Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Unia Europejska Adam Jasser: A więc to Polacy i Czesi chcieli tarczy?

Adam Jasser: A więc to Polacy i Czesi chcieli tarczy?


18 wrzesień 2009
A A A

Rezygnację administracji Stanów Zjednoczonych z budowy tarczy antyrakietowej w Europie Środkowej rozpatruje się, w sposób nieunikniony, w kategoriach ugięcia się USA pod presją Moskwy, rzekomo za cenę nadszarpnięcia stosunków Ameryki z jej najwierniejszymi sojusznikami w regionie. Data ogłoszenia decyzji -- 70. rocznica ataku ZSRR na Polskę -- jest raczej niefortunna i sprzyja dramatyczno-patetycznym komentarzom, których nawałnica potrwa pewnie jeszcze przez najbliższych kilkanaście dni.

Nie dajmy się jednak zwariować. Nie ma wątpliwości, że stosunki Amerykanów z Polską i Czechami ucierpią dotkliwie. Oba kraje zdecydowały się na tarczę pod silną presją Waszyngtonu, świadomie godząc się na wyraźne pogorszenie stosunków z Moskwą i niektórymi partnerami europejskimi. Dlatego też następnym razem Polska i Czechy z ostrożnością podejdą do wszelkich amerykańskich ofert, a już na pewno nie ma co liczyć na ich udział w żadnej "koalicji dobrej woli", bez względu na to, która administracja by ją organizowała.

Tym niemniej, strata dla Europy Środkowej nie jest aż tak ogromna. Wszelkie sugestie, jakoby brak tarczy osłabiał naszą pozycję względem Moskwy, są jedynie oznaką myślenia w kategoriach zimnowojennych. Pod względem wojskowym, tarcza nigdy nie broniłaby nas przed olbrzymim arsenałem jądrowym Rosji. Dla Polski i Czech miała ona znaczenie polityczne, gdyż cementowała nasze i tak bliskie stosunki z partnerem zza Atlantyku.

Trzeba jednak pamiętać, że tarcza nigdy nie była polskim ani czeskim projektem. Od początku do końca był to pomysł amerykański. Co więcej, w całej Europie Środkowej, w tym w Polsce i Czechach, budził on olbrzymie kontrowersje. Donald Tusk był względem tarczy nastawiony co najmniej obojętnie. Jeśli czegoś w tym momencie może żałować, to zapewne tego, że ostatecznie zgodził się na tarczę, chociaż rząd Busha już wówczas dogorywał.

Błędne jest twierdzenie, jakoby każda poprawa stosunków między USA a Rosją była szkodliwa dla Europy Środkowej. Bo to wcale nie musi być gra o sumie zerowej. Lepsze relacje na linii Waszyngton-Moskwa mogą przełożyć się na ocieplenie stosunków między Moskwą a Warszawą i Pragą. Czy naprawdę Europa Środkowa tak ucierpi, jeśli – dzięki obecnemu zbliżeniu - Rosja i USA zawrą nowe porozumienie w sprawie redukcji arsenałów jądrowych?

Dlatego, nawet jeśli Moskwa tryumfuje, że USA rezygnuje z budowy tarczy antyrakietowej, to zwycięstwo ma wartość wyłącznie symboliczną. Prawdziwym efektem decyzji administracji Obamy będzie to, że Polskę i Czechy jeszcze bardziej zwrócą się ku Europie, zarówno w stosunkach z Rosją, jak i we wszelkich innych sprawach międzynarodowych. Obecny polski rząd już od jakiegoś czasu szuka możliwości porozumienia się z Rosjanami. Może dzięki temu w końcu przestaniemy być traktowani jako naczelne rusofoby Europy, co dotychczas znacznie ograniczało nasz wpływ na politykę unijną.

Jeśli zatem rezygnacja Amerykanów z projektu tarczy antyrakietowej ma wymiar symboliczny, to taki, że koncepcja "starej" i "nowej" Europy, ukuta swego czasu przez Donalda Rumsfelda, odchodzi do grobu. Oczywiście proces odchodzenia od "specjalnych stosunków" między USA, których przejawem było bezwarunkowe poparcie dla wojny w Iraku, trwa już od jakiegoś czasu. Jest to bowiem naturalną konsekwencją faktu, że "nowi Europejczycy" są coraz lepiej zintegrowani wewnątrz Unii Europejskiej. Dwadzieścia lat po upadku komunizmu nie są już krajami specjalnej troski, wymagającymi opieki USA. Tym, czego potrzebują, są normalne stosunki z Waszyngtonem, podobne do tych, jakie Amerykanie utrzymują z innymi średniej wielkości partnerami europejskimi jak Holandia czy Dania. Polacy i Czesi muszą poważnie zastanowić się nad tym, jak te nowe stosunki z USA miałyby wyglądać. Natomiast administracja Obamy powinna jako pierwsza wykonać krok w celu załagodzenia aktualnej sytuacji.

Koniec końców, upadek koncepcji tarczy antyrakietowej sprzyja ukształtowaniu się mniej romantycznych i emocjonalnych, a bardziej pragmatycznych i naturalnych stosunków z USA. To natomiast byłoby korzystne zarówno dla Europy, jak i dla Stanów Zjednoczonych, które momentami wydawały się rozdarte między tęsknotą za silną Europą, a pokusą dzielenia i rozgrywania Europejczyków. Nie ulega wątpliwości, że dla Zachodu, w tym Polski i Czech, dużo lepsze jest to pierwsze rozwiązanie.

* Autor jest dyrektorem programowym i członkiem zarządu demosEUROPA – Centrum Strategii Europejskiej.

Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.