonanego w gęsto zaludnionym kraju, sięgnęłaby dziesiątek tysięcy[53]. Jakąkolwiek by zresztą formę przyjął terroryzm nuklearny - wybuchu ładunku jądrowego, rozproszenia materiału radioaktywnego przez broń radiologiczną czy aktu sabotażu dokonanego na elektrowni atomowej - jego skutki miałyby zarówno charakter biologiczny i fizyczny, jak i polityczny oraz społeczny[54]. Z psychologicznego punktu widzenia, opór przed użyciem broni jądrowej, który może towarzyszyć grupie terrorystycznej przy podejmowaniu decyzji o zastosowaniu tej broni w zamachu terrorystycznym, z pewnością nie jest tak silny w przypadku, gdy chodzi wyłącznie o groźbę, szantaż lub fałszywy alarm. Jeśli taka groźba lub szantaż mają wiarygodny charakter, mogą doprowadzić do negocjacji z zagrożonym państwem i decyzji podejmowanych na najwyższym szczeblu, co już samo w sobie może być uznane przez grupę terrorystyczną za sukces, jako ze podnosi to jej status i czyni z niej podmiot, z którym należy się liczyć. Biorąc pod uwagę, iż instytucje publiczne i agendy rządowe są uczulone na potencjalny atak przy użyciu broni jądrowej, nawet fałszywy alarm o dużym stopniu wiarygodności, który nie stwarza żadnego zagrożenia dla określonego obszaru, może wywołać panikę i zdezorganizować życie na tym obszarze, a masowa ucieczka przerażonych mieszkańców może doprowadzić nawet do ofiar śmiertelnych. Jednak nawet jeśli powstałe w wyniku takiego incydentu szkody materialne i liczba ofiar byłyby minimalne, jego psychologiczny wpływ na społeczeństwo i rząd byłyby z pewnością znaczące[55]. Każda grupa terrorystyczna, podejmując konkretne decyzje o realizacji swoich celów, kieruje się w określonym stopniu elementem racjonalnego wyboru. Chociaż więc decyzje o instrumentalnym znaczeniu mogą być ograniczone lub częściowo zdeterminowane psychologią, ta racjonalność mimo wszystko istnieje. Jest ona ściśle związana z proporcjonalnością, w sensie, w jakim środki wiążą się z osiągnięciem celów. Zakres żądań terrorystów i ich postrzeganie wroga wyznaczają z kolei swego rodzaju granice, do których terroryści są w stanie się posunąć w toczonej przez siebie kampanii. Grupa, która uznaje całe społeczeństwo za swego przeciwnika i chce oczyścić świat, przygotowując go na przybycie mesjasza, w o wiele większym stopniu będzie akceptować stosowanie brutalnych środków i masowej przemocy aniżeli grupa, której członkowie uważają się za bojowników walczących w imieniu danego społeczeństwa z represyjnym i wyzyskującym rządem. Oczywistym jest zatem, że motywacja organizacji terrorystycznej odgrywa główną rolę w determinowaniu jej decyzji o skali stosowanej przemocy i środków służących do jej szerzenia[56]. Niebezpieczeństwo wykorzystania przez terrorystów broni jądrowej lub radiologicznej wiązać się również może z potrzebą wyraźnego i bezprecedensowego zaistnienia w mediach w skali światowej. Globalna eskalacja zjawiska terroryzmu oraz wzrost liczby ugrupowań terrorystycznych i zamachów przez nich dokonywanych spowodowały bowiem, iż media nie są w stanie informować opinii publicznej o każdym incydencie terrorystycznym, skupiają się zatem na tych najbardziej destrukcyjnych i spektakularnych. Poza tym, choć brzmi to niewiarygodnie, oparte na tych samych schematach ataki terrorystyczne mogłyby się po prostu znudzić i opinia publiczna przestałaby na nie zwracać uwagę. Aby ponownie przykuć tą uwagę do swojej "sprawy", terroryści musieliby zastosować nowe metody i środki walki, najlepiej o wiele bardziej brutalne i dotychczas rzadko bądź w ogóle nie stosowane[57]. Zamachowcom, którzy dokonali ataków na World Trade Center i Pentagon, udało się przyciągnąć uwagę mediów, a za ich pośrednictwem widzów, na całym świecie. Niełatwo jest więc teraz osiągnąć aż taki efekt medialny przy pomocy konwencjonalnych środków - alternatywą dla terrorystów może zatem pozostać na przykład użycie broni jądrowej lub "brudnej" bomby[58].
|