Tajwańskie władze zgadzają się na wizytę Dalajlamy, Chiny protestują
Prezydent Tajwanu Ma Ying-jeou wyraził zgodę na wizytę duchowego przywódcy Tybetańczyków pod warunkiem, że będzie ona miała czysto religijny charakter. Decyzja tajwańskich władz spotkała się ze zdecydowanym sprzeciwem Chin. Ma wyraził zgodę na prośbę zgłoszoną przez polityków opozycyjnej Demokratycznej Partii Postępu (DPP), aby w przyszłym tygodniu zaprosić Dalajlamę na uroczystości upamiętniające ofiary niedawnego tajfunu Morakot. Wskutek osunięć ziemi i lawin błotnych spowodowanych przez największe od pięćdziesięciu lat deszcze zginęło co najmniej 461 osób, a prawie 200 nadal jest zaginionych.
„Zdecydowaliśmy się pozwolić Dalajlamie na odwiedzenie Tajwanu i pomodlenie się zarówno za ofiary tajfunu, jak i wszystkich dotkniętych przez kataklizm” powiedział Ma. Tybetański przywódca ma przybyć na wyspę 31 sierpnia. Wizyta potrwa cztery dni, a jej przebieg ma być ściśle związany z upamiętnieniem ofiar tajfunu.Pomimo tego decyzja o zaproszeniu Dalajlamy została skrytykowana przez władze w Pekinie. „Chiny zdecydowanie sprzeciwiają się zapowiedzianej wizycie, niezależnie od jej długości czy charakteru. Dalajlama nie jest wyłącznie przywódcą religijnym” powiedział rzecznik rządowej agencji zajmującej się relacjami z Tajwanem. „Dalajlama zasłania się religijnym przesłaniem, ale w rzeczywistości działa na rzecz rozłamu Chin” dodał.
„W momencie, gdy wielu Chińczyków wyciąga ręce z pomocą dla ofiar tajfunu, pomaga w odbudowie i szybkim przezwyciężeniu skutków kataklizmu, kilku członków DPP zdecydowało się wmieszać w to Dalajlamę. To nie są działania na rzecz ofiar, to próba sabotażu ciężko wypracowanej poprawy w relacjach w Cieśninie Tajwańskiej” stwierdził rzecznik.
W trakcie rządów proniepodległosciowo nastawionej DPP, Dalajlama odwiedzał wyspę kilkukrotnie. Ostatnia wizyta miała miejsce w 2001 roku. Jednak dla obecnego prezydenta, który objął stanowisko w maju 2008 roku, jednym z priorytetów była poprawa stosunków z Chinami kontynentalnymi, dlatego wolał unikać działań, które mogłyby rozdrażnić Pekin. W ubiegłym roku Ma nie wyraził zgody na przyjazd Dalajlamy tłumacząc, że mogłoby to zaszkodzić działaniom tajwańskiego rządu.
Tym razem stało się inaczej, ponieważ Ma stara się ratować wizerunek nadszarpnięty przez źle prowadzoną akcję ratunkową po przejściu Morakota. Jego administracja jest krytykowana za zbyt wolno i nieefektywnie prowadzone działania, które doprowadziły do powstania tak znacznej liczby ofiar. W efekcie popularność prezydenta spadła do rekordowo niskiego poziomu sięgającego 20 proc. Ponieważ Tajwan jest domem wielu tybetańskich uchodźców, a miliony Tajwańczyków to buddyści, Ma nie mógł sobie pozwolić na dalsze psucie wizerunku.
Na podstawie: news.bbc.co.uk, chinadaily.com.cn


Sydney: terrorysta przetrzymywał zakładników w kawiarni, dwie osoby zginęły