Krwawy dzień dla żołnierzy amerykańskich
Na ogarniętych wojną ziemiach Afganistanu i Iraku zginęło dzisiaj 8 amerykańskich żołnierzy.
Trzech z nich poniosło śmierć w niespokojnych rejonach północnego Iraku. Przyczyną śmierci była, jak to często bywa, podłożona na poboczu drogi bomba. Czwarty żołnierz zginął w Bagdadzie. Powodem, tak jak poprzednio, był wybuch bomby tuż przy jezdni. Jest to największa ilość zabitych żołnierzy amerykańskich w jednym dniu od około pięciu miesięcy.
Czterej pozostali żołnierze zginęli na fali wzbierającej przemocy w Afganistanie. Do zajścia, opisywanego jako „kompleksowy atak” doszło we wschodniej części kraju.
Dokładne okoliczności opisywanych ataków nie są jeszcze znane.
Obecnie siła i natężenie ataków w Afganistanie osiągnęły najwyższy poziom od ponad ośmiu lat, czyli od początku trwania interwencji. Statystyki mówią o ok. 820 amerykańskich żołnierzach, którzy stracili życie, walcząc od 2001 roku w Afganistanie.
W porównaniu do Afganistanu, Irak wydaje się być spokojniejszy. Poziom przemocy nie jest tam tak duży, jak w 2006 czy 2007 roku, kiedy to ponad 2 tys. cywilów ginęło każdego miesiąca. Chociaż od momentu wycofania się Amerykanów z miast i wsi irackich liczba ofiar wzrasta, a ataki są groźniejsze i pochłaniają więcej ofiar. W połowie sierpnia w Iraku doszło do zamachu, w którym zginęło 95 osób, a kilkaset zostało rannych. Celem ataków były m.in. instytucje rządowe, ministerstwa i ambasady.
Na podstawie: BBC.co.uk.


Brak nowego otwarcia. Wizyta Bidena na Bliskim Wschodzie.
Turcja: Nieudana próba zamachu stanu